Wybory 2010. Tusk: Kaczyński w roli prezydenta byłby gorszą wersją brata

- Zwycięstwo Kaczyńskiego oznaczałoby znowu polityczną wojnę - mówi Donald Tusk w wywiadzie dla najnowszego wydania tygodnika "Polityka". Zdaniem premiera szef PiS-u w roli prezydenta byłby gorszą wersją Lecha Kaczyńskiego.

Premier w wywiadzie dla "Polityki" podkreśla, że nie ma żadnych złudzeń, że zwycięstwo Jarosława Kaczyńskiego oznaczałoby znowu "wydatkowanie gigantycznej ilości energii, czasu i koncentracji na polityczną wojnę".

Odwet za przegrane wybory

Według Donalda Tuska nieustanna konfrontacja między Lechem Kaczyńskim a rządem, po ewentualnym wyborze na prezydenta Jarosława Kaczyńskiego, nabrałaby gwałtownego przyspieszenia. Bo to kwestia temperamentu szefa PiS-u i chęć odwet na Platformie i na jej szefie za przegrane wybory, tłumaczy lider PO.

Tusk przestrzega przed prezydenturą Jarosława Kaczyńskiego, która nie będzie przypominała łagodnych tonów Joanny Kluzik-Rostkowskiej czy Pawła Poncyljusza.

- PiS jest taki jak Macierewicz, ksiądz Rydzyk czy Mariusz Kamiński, jak Ziobro, Jacek Kurski czy Pospieszalski. Taka też będzie. To jest totalna wojna także w imię zemsty, bo przecież w tym obozie rośnie obsesja dotycząca Smoleńska, obsesja wojny domowej. Bo to nie byłaby nawet recydywa IV RP, tylko jakaś jej nowa, gorsza mutacja. Możemy mieć teraz pięć lat wojny albo spokoju - ocenia premier w tygodniku.

O koalicji PiS-SLD w mediach publicznych

Według Donalda Tuska to z czym mamy doczynienia w mediach publicznych podczas tej kampanii przypomina działania sztabu wyborczego.

- W najczarniejszych snach nie sądziłem, że będziemy mieli w telewizji tak cynicznych politycznych graczy. Telewizja w ostatnich latach rządów Jaruzelskiego nie była tak stronnicza jak obecna. Przyznaję, rzeczywiście zabrakło mi wyobraźni, że można coś tak cynicznego zrobić z mediami publicznymi, ale jednak uważam, że to, co robią w nich Kaczyński z Napieralskim, jest grzechem o wiele cięższym niż mój brak wyobraźni - mówi Tusk.

O Kościele i liderach Solidarności w kampanii

Według premiera zaangażowanie się tak wielu księży w tę kampanię polityczną dużo więcej mówi o samym Kościele niż o Kaczyńskim czy Komorowskim. Tak naprawdę pokazuje podziały polityczne wśród duchownych, a nie ocenę wartości chrześcijańskich u obu kandydatów, podkreśla Tusk. Podobnie ma się sprawa z liderami związkowymi z Solidarności, którzy zaangażowali się z taką mocą po stronie Kaczyńskiego.

- Największą satysfakcją dla Bronisława Komorowskiego i dla mnie będzie jego wygrana mimo tych okoliczności - ocenia.

Plany rządu na jesień

W wywiadzie dla "Polityki" Donald Tusk mówi też o powyborczych planach rządu. Przypomina, że na jesieni chce wywiązać się z obietnicy 7 proc. podwyżki dla nauczycieli. Również na jesieni rząd planuje powrót do głosowania nad reformą służby zdrowia. Przewidziane są też do realizacji dwa duże projekty dotyczące wydawania pieniędzy publicznych. - Dlaczego twierdzę, że Jarosław Kaczyński byłby zagrożeniem dla tych spokojnych, i będę to cały czas podkreślał, wcale nie radykalnych i niezbyt kosztownych dla ludzi, ale posuwających nas do przodu zmian - mówi premier.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika "Polityka"

Więcej o: