Sopot nie chce "gołych klat" na ulicach. Powinno się potępiać chodzenie po mieście bez koszulki?

Kampania społeczna w Sopocie ma przekonywać, żeby bez koszulki czy w stroju kąpielowym można być tylko na plaży. Czy to dobry pomysł?

Ulotki i plakaty, które pojawią się w Sopocie, mają przekonywać, że osoby chodzące po ulicach bez koszulki czy w bikini "nie pasują do otoczenia" - opisuje trójmiejska " Gazeta Wyborcza ".

Miasto nie ma możliwości zakazania chodzenia z nagim torsem. Jednak "gołe klaty" na ulicach, w parkach i ogródkach gastronomicznych nie podobają niektórym mieszkańcom i turystom. Już wcześniej restauracje samodzielnie upominały gości, by wchodzili do nich ubrani. Teraz kampanię społeczną dotyczącą sprawy zorganizuje miasto. Ma ona przekonać, że miejscem na nagi tors czy strój kąpielowy jest plaża, nie centrum miasta.

Czy miasta powinny piętnować chodzenie po ulicach bez koszulki?

embed

"Ostatnio byłem nad morzem w Sobieszewie. Do knajpy po prostu nieładnie i wioska wejść bez ciuchów. Ale nikt mnie nie zmusi, żebym się wypacał w ciuchy, gdy jestem na wakacjach w kurorcie. W parku jak się siedzi bez koszulki jakoś nikogo nie gorszy, nie udawajmy świętszych od świętych" - pisze w komentarzu na wyborcza.pl czytelnik o nicku lobotomius.

"Te zakazy wymyślają ludzie z kompleksami własnego ciała. Podejrzewam że kobieca 'zazdrość' jest tutaj najpoważniejszym kryterium. To samo tyczy się panów. Jeśli takowy 'wyhodował' sobie tors, to chciałby się tym pochwalić płci pięknej. To naturalny odruch który nam towarzyszy od czasów zamieszkiwania jaskiń" - komentuje czytelnik Urug Khai na portalu polsatnews.pl.

"W USA na Florydzie czy w Kalifornii ludzie przy plażach normalnie biegają po sklepach w strojach i nikomu to nie przeszkadza. Uważam ze te zasady są jakieś chore" - pisze na Facebooku pani Paulina.

embed

"Nie jestem pruderyjna, ale uważam, że slipki i bikini pasują na plaże, a nie na bieganie po Monciaku! Nie mam zamiaru jedząc rybkę siedzieć obok jakiegoś przepoconego faceta z gołymi, włochatymi i krościatymi plecami" - pisze na Facebooku pani Edyta.

"Należy zrobić jak we Włoszech. Karać za chodzenie po ulicach w kostiumach kąpielowych. I to ostro" - przekonuje czytelnik o nicku mipi1951 na portalu wyborcza.pl.

"Na południu to rzecz normalna. Np. w Hiszpanii policjant podejdzie i zwróci uwagę, żeby założyć koszulkę, a nie żeby odłożyć piwo. Tak powinno być: bikini tylko na plaży" - komentuje czytelnik na dziennikbaltycki.pl.

Czy miasta powinny piętnować chodzenie po ulicach bez koszulki?