Wybory 2020. 100 proc. poparcia dla Andrzeja Dudy w niektórych DPS-ach. Świętokrzyska policja: Będziemy to sprawdzać

W sieci pojawiły się zdjęcia list, z których wynika, że Andrzej Duda zdobył 100 proc. głosów w wyborach prezydenckich w niektórych domach pomocy społecznej. Internauci zaczęli się zastanawiać, z czego mógł wynikać taki wynik. - Będziemy to sprawdzać - mówi Damian Janus ze świętokrzyskiej policji w rozmowie z "Echem Dnia".

Jak się okazało, w placówkach opiekuńczych i zakładach leczniczych kandydat Prawa i Sprawiedliwości nie miał sobie równych. Spory wpływ na taki podział głosów miała sytuacja epidemiologiczna.

Andrzej Duda zdominował wybory w DPS-ach

Opublikowana w sieci lista zawiera spis kilkudziesięciu domów pomocy społecznej i zakładów leczniczych. Wynika z niej, że w placówkach tych kandydat KO Rafał Trzaskowski nie uzyskał ani jednego głosu.

Co ciekawe, podobna sytuacja miała miejsce przy okazji I tury wyborów prezydenckich. Wówczas kandydat Prawa i Sprawiedliwości uzyskał 100 proc. poparcie w 31 komisjach obwodowych (na łącznie ponad 27 tys. komisji w kraju i za granicą). Dało to łączny wynik 740 oddanych głosów. Wszystkie pochodziły właśnie z domów pomocy społecznej, szpitali i zakładów leczniczych.

Wśród wszystkich placówek, w których oddano głosy jedynie na Andrzeja Dudę, znalazły się między innymi Zakład Opiekuńczo-Leczniczy w Chrzanowie (72 głosy), Dom Księży Emerytów im. św. Józefa w Tarnowie (75 głosów), Niepubliczny Zakład Opiekuńczo-Leczniczy "Ostoja" w Podemszczyźnie (57 głosów) czy Dom Pomocy Społecznej w Stróżach (55 głosów).

Wątpliwości co do głosowania w DPS-ach? Źródłem niejasności mężowie zaufania

Tegoroczne głosowanie w Domach Pomocy Społecznej odbywało się na nieco innych zasadach niż dotychczas. - W związku z ustawą DPS-y są zobligowane do przeprowadzenia wyborów. W tym roku wyglądały one trochę inaczej, ze względu na obostrzenia związane z epidemią. Komisja składała się z naszych pracowników pracujących w tym dniu. To jedyna zmiana. Głosują te osoby, które wyrażają taką wolę. Tym razem frekwencja w DPS-ie była też trochę większa - powiedział cytowany przez "Onet" pracownik jednej z placówek, w których oddano głosy jedynie na Dudę.

Z treści uchwały PKW z 10 czerwca 2020 roku wynika, że w przypadku głosowania w domach pomocy społecznej i zakładach leczniczych istnieje możliwość głosowania przy pomocy urny pomocniczej. Daje ona wyborcom możliwość oddawania głosów w pomieszczeniach, w których przebywają obłożnie chorzy, mający problemy z przemieszczaniem się. To z kolei sprawia, że w procedurze, poza trzema członkami komisji, mogą wziąć udział mężowie zaufania, a także obserwatorzy społeczni i międzynarodowi.

Sytuacja epidemiologiczna spowodowała jednak, że kwestia organizacji mężów zaufania mocno się skomplikowała. - Przyjęte zostało stanowisko, że jeżeli obwodowe komisje były powołane w ośrodkach pomocy społecznej spośród pracowników tego ośrodka, to w ramach bezpieczeństwa raczej nie powinny przebywać tam osoby z zewnątrz, a więc i mężowie zaufania. Wszystko po to, aby nie zwiększać możliwości zarażenia się koronawirusem. Ostateczna decyzja w tej sprawie zawsze zależała jednak od przewodniczącego danej obwodowej komisji wyborczej, który mógł ewentualnie wyrazić na to zgodę - mówił dla "Onetu" dr Tomasz Gąsior z Krajowego Biura Wyborczego.

Właśnie mężowie zaufania stanowili główny powód wątpliwości, do jakich mogło dojść w niektórych DPS-ach. Taka sytuacja miała miejsce na przykład w Kielcach. - Zgłaszający miał wątpliwość, czy pracownice domu pomocy społecznej pomagające starszym pensjonariuszom we wzięciu udział w wyborach nie sugerowały na kogo oddać głos. Będziemy to sprawdzać - powiedział Damian Janus ze świętokrzyskiej policji w rozmowie z "Echem Dnia".

Zobacz wideo "Tusk mnie nie lubi". Rosyjscy youtuberzy wkręcili Andrzeja Dudę