To już koniec studiów dwustopniowych w Polsce?

Zmiany, jakie planuje wprowadzić przyszły rząd obejmą prawdopodobnie nie tylko gimnazjalistów. Jak wynika z artykułu opublikowanego dzisiaj na łamach Gazety Wyborczej, studia w trybie 3+2 mogą przejść niebawem do historii. PiS chce zrezygnować z systemu bolońskiego, który obowiązuje na polskich uczelniach od 2005 roku.

System boloński w Polsce - to już koniec?

To kolejna (po postulatach likwidacji gimnazjów) propozycja PiS, która wzbudza duże kontrowersje. Zdaniem przeciwników zmian tego typu reforma grozi izolacją polskich studentów oraz wstrzymaniem finansowania z UE. Jak przypomina Gazeta Wyborcza w ramach wdrażania deklaracji bolońskiej Polska zobowiązała się do prowadzenia studiów I i II stopnia. Taki stan rzeczy utrzymuje się od 2005 roku. Są jednak pewne wyjątki od zasady 3+2. Niektóre kierunki, np. studia medyczne, mogą być prowadzone tylko w trybie jednolitym. Możliwy jest też model 3,5+1,5, stosowany m.in. na kierunkach inżynierskich, a nawet 4+1.

>>> O pomyśle likwidacji gimnazjów przeczytaj tutaj <<<

5-2 zamiast 3+2?

Prof. Piotr Gliński, poseł PiS typowany na ministra nauki, tłumaczył pomysł w poniedziałek w radiowej Trójce: - W wielu specjalnościach nie ma możliwości wyedukowania kogoś w trzy lata na poziomie wyższym. W tym sensie system boloński się nie sprawdza. Moim zdaniem obniża poziom nauczania.

Jak przypomina Gazeta Wyborcza pierwsze propozycje tego typu pojawiły się już w trakcie kampanii wyborczej przed wyborami parlamentarnymi. Włodzimierz Biernacki z PiS postulował wówczas likwidację modelu, w ramach którego studenci spędzają trzy lata na studiach licencjackich i dwa na magisterskich. - Nasza propozycja to 5-2. Nabór w szkołach wyższych dokonywany byłby na pięć lat studiów. Osoby, które nie będą w stanie podołać drodze uniwersyteckiej, w odpowiednim momencie mogłyby zdecydować, czy będą kontynuowały studia na poziomie uniwersyteckim, czy zakończą je na poziomie licencjackim lub inżynierskim - mówił w rozmowie z PAP.

Likwidacja systemu bolońskiego - konsekwencje

Propozycja PiS spotkała się już z krytycznymi opiniami. Gazeta Wyborcza przytacza głos, który w tej sprawie zabrała minister nauki z PO prof. Kolarska-Bobińska: - To, co proponuje PiS, to byłaby w praktyce likwidacja jednego z założeń systemu bolońskiego. Bo zmniejszyłaby się mobilność studentów w kraju i w Europie, oznaczałoby też koniec z Erasmusem. Jeśli Polska nie będzie uczestniczyć we wspólnej europejskiej przestrzeni edukacyjnej, europejskie pieniądze, które przeznaczyliśmy na program "Uczelnie przyszłości", też mogą być wstrzymane.

Zdaniem Ewy Chmieleckiej - prof. SGH, eksperta bolońskiego i członkini Polskiej Komisji Akredytacyjnej rezygnacja z systemu bolońskiego, mimo że jest wykonalna, wywołałaby wiele negatywnych konsekwencji. Jednym z najbardziej niekorzystnych następstw jest to, że polskie dyplomy nie byłyby uznawane aż w 49 krajach, które podpisały deklarację. To m.in. kraje UE, a także Rosja, Ukraina oraz Turcja. Dyplomy z tych państw nie byłyby uznawane także w naszym kraju. Oznacza to znaczne ograniczenie mobilności polskich studentów.

Polskie dyplomy mniej wiarygodne za granicą?

Prof. Chmielecka dodaje, że zmiana tego typu zmniejsza porównywalność polskich dyplomów. W sytuacji rezygnacji z systemu bolońskiego stają się mniej wiarygodne za granicą. Kolejna negatywna konsekwencja to utrata części funduszy strukturalnych z UE uzależnionych od wdrożenia elementów systemu bolońskiego. Na chwilę obecną nie wiadomo, ile byśmy stracili - to oszacują unijni eksperci.

- Podpisuję się jednak pod opinią, że nie wszystkie uczelnie dobrze skorzystały z możliwości, jakie daje system 3+2. Dyskusja nad tym, jak wdrażać proces boloński, jest potrzebna. Pozwala on na pewną autonomię - mówi prof. Chmielecka.

Czy jesteś za likwidacją systemu bolońskiego w Polsce?