Wystarczą, żeby odnieść sukces w biznesie? Zagwarantują spektakularną podwyżkę? Fakty i mity o studiach MBA

Wokół kursów MBA przez lata narosło wiele legend. W końcu cieszą się opinią studiów tylko dla wybranych. Co więc jest prawdą o studiach MBA, a które opowieści można włożyć między bajki? Prezentujemy garść niezaprzeczalnych faktów.

Aby studiować MBA, konieczne jest doświadczenie zawodowe.

Fakt. Zarówno prywatne, jak i państwowe uczelnie wymagają od przyszłych słuchaczy kursów MBA kilkuletniego doświadczenia zawodowego. Takie założenie powstało zresztą z myślą o samych studentach - w ten sposób mogą odnieść się do swojego własnego doświadczenia zawodowego podczas dyskusji na zajęciach oraz zastosować teorię zarządzania do swojej wiedzy praktycznej.

Warto jednak dodać, że niektóre prywatne uczelnie bardziej niż długość stażu zawodowego cenią sobie zawodowe osiągnięcia swoich słuchaczy.

Studia MBA to przewaga praktyki nad teorią.

Fakt. MBA to studia zdecydowanie praktyczne, co - w porównaniu z teoretycznym charakterem polskiego systemu edukacyjnego - jest ich wielką zaletą. Na kursach MBA bardziej niż uczenie się na pamięć istotne jest rozwiązywanie konkretnych problemów i rozwijanie praktycznych umiejętności.

Jak bardzo studia MBA są nastawione na praktykę pokazuje następujący przykład: w obliczu spowolnienia gospodarczego w 2009 roku w wielu programach MBA natychmiast pojawiły się zajęcia związane z zarządzaniem ryzykiem finansowym czy np. z tematyką zwolnień grupowych.

Dyplom MBA wystarczy, aby odnieść sukces w biznesie.

Mit. Dlaczego? Wyjaśniają specjaliści:

- Żaden dyplom nigdy niczego nie zagwarantuje - twierdzi prof. dr hab. Grażyna Gierszewska, dyrektor programu MBA Zarządzanie na Uczelni Łazarskiego. - Dowodem na to są ludzie, którzy nie mają żadnych dyplomów, a są świetnymi specjalistami - bo nabyli umiejętności w toku pracy, są samoukami. Nie trzeba mieć dyplomów, żeby umieć pewne rzeczy. Niektórzy ludzie mają wrodzony talent do biznesu.

Nie da się jednak ukryć, że posiadanie dyplomu MBA może zapewnić przewagę na rynku pracy.

- Sam dyplom nigdy niczego nie zagwarantuje, ale powiedziałabym, że pomaga - ciągle jest uznawany za prestiżowy i wartościowy - wyjaśnia prof. dr hab. Gierszewska. - Wiele firm postrzega go jako bardzo ważny element kariery zawodowej. Duża grupa pracodawców myśli o potencjalnym pracowniku z dyplomem MBA: jeśli skończył tak wymagające studia, to jest osobą ambitną. MBA to nie są łatwe studia, i pracodawcy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Podejmowanie wysiłku ciągłego doskonalenia znaczy, że taki pracownik dobrze rokuje.

Żeby odnieść międzynarodowy sukces, trzeba dysponować dyplomem MBA zdobytym na zagranicznej uczelni.

Mit. Polskie uczelnie nie mają się czego wstydzić, jeśli chodzi o merytoryczny poziom zajęć, przekonuje dr Aleksander Kisil, dyrektor programu MBA Energetyka na Uczelni Łazarskiego:

- Absolutnie nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów - nasze szkoły MBA i programy są bardzo dobre i nie muszą się niczego wstydzić w stosunku do tych zagranicznych. Bardzo często nasi absolwenci-menadżerowie są na takim samym lub wyższym poziomie, niż menadżerowie z Zachodu. Nie ma czegoś takiego, że merytorycznie zachodnie programy są lepsze. One mogą być ładniej opakowane, mieć słynniejsze nazwiska, ale merytorycznie na pewno nie są lepsze.

Są jednak sytuacje, w których dyplom zagranicznej uczelni może się okazać bardziej przydatny.

Prof. dr hab. Grażyna Gierszewska:

- Dyplomy zagranicznych studiów MBA na pewno nikomu nie zaszkodzą, ale argumenty na to, żeby podejmować studia MBA na polskich uczelniach są bardzo prozaiczne. Po pierwsze koszty, po drugie nie ma bariery językowej. Oczywiście są uczelnie, które uchodzą za oferujące bardzo renomowane studia MBA. Myślę, że jeśli ktoś pracuje za granicą, to warto podjąć wysiłek na lokalnej uczelni i takie studia skończyć. Ale jeśli jesteśmy w Polsce, lepiej sięgnąć po zasoby polskie. Moja kadra również wykłada na różnych uczelniach zagranicznych - czy nie lepiej skorzystać z ich wiedzy i umiejętności tu w Polsce, niż spotykać się z nimi gdzieś tam w świecie?

- Wszystko zależy od tego, jak ktoś chce kształtować karierę: jeśli chce robić karierę w korporacjach międzynarodowych, to wtedy uczelnia znana na Zachodzie będzie dużo lepszą wizytówką niż dyplom polskiej uczelni. Trzeba też pamiętać, że wiele zagranicznych czy międzynarodowych programów MBA odbywa się w języku angielskim, co tworzy okazję, aby podszlifować język podczas dyskusji czy przygotowywaniu case'ów. Natomiast, jeśli nie jest to nam potrzebne - to tylko kwestia renomy historycznej i etykietek. Nasze programy niczym nie ustępują tym zachodnim - podsumowuje dr Kisil.

Mając dyplom MBA możesz dyktować warunki co do wynagrodzenia.

Mit. Eksperci są zgodni: przy dzisiejszym rynku nawet fakt posiadania dyplomu MBA nie sprawi, że będziesz mógł sam zadecydować o wysokości swojej pensji.

- Nie wydaje mi się, żeby jakikolwiek dyplom upoważniał do tego, żeby mówić: żądam takiej i takiej płacy - uważa prof. dr hab. Gierszewska. - Osoby, które w taki sposób stawiają sprawę bardzo często przekonują się, że na ich miejsce czekają inni kandydaci, którzy nie będą tak ostro stawiać warunków finansowych, bo być może dla nich ważniejsze są inne elementy: nowe wyzwania, możliwość szerszego spojrzenia na pewne problemy, przeniesienia się z jednej branży do drugiej. Warunki finansowe - owszem, dla każdego są ważne, ale nie powinny być stawiane na pierwszym miejscu. Wydaje mi się, że takie ostre stawianie sprawy żadnemu pracodawcy się nie podoba - rynek pracy jest, jaki jest.

- To zależy od wielu rzeczy: od tego, czy pracownik faktycznie się bardzo rozwinął, czy taka osoba sama w sobie jest wartością, którą potwierdza dyplom MBA - rozważa dr Kisil. - Wtedy rzeczywiście jest jakiś atut, chociaż na pewno nie jest to gwarancja. Wątpię, aby przy dzisiejszym rynku można dyktować warunki. Natomiast na pewno jest to jakiś atut i podwyższa wartość człowieka na rynku pracy. Wszystko podlega negocjacjom, zależy od priorytetów pracodawcy. Dyplom MBA gwarancją nie jest, nie można z nim dyktować warunków - na pewno nie w Polsce.

MBA gwarantuje natychmiastową podwyżkę.

Fakt... i mit.

- To zależy od wielu czynników - mówi dr Kisil. - Wielu uczestników programów MBA ma studia sfinansowane przez pracodawcę, który inwestuje w swojego pracownika, widzi w nim potencjał i chce coś w zamian zyskać. Często firmy umawiają się z pracownikiem tak, że sfinansują studia, a on deklaruje, że po uzyskaniu dyplomu przepracuje np. 2-3 lata, żeby firma mogła skorzystać z jego kwalifikacji, nowych umiejętności. W związku z czym może mieć miejsce negocjacja z pracownikiem, który godzi się na te warunki, chce przepracować nawet więcej lat, ale z podwyżką. Często jest tak, że jeśli ktoś zrobił MBA i wyróżnia się na rynku pracy, to i inne firmy się nim zainteresują. Ale na polskim rynku nie ma takiego mechanizmu, że ktoś, kto ukończył MBA, ma automatycznie podwyższaną pensję. To wszystko jest zależne od uwarunkowań, możliwości negocjacji, kultury firmy i samego rynku pracy.

- Wierzę, że o sile przetargowej w negocjacjach z potencjalnym przyszłym pracodawcą rozstrzyga przede wszystkim realna wiedza i umiejętności, ale te potwierdzone dyplomem MBA są łatwiejsze do oceny i wartościowania - przekonuje dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego i MBA w ochronie zdrowia Uczelni Łazarskiego. - Nie mniej samo posiadanie dyplomu nie musi decydować o konkurencyjności kandydata. Absolwent MBA, jako wykwalifikowany menedżer nie musi jednak posiadać wszystkich oczekiwanych przez pracodawcę kompetencji, w szczególności społecznych, czy wysoce specjalistycznych, które mogą być kluczowe na danym stanowisku. Nie ulega jednak wątpliwości, że dyplom potwierdza chęć osoby do rozwoju swoich kompetencji, ciągłego doskonalenia swojego warsztatu menedżerskiego, zdobywania nowych narzędzi do skutecznego zarządzania organizacją. To jest ważna, bardzo ceniona przez pracodawców kwestia. Natomiast wierzę, że w negocjacjach finansowych na pewno nie jest to argument rozstrzygający. Wycenie poddawane są realne kwalifikacje i kompetencje, wnikliwie weryfikowane pomimo dyplomu w procesie selekcji za pomocą często rozbudowanych metod Assessment Center.

Mając tytuł MBA awansujesz szybciej, niż koledzy z pracy.

Fakt. Potwierdzają to eksperci i statystyki.

- Czy dyplom MBA gwarantuje szybszą podwyżkę? Oczywiście! Dlatego, że pensja powinna być warunkowana efektywnością pracownika - przekonuje dr Gałązka-Sobotka. - W toku programu słuchacz zdobywa na pewno nową wiedzę, nowe umiejętności oraz innowacyjne podejście do istniejących w jego organizacji wyzwań, tym samym staje się bardziej wydajnym pracownikiem. Jego wycena na rynku pracy rośnie.

- Wśród naszych studentów mamy wielu wysoko wykwalifikowanych specjalistów, doświadczonych menedżerów, którzy znacząco wpływają na przebieg zajęć. Wykładowca wchodzi w rolę moderatora interaktywnej dyskusji. Wartość dodaną z takich zajęć wynoszą zawsze wszyscy uczestnicy, zarówno słuchacze, jak i prowadzący - opowiada dr Gałązka-Sobotka. - Gdy zadaje się takim osobom pytanie: dlaczego zdecydowały się na te studia posiadając tak ogromną wiedzę i doświadczenie, odpowiedzi wskazują, iż głównymi przesłankami jest chęć usystematyzowania wiedzy, jej poszerzenia oraz weryfikacji własnych doświadczeń z innymi. Nie bez znaczenia jest chęć budowania nowych, interesujących i wartościowych relacji z ekspertami ze świata akademickiego i biznesu.

Tytuł MBA to wizytówka, potwierdzająca potencjał zarządczy, która zwiększa szanse rekrutera na pozyskanie wysokiej klasy menedżera. Zatem na pewno siła przetargowa tych osób na rynku i zdolność do osiągnięcia większego wynagrodzenia rośnie.

Jak pokazują dane z 2011 roku zawarte w raporcie GMAC (Graduate Management Admission Council), na pracowników, którzy zdecydują się na pozostanie w dotychczasowym miejscu pracy po zdobyciu tytułu MBA czeka 39-proc. podwyżka.