Gimnazjum profilowane to chwyt marketingowy

Rekrutacja do gimnazjów trwa w najlepsze. Szkoły starają się uatrakcyjnić swoją ofertę edukacyjną otwierając nowe, "profilowane" klasy. Pojawiają się profile matematyczne, dziennikarskie, artystyczne. Czy jest to dopuszczalne prawnie?

Cztery typy klas w gimnazjum

Prawo dopuszcza w gimnazjach publicznych cztery typy klas: ogólną, językową, sportową i integracyjną. Oferty o innych nazwach (matematyczna i ogólnokształcąca - w Zespole Szkół im. Macieja Płażyńskiego w Pucku, matematyczno-informatyczna i artystyczna w gimnazjum nr 54 w Poznaniu, biologiczno-chemiczna i historyczno-regionalna w gimnazjum nr 10 w Radomiu i wiele, wiele innych) według prawa nie mogą istnieć. To tylko nazwa potoczna.

Wynika to z tego, że wymiar godzin lekcyjnych na wszystkich etapach kształcenia jest dokładnie określony przez ministerstwo. Szkoły z klasami "profilowanymi", oferującymi dodatkowe godziny lekcyjne z niektórych przedmiotów muszą korzystać z tak zwanych godzin karcianych (z Karty Nauczyciela) czy inaczej godzin do dyspozycji dyrektora.

Godziny na pracę własną

Jak czytamy w komunikacie MEN (sposób wykonania przepisu art. 42 ust. 2 pkt 2 ustawy Karta Nauczyciela), godziny karciane to "zajęcia zwiększające szanse edukacyjne uczniów przeznaczone na pracę z uczniem zdolnym lub z uczniem mającym trudności w nauce oraz zajęcia rozwijające zainteresowania uczniów. Zajęcia te powinny zatem wychodzić naprzeciw indywidualnym potrzebom uczniów poprzez udzielanie im pomocy w przezwyciężaniu trudności, rozwijaniu zdolności lub pogłębianiu zainteresowań, a także poprzez sprawowanie nad nimi opieki, zależnie od potrzeb. Wspomagając się tymi godzinami szkoła podstawowa i gimnazjum może również wzbogacić ofertę świetlicy."

Czy ktoś na tym traci?

Klasy profilowane w gimnazjach to chwyt marketingowy. Sprawiają wrażenie, że szkoła wychodzi naprzeciw potrzeb i zainteresowań ucznia. Poza barierą prawną, która ogranicza "klasę profilowaną" tylko do nazwy potocznej okazuje się, że nauczyciele mogą być na tym stratni. Reporterzy gazety.pl z Gdańska informują, że podział na klasy profilowane w gimnazjach odbywa się kosztem nauczycieli, ponieważ za dodatkowe godziny nie dostają wynagrodzenia.

"Jak mówi jedna z dyrektorek gdańskiego gimnazjum, która prosi o zachowanie anonimowości, nauczyciele nie mają innego wyjścia i prowadzą dodatkowe lekcje w ramach 20 godzin przeznaczonych na pracę własną." - informuje lokalna gazeta.pl

Więcej o: