Uczeń został zawieszony, bo domagał się większej ilości zadań domowych

Czternastoletni Aaron Parfitt, uczeń jednego z liceów w angielskim mieście Blackpool zorganizował pikietę domagając się podwyższenia standardów nauczania. Następnego dnia po wydarzeniu został na dwa dni /zawieszony w prawach ucznia i wykluczony ze szkoły.

Walczy o lepszą edukację

Jego matka, 52-letnia Janet Monkman jest oburzona wykluczeniem ze szkoły. Twierdzi, że syn postąpił najlepiej, jak mógł. Starał się walczyć o lepszą edukację dla siebie i swoich kolegów. Sens jego działań udowadnia poparcie, jakie zdobył wśród uczniów i w sieci - podkreśla matka.

Aaron uważa, że strajk był koniecznością. Próbował rozmawiać o problemie z pracownikami szkoły a nawet kontaktować się z władzami miasta, lecz nie przyniosło to żadnych efektów. Po oblanym teście z matematyki zdał sobie sprawę, że niska jakość nauczania i brak zadań domowych w jego szkole są realnym problemem. Zdenerwowało go, że nauczyciele nie widzą w tym swojej winy więc postanowił wziąć byka za rogi i zorganizował demonstrację.

"Przyłączyło się do mnie około stu osób"

Do chłopca przyłączyło się około stu innych uczniów. W skrzynce znalazł też mnóstwo wiadomości z wyrazami poparcia.

Bispham High School, gdzie miała miejsce akcja, już w zeszłym roku dostała upomnienie ze strony władz za zbyt niski poziom nauczania. Po upomnieniu nastąpił krótkoterminowy progres. Dyrektorka placówki, Deborah Hanlon-Catlow stwierdziła, że przed szkołą stoi duże wyzwanie. Zapowiedziała wspólną pracę nad poprawą jakości nauczania - wraz z władzami miasta, rodzicami, nauczycielami i uczniami.

Głos uczniów wysłuchany?

Dyrektorka zapewniła też, że każdy głos rodziców i uczniów walczący o jakość szkoły będzie brany pod uwagę.

Szkoła będzie musiała teraz przejść trudny okres transformacji. Będzie ona pracować nad swoimi standardami korzystając ze wsparcia władz. - przekonywała Hanlon-Catlow. Jednak nie skomentowała tego, że prowodyr zeszłotygodniowego zamieszania, Aaron, dostał zakaz wstępu do szkoły dwa dni bezpośrednio po akcji.

Burza wśród Anglików

Sprawa wywołała szeroki oddźwięk angielskich internautów. Część z nich wyśmiewa się, że Aaron zamiast wziąć się za naukę wolał organizować pikietę, a winą za oblany test obarczył nauczyciela. Pojawiły się nawet porównania postawy roszczeniowej Aarona do działaczy związków zawodowych. Inni z kolei pomstują na dyrektorkę szkoły, która zamiast wspierać chłopca zamiata sprawę pod dywan pustymi obietnicami.

Więcej o: