LPR ma coś do Żydów

Są poglądy nieźle zakorzenione wśród niektórych wyborców, ale też trochę niewygodne w przekazie. Dziś nie wypada obnosić się np. z wiarą, że Żydzi rządzą światem, a Polską w szczególności.

Copywriterzy LPR z tego kłopotu wybrnęli. W najnowszym 30-sekundowym spocie - główny motyw to protest przeciw wojnie w Iraku - na parę sekund pojawia się prezydent Lech Kaczyński przed Ścianą Płaczu, w jarmułce i wśród ortodoksyjnych Żydów. Podpis: "Nasi sojusznicy".

Niby nic, a jednak coś. Zwłaszcza że armii izraelskiej w Iraku nie ma.

W takich sprawach liczą się konteksty i podteksty. A tych w historii Ligi nie brakuje - pamiętam, jak kandydaci Ligi na posłów i senatorów zaszumieli "Koszerna", gdy Giertych ironicznie pozdrowił dziennikarza "Gazety", pamiętam też stoiska z antysemicką literaturą towarzyszące imprezom LPR. Z drugiej strony pamiętam, jak Roman Giertych pojechał do Jedwabnego - i to, że nie wszystkim w Lidze się to spodobało.

Ale teraz jest tydzień do wyborów i liczy się każdy głos. Giertych dołącza do o. Tadeusza Rydzyka, który na słynnym wykładzie zarzucał prezydentowi uległość wobec Żydów. Nie wiedział, że jest nagrywany, więc mówił to wprost.

A walczący o przetrwanie Giertych musi kluczyć.