Wybory prezydenckie 2020. Do Sądu Najwyższego wpłynęły pierwsze protesty wyborcze

Od wtorku do czwartku 16 lipca można składać protesty wyborcze - ogłosił Sąd Najwyższy. Jak dotąd spłynęło pięć protestów.

W poniedziałek ogłoszono wyniki II tury wyborów prezydenckich, w związku z czym otworzył się trzydniowy termin na wnoszenie protestów wyborczych do Sądu Najwyższego. Jak ogłosił SN:

Protesty przeciwko ważności wyboru Prezydenta RP w 2020 r. można składać do czwartku, 16 lipca 2020 r. włącznie (do godz. 16). Protest wyborczy musi być złożony na piśmie podpisanym przez wnoszącego. Nie można składać protestów przez e-mail czy ePUAP.

Protesty można składać bezpośrednio w Sądzie Najwyższym ("specjalne stanowisko" przeznaczone do tego jest otwarte do czwartku w godzinach 8-16), ale również przez pocztę. Wyborcy przebywający poza Polską mogą składać protesty w konsulatach.

O ważności wyborów orzeka cały skład Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego w ciągu 21 dni od dnia podania wyniku wyborów do publicznej wiadomości przez PKW.

Zobacz wideo Duda zaprasza Trzaskowskiego do rozmowy. "Trudno mi uwierzyć w ten gest"

Wybory prezydenckie 2020. Pierwsze protesty wyborcze

Polska Agencja Prasowa uzyskała z zespołu prasowego Sądu Najwyższego informacje, że jak dotąd do SN wpłynęło pięć protestów wyborczych.

Koalicja Obywatelska zapowiadała wcześniej, że złoży protest wyborczy. KO uruchomiła też stronę internetową z informacjami dla osób chcących złożyć wyborczy protest. Szef sztabu Rafała Trzaskowskiego Cezary Tomczyk mówił, że "napływają sygnały o "tym, że w wielu miejscach ludzie zostali odesłani z kwitkiem z komisji wyborczych, na wielu kartach nie było pieczęci". Dodał, że problemy z głosowaniem sygnalizują też wyborcy z zagranicy.

Poseł Jan Kanthak z klubu Prawa i Sprawiedliwości, który pracował w sztabie prezydenta Andrzeja Dudy, powiedział, że wpisy o rzekomych nieprawidłowościach pojawiały się w mediach społecznościowych w niedzielę, kiedy odbywały się wybory. Powiedział, że drobne nieprawidłowości mogły się zdarzyć, bo wybory prezydenckie odbywały się na dużą skalę. - Ale jesteśmy spokojni o to, że pan prezydent został prezydentem na drugą kadencję - dodał poseł.