Andrzej Duda: "Myślałem, że pan Rafał przyjdzie". Znów mówił o LGBT i "szacunku do innych"

- Myślałem, że pan Rafał przyjdzie, i że będziemy mogli uścisnąć sobie dłoń. Jeszcze raz gratuluję mu wyniku, to znakomity wynik - powiedział Andrzej Duda na konferencji prasowej w Pałacu Prezydenckim. Rafał Trzaskowski nie przyjął jego zaproszenia na godzinę 23. W wystąpieniu prezydenta po raz kolejny przewijał się wątek "szacunku do wszystkich ludzi".

Wyniki exit poll nie przesądziły o tym, kto wygrał w wyborach prezydenckich - pracownia Ipsos poinformowała, że różnica między kandydatami jest tak mała, że trzeba poczekać na zliczenie głosów. Andrzej Duda po godzinie 23 zorganizował konferencję w Pałacu Prezydenckim - odniósł się wówczas do zaproszenia, z którym zwrócił się do Rafała Trzaskowskiego. Kandydat KO poinformował, że na spotkaniu z Dudą zjawi się dopiero po podaniu wyników przez PKW. Wskazał także, że niedzielny wieczór spędza z rodziną.

Zobacz wideo Trzaskowski: Dzięki wam udało się obudzić miliony Polek i Polaków

Andrzej Duda w Pałacu Prezydenckim: Myślałem, że pan Rafał przyjdzie

Duda skomentował fakt, że Rafał Trzaskowski nie stawił się na spotkanie z nim. - Jest mi przykro, że pan Rafał Trzaskowski nie przyszedł z małżonką do pałacu. Widocznie te emocje są zbyt silne. Myślałem, że pan Rafał przyjdzie, i że będziemy mogli uścisnąć sobie dłoń. Ale przede wszystkim chciałem podziękować Polakom, prawie 70 procent frekwencji to jest rzeczywiście wynik, który robi ogromne wrażenie. To, że moi rodacy idą do wyborów i oddają głos, to pokazuje, że polskie sprawy - mówił. Po raz kolejny pogratulował też kandydatowi KO sondażowego wyniku (49,6 proc.).

Jeszcze raz gratuluję panu Rafałowi Trzaskowskiego wyniku, to znakomity wynik. Dziękuję jego wyborcom, że oddali głosy. Ale, proszę państwa... ta kampania rzeczywiście była ostra. Było napięcie i były wielkie emocje (...). I dlatego właśnie zaprosiłem pana Rafała Trzaskowskiego dzisiaj, teraz, od razu, po ogłoszeniu tych na razie symbolicznych wyników. Żeby ten symboliczny gest podanej dłoni zobaczyli wszyscy nasi rodacy, wszyscy Polacy. Chciałbym, żeby był szacunek. Mamy różne poglądy i będziemy mieli różne poglądy, jest demokracja 

- wskazywał. Jak dodał, wciąż podtrzymuje zaproszenie dla Rafała Trzaskowskiego.

Po co mamy czekać na oficjalny wynik wyborów? Czy to coś zmieni? Wybory są zakończone, PKW liczy głosy, dlatego zaprosiłem pana Trzaskowskiego z małżonką dzisiaj, by pokazać zakończenie tego trudnego czasu. Chciałem, byśmy to zakończyli w symboliczny sposób, by pokazać, że można inaczej
Czekam na niego z wyciągniętą dłonią i uważam, że wszyscy Polacy powinni to zobaczyć. Bardzo dziękuję państwu za obecność i za relacjonowanie tej kampanii wyborczej 

- mówił. 

Andrzej Duda: Ja wielokrotnie mówiłem, że mam szacunek do każdego człowieka 

Podczas konferencji prasowej urzędujący prezydent parokrotnie podkreślił, że liczy się dla niego "szacunek dla każdego człowieka".  - Ja wielokrotnie mówiłem, że mam szacunek do każdego człowieka. Nie żałuję żadnych słów wypowiedzianych w kampanii, bo mówiłem to, co uważam - mówił. Zapytany o to, jak jego słowa mają się do wypowiedzi, że "LGBT to nie ludzie, a ideologia" (tak prezydent mówił m.in. przed pierwszą turą wyborów prezydenckich), odpowiedział:

Mówiłem również, że uważam, że każdy człowiek ma prawo do normalnego życia i chciałbym, żeby każdy mógł normalnie żyć. Mnie w ogóle nie przeszkadza, co robią moi sąsiedzi, jeśli tylko zachowują normy obyczajowe. Kiedyś mieszkało obok mnie dwóch mężczyzn, moja znajoma stwierdziła, że są homoseksualistami. Ja w ogóle na to nie zwróciłem uwagi, to byli normalni mężczyźni, normalni ludzie. Z wielkim szacunkiem
W kampanii były duże emocje. Te emocje ogromne są zwyczajnie niepotrzebne. Chciałbym, żebyśmy mogli żyć spokojnie w naszym kraju i żeby ludzie byli dla siebie życzliwi, żeby można było spokojnie iść do pracy, uścisnąć dłoń sąsiada, który ma inne poglądy

- dodał.

Jak podkreślił Duda, w pełni zgadza się on ze słowami swojej córki, która na wiecu wyborczym mówiła o szacunku do innych i o tym, że "niezależnie od tego w co wierzymy, jaki mamy kolor skóry, poglądy, jakiego kandydata popieramy i kogo kochamy, (...) nikt nie zasługuje, aby być obiektem nienawiści". Wytknięto jej wówczas, że wcześniej nie reagowała na słowa ojca i innych polityków PiS, gdy rozpoczęto kampanię nienawiści wobec środowiska LGBT.

"Jak tak dalej pójdzie, to Andrzej Duda pójdzie w Paradzie Równości Mrugająca buźka z wystawionym językiem" - skomentował Roman Imielski z "Gazety Wyborczej". "Andrzej Duda strasznie brnie ws. LGBT. Dwa tygodnie temu mówił, że to nie ludzie,a ideologia, teraz opowiada o miłych, sąsiadach gejach, normalnych ludziach" - dodał Bartosz Wieliński.

Więcej o: