Nie chodzisz na wykłady? Lepiej uważaj. Wykładowca przechytrzył studentów na egzaminie

Wielu studentów wychodzi z założenia, że obecność na wykładach nie jest konieczna do zaliczenia egzaminu. Któryś z pilniejszych kolegów zawsze podzieli się notatkami. Gorzej jeśli na egzaminie testowana jest znajomość wyglądu wykładowcy...

Z reguły wykłady mają charakter nieobowiązkowy. Nieraz ciężko zmusić się do przyjścia na takie zajęcia, więc bywa, że prowadzący przemawiają do pustej sali. Zdarza się to szczególnie często, gdy odbywają się one wczesnym rankiem lub późnym popołudniem.

Pełną aulę można zastać więc na ogół tylko na ostatnich zajęciach, na których odbywa się zaliczenie. Aby ukarać studentów niektórzy wykładowcy od czasu do czasu puszczają listę. Ci bardziej wyrozumiali i dowcipni przedstawiają się nowo przybyłym tuż przed samym egzaminem.

Pewien nauczyciel postąpił jednak dość niestandardowo... W trakcie egzaminu studenci natknęli się na zupełnie niespodziewane pytanie:

"To już prawie połowa semestru. Sądzę, że powinniście mnie już znać. Przetestujmy to. Na którym z poniższych zdjęć jestem?"

 

Jedno z egzaminacyjnych pytańJedno z egzaminacyjnych pytań fot. twitter / Viral Feels

Aby nie było za łatwo za wykładowcę egzamin poprowadził jego asystent.

Niestety tu poprawnej odpowiedzi nie dało się nauczyć z notatek kolegów. Mimo że to pytanie było warte tylko jeden punkt to dla wykładowcy stanowiło niezwykle istotną informację zwrotną. W ten sposób sprawdził, którzy uczniowie zjawili się na jego zajęciach przynajmniej raz.