Erasmus+. Podsumowanie tegorocznej rekrutacji

W styczniu wprowadzono duże zmiany w programie Erasmus. Działające w latach 2007-2013 programy wymiany studenckiej "Uczenie się przez całe życie" (Erasmus, Leonardo da Vinci, Comenius i Grundtvig) oraz "Młodzież w działaniu" zostały zastąpione jednym - Erasmus+. Właśnie zakończono rekrutację w ramach nowego programu.

Coraz więcej zainteresowanych

Od 1998 roku, kiedy wystartował program Erasmus, liczba uczelni posiadających Kartę Erasmusa wzrosła z 46 do 324. Wzrosła również ilość studentów korzystający z Programu - z 3691 do 16 221 osób.

W programie udział bierze 28 państw Unii Europejskiej plus Szwajcaria, Turcja i kraje Europejskiego Okręgu Gospodarczego: Islandia, Lichtenstein i Norwegia. Tradycyjnie największym zainteresowaniem cieszą się kraje o przyjemnym klimacie - Włochy, Portugalia, Hiszpania, Francja, ale również i Niemcy. Do najrzadziej wybieranych miejsc należą Estonia, Islandia, Luksemburg i Liechtenstein.

"Najbardziej popularne są duże ośrodki, zwłaszcza w miastach turystycznych. Co roku zainteresowaniem cieszą się też Londyn i Paryż" - mówi Marta Jaworek, referent ds. współpracy z zagranicą Uniwersytetu Warszawskiego.

Wymagania językowe

Umowa międzyuczelniana przewiduje na ogół od jednego do czterech miejsc w danym ośrodku dla studentów I, II i III stopnia studiów. Wstępem do rekrutacji zawsze jest test kompetencji językowych - zwykle chodzi o angielski na poziomie B2, chyba że dana uczelnia wymaga znajomości języka narodowego. Z testu językowego zwolnione są osoby posiadające certyfikat językowy (np. FCE lub inne certyfikaty akceptowane przez uczelnię macierzystą).

Przeważnie uczelnie pomagają swoim studentom i umożliwiają wydanie certyfikatu wewnętrznie, np. przez ośrodek prowadzący lektoraty. W przypadku Uniwersytetu Warszawskiego uzyskanie certyfikatu wewnętrznego wiąże się z krótką rozmową kwalifikacyjną w języku obcym oraz z dostarczeniem CV, listu motywacyjnego i streszczenia artykułu naukowego.

Jak przebrnąć przez procedury rekrutacyjne?

Po poświadczeniu kompetencji językowych zaczyna się właściwa rekrutacja. Do udziału w niej mają prawo wszyscy z wyjątkiem studentów pierwszego i piątego roku. Studenci roku trzeciego muszą dołączyć warunkowo oświadczenie o przyjęciu na studia magisterskie.

Rekrutacja kończy się rozmową kwalifikacyjną. W zależności od ośrodka, punkty przyznawane są za różne osiągnięcia - zwykle znaczenie ma średnia ocen i referencje. Najbardziej istotne jest jednak merytoryczne uzasadnienie wyjazdu. Komisja musi upewnić się, czy student wybrał określony ośrodek świadomie i ze względów naukowych. Uzasadnienia w rodzaju "Paryż to piękne miasto" są odrzucane. Wyjazd ma mieć wpływ na rozwój intelektualny, na jakość pracy magisterskiej lub doktorskiej studenta.

Ponadto student musi orientować się, z czego słynie wybrany ośrodek i jakie przydatne podczas studiów wyższych dobra oferuje (np. zbiory biblioteczne). Komisja często prosi o uzasadnienie, dlaczego tamtejsze zajęcia będą bardziej wartościowe, niż te na rodzimej uczelni.

Do wymaganych podczas rekrutacji dokumentów należy też ramowy plan zajęć wybranych na zagranicznej uczelni. Zazwyczaj w Internecie dostępne są tylko plany zajęć z poprzednich semestrów, wobec czego układanie planu podczas wiosennej rekrutacji ma charakter bardzo ogólny.

"Chodzi o to, aby zmotywować studenta do zorientowania się w ofercie uczelni, na którą chce jechać. Na miejscu plany ramowe najczęściej ulegają zmianom. Ostateczny Learning Assignment zatwierdzający plan zajęć trzeba złożyć do sześciu tygodni po wyjeździe" - mówi Marta Jaworek.

Pieniądze

Stypendium przyznawane jest najczęściej tuż przed rozpoczęciem wybranego semestru. Minimalne i maksymalne stawki stypendiów określa Narodowa Agencja Erasmus, a uczelnia macierzysta decyduje o ostatecznej kwocie uwzględniając ilość umów międzyuczelnianych, jakie prowadzi. Procent wykorzystania otrzymanych funduszy za ubiegły rok w większości szkół wyższych wynosi 99,15%, choć w niektórych, zwłaszcza mniejszych uczelniach, zdarzają się problemy z nadwyżką lub niedostatkiem.

