Być mistrzem po studiach

Uczestnik jednych z pierwszych studiów MBA, gdy odbierał w kadrach dofinansowanie do nauki, usłyszał: "Po co ci ta koszykówka?". Dziś już wszyscy odróżniają ligę koszykówki NBA od studiów menedżerskich

Katarzyna Pawłowska-Salińska: Czy studia MBA są popularne, bo są potrzebne, czy to kwestia mody?

Witold Bielecki: Trudno modą określić kierunek, który powstał sto lat temu i stale cieszy się dużym zainteresowaniem. Studia MBA w znanej do dzisiaj formule po raz pierwszy uruchomiono w 1908 roku na Uniwersytecie Harvarda w USA. Dziś są wykładane w tysiącach szkół na świecie, a liczba absolwentów to nawet 100 tys. osób rocznie. O popularności MBA decyduje duży popyt na tego typu kształcenie.

Skąd studia MBA się wzięły w Polsce?

- Sprowadził je prof. Andrzej Koźmiński, który wykładał przez wiele lat w USA i tam podpatrzył model elitarnego kształcenia menedżerów i właścicieli firm. Pierwszy program MBA w Polsce uruchomiono w 1989 roku. Kontynuujemy go do dzisiaj w naszej Akademii. Dziś wszyscy znają markę MBA, jednak 22 lata temu była nieznana. Wiązały się z tym zabawne sytuacje. Jeden z kierowników państwowych zakładów, uczestnik pierwszej "nitki", wspomina, że kiedy odbierał w kadrach zgodę na dofinansowanie nauki, usłyszał pytanie: "A po co ci ta koszykówka?". Amerykańska liga koszykówki NBA była wtedy bardziej rozpoznawalna niż studia menedżerskie MBA.

Teraz to się zmieniło. Kto najczęściej decyduje się na MBA?

- Te studia są dla każdego, kto wiąże karierę z awansem na stanowisko kierownicze lub prowadzi firmę. Zarządzaniem zajmują się osoby o różnym przygotowaniu - absolwenci studiów technicznych, informatycy, lekarze, prawnicy, filologowie. Potrzebują nie tylko wiedzy o zarządzaniu, ale wspólnego języka, rozumienia problemów firmy, począwszy od finansów, przez marketing, po zarządzanie procesami, strategię i zagadnienia HR. Dla takich osób studia MBA to niezbędne narzędzie pracy.

Czy jeśli ktoś poważnie myśli o karierze, powinien raczej wybrać studia MBA za granicą albo przynajmniej w obcym języku?

- Nie zgadzam się z tym. Przyswajanie skomplikowanych zagadnień w języku ojczystym jest najskuteczniejsze. Obcy język to dla wielu bariera nie do przejścia. Mamy wielu utalentowanych menedżerów, którzy nie mówią w żadnym obcym języku. Nie powinno się ich odcinać od potrzebnej wiedzy. Podczas studiów używa się fachowego żargonu na opisanie zjawisk i najczęściej są to sformułowania z języka angielskiego, więc i tak jest dużo nauki w obcym języku. Zaś dla osób, które nie odczuwają bariery językowej, nie ma większego znaczenia, czy studiują po polsku, czy po angielsku. Wybór studiów MBA tylko dlatego, że są za granicą, bez oceny jakości programu, to czysty snobizm.

Czym się kierować przy wyborze programu?

- Obiektywne i powszechnie stosowane metody oceniania programów MBA to akredytacje krajowe i zagraniczne oraz uznane rankingi edukacyjne. W Polsce akredytacją zajmuje się Stowarzyszenie Edukacji Menedżerskiej FORUM, a na świecie Association of MBA (AMBA) oraz AACSB, najstarsza instytucja akredytacyjna działająca w USA od 1916 roku. Programy MBA akredytowane przez te międzynarodowe organizacje należą do najlepszych na świecie. Akredytację AMBA ma 179 instytucji z 70 krajów, a AACSB - 633 szkoły z 41 krajów, z czego 500 to uczelnie amerykańskie. Ważną podpowiedzią są też międzynarodowe rankingi programów publikowane co roku przez "Financial Times". Zważywszy na liczbę programów na świecie (nawet w Polsce jest ich ok. sześćdziesięciu), znalezienie się w pierwszej setce to duży sukces.

Czy wysoka cena świadczy o tym, że studia MBA są świetne?

- Nie zawsze. Jeśli chodzi o programy, które istnieją na rynku od dłuższego czasu, cena zwykle odzwierciedla ich wartość. W przypadku nowości - jest ryzyko, że cena może nie być adekwatna do wartości programu. O tym, że studia są świetne, świadczy ich ciągłość i wyniki rekrutacji. Np. na nasz program MBA 70 proc. kandydatów zgłasza się z polecenia. Rekomendacja absolwentów to najskuteczniejszy marketing, a jednocześnie dowód na to, że studia są bardzo dobre.

A czy zarobki absolwentów MBA znacząco wzrastają?

- W Polsce brakuje systematycznych badań w odniesieniu do wszystkich absolwentów MBA. Na naszej uczelni utrzymujemy stały kontakt z absolwentami i z otrzymywanych od nich informacji wynika, że zdecydowana większość z nich awansuje zawodowo i finansowo. Także przedsiębiorcy prowadzący firmy zgłaszają nam, o ile poprawiła się sytuacja finansowa ich firmy po ukończeniu studiów MBA. Ostatnio dostałem maila od absolwenta, który pisze, że jego firma miała 100 pracowników i 19 mln zł przychodów, a teraz ma 240 pracowników i 105 mln zł przychodów. Awans finansowy analizuje natomiast "FT" - to bowiem jeden ze wskaźników w jego rankingach. Według zestawienia "FT" płaca absolwenta studiów Executive MBA naszej Akademii wzrasta o ponad 30 proc. Ciekawie prezentują się wyniki badania płacowego zrealizowanego w 2009 roku przez firmę Sedlak & Sedlak. Wynika z nich, że w Polsce członek zarządu z tytułem MBA zarabia średnio 21 tys. zł miesięcznie, a osoba na tym samym stanowisku, ale tylko z ukończonymi studiami wyższymi - o połowę mniej. Z kolei Amerykanie podają, że w ich kraju okres "zwrotu z inwestycji" w studia MBA liczony wzrostem płacy, który pokrywa koszt edukacji, wynosi nieco ponad trzy lata. Trudno jednak przypisać sukces płacowy samemu ukończeniu studiów. Składają się na niego także inne okoliczności rynkowe, sytuacja firmy i branży, a nawet osobowość i indywidualne predyspozycje menedżera.

Do studiów MBA trzeba się jakoś specjalnie przygotować?

- Nie. Warto je natomiast podejmować po zdobyciu jakiegoś doświadczenia zawodowego, optymalnie na stanowisku kierowniczym. Na początku każdy wykorzystuje w pracy wiedzę z innych studiów i intuicję. I napotyka problemy, które go stresują, bo zarządzanie wymaga stosowania fachowych narzędzi i rozwiązań z wielu dziedzin. Studia MBA są jak ostrzenie tych narzędzi, by potem skutecznie stosować je w praktyce.

A są jakieś egzaminy?

- Wymagany jest dyplom ukończenia studiów wyższych, zdanie testu GMAT i posiadanie kilkuletniej praktyki zawodowej, a w przypadku studiów Executive MBA - kilka lat praktyki na stanowisku kierowniczym.

Czy MBA zajmują dużo czasu?

- Dużo. Półtoraroczny program obejmuje 570 godzin zajęć z udziałem wykładowcy, a dodatkowo co najmniej dwa razy tyle trzeba poświęcić na pracę indywidualną i na zespołowe przygotowywanie projektu doradczego. Dlatego słuchacz, najczęściej przecież aktywny zawodowo, powinien nie tylko świetnie się zorganizować, ale też zadbać o wsparcie oraz zrozumienie ze strony najbliższych.

Jak trzeba studiować, żeby wynieść ze studiów jak najwięcej?

- Studia MBA obejmują całość wiedzy menedżerskiej, dlatego nie można "odpuścić" sobie żadnego przedmiotu. Dobre studia to również takie, które mają charakter otwarty, a więc w jednej nitce spotykają się osoby z różnych firm, branż, działów. W przypadku studiów międzynarodowych organizowanych przez konsorcjum kilku uczelni z różnych krajów dochodzi do tego jeszcze różnorodność kulturowa. Z wymiany doświadczeń pomiędzy uczestnikami czerpie się dodatkową wiedzę. Lepiej zatem angażować się w zadania zespołowe, niż być biernym ich uczestnikiem.

Jak pan ocenia jakość studiów MBA w Polsce i za granicą?

- Dobre programy są zarówno w Polsce, jak i za granicą. Określają je uznane rankingi i akredytacje. I tu, i tam są też słabe studia. Zdarza się, że jakaś instytucja oferuje program, który nie ma nic wspólnego z MBA, choć tak się nazywa. Dojrzały rynek eliminuje takie niepoważne oferty, bo zorientowani w pozycji poszczególnych programów menedżerowie HR potrafią ocenić wartość każdego dyplomu. Szkoda, że w Polsce studia Master of Business Administration nie doczekały się oficjalnego statusu. Przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego są traktowane jak studia podyplomowe, choć dają mistrzowskie przygotowanie do zarządzania firmą lub jej działem.

* Rektor i profesor Akademii Leona Koźmińskiego z Warszawy, wybitny ekspert w dziedzinie zarządzania. ALK jako jedna z 53. na świecie i jedyna uczelnia z Polski posiada potrójną akredytację międzynarodową AACSB, EQUIS, AMBA.