"Polska szkoła potrzebuje zmian, dlatego zdecydowałam się uczyć trochę inaczej"

Arlenę Witt okrzyknięto nową gwiazdą polskich social mediów. Jej kanały społecznościowe gromadzą wierne rzesze fanów. Nauczycielka z pasją, a także jutuberka, blogerka, tłumaczka, korektorka i copywriterka w jednej osobie, uważa, że polska szkoła powinna przejść reformę, bo zabija kreatywne myślenie.

Emilia Podolska, Edulandia.pl: Z zawodu jesteś nauczycielką języka angielskiego. Czy masz bezpośredni kontakt z uczniami w szkole?

Arlena Witt: Jestem po studiach z filologii angielskiej. Kiedyś pracowałam w szkole, ale obecnie prowadzę lekcje indywidualne. Uczniów mam niewielu i są oni w różnym wieku, więc nie wszystkich moje działania w internecie interesują.

Mam też takich uczniów, którzy dokładnie wiedzą, co robię, oglądają moje odcinki i bardzo im się podobają. Kiedy zdarza im się popełnić błąd językowy, o którym mówiłam na swoim kanale, pytam: "to co, nie widzieliście mojego odcinka?". Niektórzy zaczynają je traktować wówczas, jakby to było ich zadanie domowe.

Obecnie Twój kanał "Po Cudzemu" na YouTube ma już ponad 120 tysięcy subskrybentów. Skąd w ogóle wziął się pomysł na działania w mediach społecznościowych?

Pierwszym kanałem, na którym zaczęłam działać, był Twitter. Trafiłam na niego całkiem przypadkowo. Dowiedziałam się, że w Stanach jest bardzo popularny, a w Polsce dopiero raczkuje. Trafiłam na taką stronę na Twitterze, gdzie można było tłumaczyć serwis na język polski. Stwierdziłam, że się tym zajmę. Żeby tłumaczyć, trzeba było założyć konto, co też zrobiłam i tak zaczęła się moja przygoda na Twitterze. Zaczęłam być faktycznie aktywnym użytkownikiem. Kiedy czytało mnie już spore grono obserwujących, zaczęli mnie namawiać na to, żebym zaczęła pisać bloga. Następnie pojawił się pomysł na kanał na YouTubie. Ponieważ pracowałam jako nauczycielka i wszystkim uczniom musiałam mówić to samo, stwierdziłam, że powiem to raz, nagram i powysyłam linki - trochę tak z lenistwa.

 

Czy nie miałaś problemu z pierwszym wystąpieniem przed kamerą? Czy ktoś pomaga Tobie w montażu materiałów?

Wszystko robię sama. Trochę to zajęło, ponieważ musiałam się wszystkiego najpierw nauczyć. W występowaniu przed kamerą pomógł mi Vine. Pomyślałam, że jeżeli zacznę się wygłupiać i robić z siebie głupka, to nikt mi nie powie: "Ej, ale Ty tam wyglądasz jak głupek". W ten sposób wcale mnie nie obrazi, bo przecież tak miało być.

Po prostu przestałam się wstydzić występować przed kamerą. Na Vine odgrywałam jakąś rolę, później na Snapchacie nauczyłam się mówić do kamery. Polecam właśnie taką drogę: zacząć mówić do kamery i nagrywać się w takich krótkich, niezobowiązujących sekwencjach. Filmiki możemy umieszczać na Facebooku, na Vine, na Snapchacie. Poza tym snapy szybko znikają, więc warto na tym ćwiczyć. Później stawałam przed moją lustrzanką, żeby nagrać odcinek na YouTube, więc nie mam z tym problemu: czy robię głupie miny, czy źle wyglądam - ja po prostu wiem, jakie miny robię. Tego naprawdę można się nauczyć.

Coraz częściej mówi się o hejcie. Jakie masz metody, by się na niego uodpornić? Rzadko w internecie się z nim spotykam, co mnie lekko dziwi. Znam youtuberów, siedzę w internecie, mieszkam tam trochę, więc wiem, jak działa społeczność YouTube'a i wiem, jakie hejty mogą nas spotkać. Rozpoczynając działalność na YouTube, byłam gotowa na to, że spotkam się z mową nienawiści, że pojawią się bezsensowne, niesprawiedliwe komentarze. I one oczywiście się pojawiają, ale jest ich bardzo, bardzo mało. Spodziewałam się, że to będzie w stosunku 50:50 negatywnych treści. Ale okazuje się, że jest jeden na 100. Jestem naprawdę bardzo mile zaskoczona, z jakim pozytywnym odbiorem spotykają się moje odcinki. Jeśli chodzi o negatywne komentarze, to naprawdę nie mam z tym problemu. Może dlatego, że jestem zdrowa psychicznie. Większość z nas martwi się o to, co powiedzą czy pomyślą o nich inni. W życiu codziennym paraliżuje nas wiele sytuacji, boimy się wielu zachowań, wielu aktywności i rezygnujemy z nich, bo boimy się reakcji innych osób. Ja tego nie mam - jestem świadoma swojej wartości, wiem, kim jestem, wiem, na co mnie stać. Inni uważają to za arogancję, ale ja nigdy się nie przechwalam. W 100% jestem świadoma tego, jaka jestem. Ktoś o mnie powie: "Jesteś głupia" - a ja wiem, że nie jestem, więc ta wypowiedź nie skłoni mnie do refleksji: "A może on ma rację, może ja faktycznie jestem głupia?". A większość ludzi tak ma, bo my się po prostu za bardzo przejmujemy tym, co inni o nas myślą i wierzymy w to, co inni o nas uważają. Zresztą w wielu podręcznikach psychologicznych jest napisane, że jeżeli dostaniemy nawet 10 komplementów, każdy z nich zbywamy, ale jak ktoś nam powie coś przykrego, to nas to boli, myślimy o tym niemiłym komentarzu bardziej niż o tych 10 miłych. Jest to zatem kwestia tego, co się ma w głowie. Jeśli człowiek sam się akceptuje, zna siebie, to niemiłe komentarze osób nieznajomych nie zrobią na nim wrażenia. Czemu mamy wierzyć w to, że ktoś napisze, że jesteśmy brzydcy, beznadziejni? Ja nie jestem brzydka, beznadziejna - czemu mam wierzyć w takie rzeczy? Ja to wszystko przyjmuję z przymrużeniem oka. Na mnie taka krytyka nie działa.

Dlaczego akurat pomysł na naukę języka angielskiego? Czy szukałaś swojej niszy w świecie youtuberów?

U mnie wyglądało to stopniowo. Najpierw wymyśliłam sobie, że będę uczyła angielskiego, bo się na tym znam. Wiedziałam, że na pewno nie chcę robić takich rzeczy, które są w szkołach - po co się dublować? Uczniowie mają bardzo często problem z wymową, bo nauczyciele po prostu ich tego nie uczą, więc będę ludziom podpowiadać, jak uczyć się wymowy. Na swoich lekcjach też staram się korzystać z piosenek czy filmów. Wiem, że to na ludzi bardzo dobrze oddziałuje, zwłaszcza jeśli są to filmy, które widzieli wiele razy. Wtedy przypomina im się jakiś fragment i mówią: "O, rzeczywiście, kojarzę!". Po pierwsze ludzie znajdują w tych przykładach jakiś element sentymentu, bo podoba im się np. piosenka albo lubią film, a ja dzięki temu zyskuję większą wiarygodność. Oni wiedzą, że to nie jest tak, że ja się wymądrzam - ja pokazuję coś, co już istnieje.

 

Uczysz w dość niekonwencjonalny sposób, to co naprawdę myślisz o polskiej edukacji?

Polska szkoła nie nadąża za zmianami. Chciałabym zobaczyć w polskiej edukacji więcej przedmiotów praktycznych, takich, które nam pomagają w codzienności. Na przykład nikt nas nie uczy komunikowania się ze sobą, nikt nas nie uczy budowania relacji z innymi, nie uczymy się szukania informacji. Za mały jest nacisk na języki, na nowe technologie. To wynika również z tego, że nauczyciele nie potrafią korzystać z nowych technologii, więc jak mają uczyć innych?

Mamy mnóstwo przedmiotów, które de facto uczą nas o świecie, ale mogłyby być ograniczone, jeśli chodzi o czas nauczania. Wciąż dużo jest takich przedmiotów, które traktowane są jako ważne, bo były ważne na początku XIX wieku. Wtedy uczono się na skutek rewolucji przemysłowej, ówcześni uczniowie mieli zostać inżynierami albo pracownikami fabryk. W tej chwili uczniowie, którzy są w szkołach, nie będą pracownikami fabryk, będą pracować w nowych technologiach i będą musieli potrafić się ze sobą komunikować, a tego się nie uczymy. Ja bym chciała, żeby były zajęcia np. z tańca. Większości z nas ciało służy do tego, żeby przenosić głowę z jednego miejsca w drugie. I na przykład gdy jedziemy na konferencję, a potem jest wieczór integracyjny, nie wiemy, co zrobić z rękami i nogami.

Moglibyśmy się uczyć rozwiązywać problemy, negocjacji. Większy nacisk kłaść na przedmioty humanistyczne, czyli ludzkie aspekty życia i życia wspólnie, niż zadania z chemii i fizyki. Chciałabym, żeby był większy nacisk na rozwój kreatywności, na muzykę, plastykę. W polskich szkołach to się zabija, zamiast sami tworzyć, zastanawiamy się, co autor miał na myśli, brak miejsca na kreatywne myślenie. Bo są przecież tylko trzy lata i jest jakiś egzamin, przecież trzeba się do niego przygotować. Nawet nie rozumiem, po co jest tyle tych egzaminów, dla mnie są one zbędne. Maturę jestem w stanie zrozumieć, ale egzamin gimnazjalny albo po szkole podstawowej? Szkoła jest bardzo oderwana od rzeczywistości.

Staram się, żeby moi odbiorcy zrozumieli, że nauka też może być fajną zabawą, że można wielu rzeczy uczyć się samemu, ale trzeba wiedzieć jak. W komentarzach użytkownicy przyznają, że zaczynają np. uważnie słuchać tekstów piosenek albo oglądać serial "Przyjaciele" w oryginale, zaczynają lepiej mówić. Myślę, że tak to powinno działać w szkole - że przychodzimy na zajęcia z przyjemnością - i uczeń, i nauczyciel. I nie rozumiem, jak można pracować z uczniami, kiedy się tego nie lubi. Ja to uwielbiam i gdybym mogła, pracowałabym w szkole, ale nie stać mnie na to, ponieważ szkoła niestety marnie płaci. I dlatego zdecydowałam się uczyć trochę inaczej.

Arlena WittArlena Witt Archiwum prywatne

Kwestionariusz

Być nauczycielem przekazywać wiedzę, przede wszystkim inspirować, pokazywać świat i zachęcać do samodzielnej pracy i odkrywania tego świata.

Sukces zawodowy nie muszę wcześnie wstawać.

Czego chciałabyś nauczyć nie bać się mówić po angielsku i nie bać się innych ludzi.

Po Cudzemu - https://www.youtube.com/c/ArlenaWitt

Twitter - http://twitter.com/wittamina

Vine - http://vine.co/wittamina