Z założenia jest to kwota wyrównująca różnice w kosztach utrzymania w kraju macierzystym i kraju wymiany. Najniższe stypendia wynoszą około 350 euro miesięcznie. W państwie, gdzie ceny zbliżone są do polskich (jak na przykład Czechy) utrzymanie się ze stypendium nie stanowi problemu.

"Zdecydowanie pokrywa koszty podróży" - mówi Melania, studentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie po powrocie z Paryża. -"Paryż nie należy do najtańszych miejsc, ale mimo to mogłam pozwolić sobie na odwiedzanie rodziny i przyjaciół tanimi liniami lotniczymi w trakcie semestru."

"Erasmus to bardzo fajna rzecz, ale jeśli ktoś liczy, że w tym okresie jego kariera naukowa poszybuje w górę, może się przeliczyć. Przez pół roku nie podciągnęłam się w ogóle w moim francuskim, co było jednym z celów wyjazdu. No i ogólnie luzy" - dodaje.

Czy warto wyjechać?

Jak mierzyć poziom zadowolenia studentów z wyjazdu? Czy ich pobyt za granicą w ramach Programu Erasmus daje oczekiwane efekty?

"To sprawa indywidualna" - mówi Marta Jaworek. -"Są ośrodki cieszące się w jednym roku większą, w innym mniejszą popularnością. Ludzie starają się też dobrać miejsce wyjazdu pod swój kierunek studiów - na przykład slawista zawsze pojedzie do kraju słowiańskiego. Są organizacje pomagające w zaaklimatyzowaniu się studentowi na miejscu" (takie jak Erasmus Student Network - N.S.),"jednak zawsze nie jest się u siebie." Marta Jaworek dodaje, że merytoryczne pytania zadawane na rozmowie kwalifikacyjnej mają skłonić studenta, żeby już dziś, z dużym wyprzedzeniem, jak najwięcej dowiedział się o wybranym ośrodku.

Pewnym minusem wyjazdu zawsze pozostaną różnice programowe w zajęciach. Nawet jeśli student wybiera przedmioty pragmatycznie, aby jak najlepiej pokrywały się z wymogami jego uczelni na dany semestr, prawdopodobnie nie zrealizuje programu macierzystego kierunku w stu procentach. Dlatego po powrocie trzeba uporać się ze wszystkimi zaległościami. Z drugiej strony zwłaszcza dla humanistów (którzy notabene według eurostudent.eu stanowią większość wyjeżdżających) zajęcia niezwiązane ściśle z tokiem studiów są świetnym sposobem na poszerzenie zainteresowań.

Ania, studentka polonistyki na UW, po półrocznym pobycie w Pilznie mówi: "Pilzno słynie z dobrej antropologii. Chociaż studiuję polonistykę, wyjechałam tam właśnie na antropologię i nie żałuję. To trochę tak, jakby zacząć drugi kierunek. Umotywowałam wyjazd szukaniem kontekstu dla mojej pracy magisterskiej. Przedmioty na Erasmusie nigdy nie pokryją się z tymi na uczelni, więc po prostu zaliczyłam semestr polonistyki po powrocie."

Zamieszanie z umowami

Zmiany w programie Erasmus tuż przed rekrutacją niosą jednak konsekwencje. W związku z tym, że od stycznia wszystkie umowy międzyuczelniane podpisywano na nowo, nie wszędzie udało się to zrobić na czas. Stroną zalegającą z podpisem jest przeważnie uczelnia zagraniczna ciesząca się prestiżem i popularnością.

Jak mówi Aleksandra Stembnowska z Uniwersytetu Warszawskiego: "Zostałam zakwalifikowana na wyjazd do Glasgow, podczas gdy umowa z tym ośrodkiem nie jest jeszcze gotowa. Istnieje z tamtej strony chęć współpracy, ale szkoccy koordynatorzy tłumaczą się brakiem czasu na dopełnienie formalności. W związku z tym jestem wpisana fikcyjnie na wyjazd do Francji, aby być na liście. Czekam, aż umowa z Glasgow dojdzie do skutku, wtedy mój wyjazd będzie pewny."

Z kolei inne osoby, kandydujące na wyjazd do Londynu dopiero na rozmowie kwalifikacyjnej dowiedziały się, że nie mają możliwości wymiany z wybraną uczelnią. Zasady umowy zmieniły się i ich stopień studiów nie został nią objęty.

Coraz więcej w funduszu

Według erasmus.org każdego roku kwota przyznawana polskim uczelniom na wyjazdy w ramach Programu Erasmus wzrasta o około milion euro. W poprzednim roku akademickim na ten cel Komisja Europejska przyznała Polsce 28 659 185 euro. Wraz z wprowadzeniem Erasmus+ suma ta jeszcze wzrośnie. Można się spodziewać, że program będzie jeszcze bardziej popularny.

Więcej o: