Rafał Trzaskowski: Mam nadzieję, że nadszedł kres starych sporów. Tuska już nie ma, czas na Kaczyńskiego

Wybory prezydenckie 2020. Rafał Trzaskowski wziął udział w "Arenie prezydenckiej" w Lesznie, podczas której odpowiadał na pytania dziennikarzy różnych redakcji. Kandydat Koalicji Obywatelskiej zapytany został między innymi o edukację, reformy PiS czy klimat.

W poniedziałek 6 lipca, na sześć dni przed drugą turą wyborów, zorganizowane zostały dwie odrębne debaty: kandydatów Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Rafał Trzaskowski odpowiadał na pytania w Lesznie. O co polityka zapytali dziennikarze? 

Przeczytaj, co podczas konkurencyjnej debaty prezydenckiej w Końskich mówił obecny prezydent. Andrzej Duda o programach socjalnych: Wprowadziłem je, by Polakom żyło się lepiej

Rafał Trzaskowski wziął udział w debacie prezydenckiej w Lesznie

Jedno z pierwszych pytań zadane Rafałowi Trzaskowskiemu dotyczyło Marszu Niepodległości. Polityk zapewnił, że jeśli marsz będzie bezpieczny i apolityczny, to chętnie weźmie w nim udział. - W marszu biorą udział bardzo różni ludzie. Widziałem ludzi uśmiechniętych, patriotów, ale widziałem też ludzi, którzy przyszli tylko po to, by spierać się ze sobą w sposób niekulturalny - argumentował kandydat KO.

Dalej część pytań związana była z programem wyborczym kandydata. Rafał Trzaskowski podkreślał m.in. znaczenie odnawialnych źródeł energii i wymiany pieców w trosce o lepszy klimat oraz konieczności zwiększenia nakładów na służbę zdrowia do 6 proc. PKB rocznie, zwiększenia nakładów na psychiatrię dziecięcą czy tworzenia programów zachęcających studentów do wyboru specjalizacji najbardziej potrzebnych polskiej służbie zdrowia. Zapewniał też, że jako prezydent nie poprze żadnego podatku, który zwiększyłby obciążenie dla obywateli. Rafał Trzaskowski zapowiedział też "odchudzenie podstaw programowych". - Nic mnie bardziej nie denerwuje niż to, co PiS zrobił z edukacją. Jak oni mogą tak niszczyć polską edukację? - mówił prezydent Warszawy.

Rafał Trzaskowski o Andrzeju Dudzie: Prezydent opowiada o komuchach, a broni komuchów, jak to są jego komuchy

Kandydat Koalicji Obywatelskiej zapytany został również o politykę. - Mam nadzieję, że nadszedł kres starych sporów w polityce. Donalda Tuska już nie ma w polityce, czas na Jarosława Kaczyńskiego. Pan prezydent wykonuje tylko i wyłącznie polecenia pana prezesa. Martwię się, że ten telefon działa tylko w jedną stronę. Szkoda - mówił Trzaskowski. Później kandydat został zapytany o to, czy jest jakaś część prezydentury Andrzeja Dudy, którą chciałby naśladować. - Mógłbym kontynuować kwestię bycia w Polsce powiatowej - odpowiedział.

Częściej jednak krytykował urzędującego prezydenta. - Walczę z nienawiścią i wykluczeniem. Jeśli ktoś próbuje napuszczać Polki i Polaków na siebie, jak Andrzej Duda, to ja mówię jasne "nie" - powiedział Trzaskowski w odpowiedzi na kolejne pytania. - Prezydent opowiada o komuchach, a broni komuchów, jak to są jego komuchy. Natomiast jak są ludzie, którzy zaświadczyli życiorysem, że walczą na rzecz niepodległej Rzeczpospolitej, ale nie po drodze im z PiS, to pan prezydent po odebraniu telefonu od pana prezesa robi wszystko, żeby takich ludzi atakować - krytykował dalej.

- Jeżeli będzie próbowało się mówić, że ktokolwiek nie jest człowiekiem, tylko dlatego, że się od nas różni, ja jako prezydent zawsze będę stał przy tych, którzy są atakowani - mówił Rafał Trzaskowski. Polityk zapytany został o praworządność i ostatnie reformy PiS. Kandydat podkreślił, że nie można dopuszczać do sytuacji, kiedy sędziowie dyscyplinowani są przez partyjnych nominantów. Na koniec kandydat KO zapowiedział po raz kolejny "wypalanie żelazem tego, co zrobił PiS". - Będę piętnował wszystkie afery, przekręty, robienie krzywdy ludziom. Tutaj można używać tak twardej retoryki i będę jej używał. To, co PiS zrobił z państwem, zasługuje na twarde słowa - zakończył Rafał Trzaskowski.

Rafał Trzaskowski został też zapytany o wsparcie żony w kampanii wyborczej. Polityk podkreślał, że jest z niej niesłychanie dumny, zwłaszcza dlatego, że wcześniej nie angażowała się w politykę. -Te wybory mają wymiar symboliczny, zdarzają się raz na pokolenie i dlatego się zaangażowała, ku przerażeniu sztabowców, bo zawsze mówi, co myśli i myśli, co mówi - twierdził prezydent Warszawy. 

Więcej o: