Z wizytą w Końskich. Trzaskowski? "Ja się go boję". O PiS: Strasznie szczują, okropna polityka międzyludzka

Mieszkańcy Końskich chcą od państwa lepszej opieki zdrowotnej, pracy dla młodych w małych miastach i opieki nad seniorami. Niektórzy zarzucają Andrzejowi Dudzie szczucie, inni kłamstwa Rafałowi Trzaskowskiemu. - Ja się go wręcz się boję. Jestem zdegustowany tymi ludźmi, co na niego głosowali - mówi nam jeden z konecczan. - Pisowska polityka międzyludzka jest okropna - przekonuje inny. - Jestem już tym wszystkim rozczarowana, pozostał mi tylko ból i żal - mówi z kolei lokalna przedsiębiorczyni.

Do miasta przyjeżdżam w sobotnie popołudnie. Przy ulicy Piłsudskiego widać kilka samochodów Telewizji Polskiej, w niewielkim parku przed parafią św. Mikołaja rozstawiono mobilne studio, jest scena, są balony z logotypami TVP i TVP Info. Dziennikarze przez weekend zbierali od mieszkańców pytania, które chcieliby zadać kandydatom (w niedzielę stało się już jasne, że Rafał Trzaskowski na pewno nie przyjedzie na debatę). 

Debata w Końskich. Co mówią mieszkańcy?

Wokół studia na powietrzu stoją zaciekawieni konecczanie. Podchodzę do ławki, na której żywo dyskutuje dwóch mężczyzn około sześćdziesiątki. Po tym, co mówią, można bezpiecznie obstawiać, na kogo głosowali w pierwszej turze. Należą do większości. Gdyby w wyborach decydowały tylko Końskie, drugiej tury by nie było. Na Andrzeja Dudę zagłosowało tutaj 54 proc. mieszkańców gminy, Rafał Trzaskowski uzyskał 23 proc. Trzeci był Szymon Hołownia z ponad 10 procentami poparcia. 

Gdy pytam, mężczyźni na ławce bez oporów potwierdzają, że głosowali na Andrzeja Dudę. Rozmowa szybko schodzi na "ataki" wymierzone w prezydenta. - Teraz wyciągają temat tego ułaskawionego pedofila. A chodziło tylko o to, żeby ta rodzina się zgrała i żyła ze sobą.  Żona, córka i on, prawda? A tamten wyrwał z tego temat... - mówi jeden z moich rozmówców. W słowo mu wchodzi drugi, z siwymi włosami i kluczykami do auta w dłoni. - Nieładnie, nieładnie, tak się nie robi. Ale dużo jest takich rzeczy - stwierdza.

Nieobecność Rafała Trzaskowskiego w debacie oceniają krótko - tchórzostwo. Ale gdy pytam, dlaczego Duda nie przyjął zaproszenia prywatnych redakcji, zaczynają niuansować. - Dobrze, że nie poszedł do niemieckich mediów - mówią. Moi rozmówcy obstawiają wynik w drugiej turze.

- Trzema procentami Duda wygra - mówi siwy.

- Piątką wygra. Teraz ważne, żeby ludzie to tak mądrze przemyśleli, zobaczyli te wszystkie programy w telewizji, bo non stop robi swoje - odpowiada jego kolega.

- Jest w porządku facet.

- Jak Trzaskowski wygra tu w Końskich, wyprowadzę się, nie żartuję.

- W Końskich nie ma szans.

TVP w KońskichTVP w Końskich Gazeta.pl

Trzaskowski? "Krętacz i oszust"

Mężczyzna z kluczykami do auta wstaje, żegna się i odchodzi. Jego kolega opowiada, co słyszał w telewizji o Trzaskowskim. - Krętacz i oszust - rzuca, ale konkretów nie podaje. Chętnie za to komentuje sprawę zalanej Warszawy. - Nie można na przykład dyrektorowi czy prezesowi wodociągów nakazać: słuchajcie, róbcie, co trzeba, oczyszczajcie, może poszerzcie te studzienki? Wie pan, ja się na tym trochę znam. Są małe włazy na górze, ale studzienki są większe i można poszerzyć. Można zrobić po dwie, żeby ta woda wpadała z jednej i z drugiej strony, bo inaczej robi się fontanna. A jak teraz deszcz popada, to znowu Warszawę zaleje - mówi. 

Spaceruję po Końskich dalej. W bocznej ulicy pytam nastolatka na rowerze, jak ocenia dotychczasową kampanię. - Dla mnie za bardzo skupia się na szczuciu na przeciwny obóz, jest mało konkretów - mówi. - Według mnie strona obecnie urzędującego prezydenta bardziej szczuje na drugą - dodaje. Ma 17 lat, więc nie może głosować, ale gdyby mógł, postawiłby na Trzaskowskiego. W pierwszej turze na Hołownię.

Zobacz wideo Kamiński: bitwą rozstrzygającą powinna być debata telewizyjna

Henryk: Nasz elektorat nie jest jeszcze taki dziki, jak tamten

Kto wygra? - Zdecydowanie Duda. Nie wyobrażam sobie, żeby Trzaskowski był prezydentem - odpowiada Henryk Gibała, z zawodu inżynier elektryk, którego spotykamy obok koneckiej Biedronki. - On nie ma programu, wiadomo, kogo reprezentuje - interesy establishmentu z klasy komunistycznej. Oni tylko się przebrali i udają wielkich biznesmenów. Wydaje mi się, że społeczeństwo dorosło do tego, by odróżniać to, co jest złe, od tego, co dobre. - dodaje. Jak mówi, Trzaskowski na debacie w Końskich "zostałby wygwizdany". - Nie ma o czym mówić, po prostu boi się kompromitacji. Nie ma tutaj żadnych szans. Chociaż nasz elektorat nie jest jeszcze taki dziki jak tamten, taki negatywny i chamski - przekonuje.

Dopytuję o ten dziki elektorat. - To tak trzeba powiedzieć, przecież ja to wszystko oglądam.

- A Duda nie stchórzył, jak zapraszały go media? - pytam. - Nie, dlaczego? Odpowiedź jest prosta. On reprezentuje polskie państwo, jest polska telewizja publiczna, więc nie musi iść do komercyjnych stacji. To jest logiczne - odpowiada.

Plakat Andrzeja Dudy w KońskichPlakat Andrzeja Dudy w Końskich Gazeta.pl

Mój rozmówca długo się nie zastanawia, gdy pytam, jakich tematów brakuje mu w kampanii. - Nie jestem prawnikiem, ale sprawa wymiaru sprawiedliwości mnie przeraża. Powinni to już dawno przeciąć, ci sędziowie, stare dziadki powiązane ze dawnym systemem...  - mówi i zaraz dodaje: - Z drugiej strony ciągle straszą tym Luksemburgiem, niektórzy uważają, że idą trochę za ostro, ale społeczeństwo by chciało tej zmiany, tylko że tamci będą się bronili rękami i nogami. 

Henryk Gibała bardzo chwali Centralny Port Komunikacyjny. Mówi, że ta inwestycja daje nadzieję na przyszłość. W debacie Dudę zapytałby, czy chce kontynuować swoją politykę.

"Pisowska polityka międzyludzka jest okropna"

O co zapytałby pan Andrzeja Dudę w debacie? - pytamy Marcina, około sześćdziesięcioletniego mężczyznę, który zmierza w kierunku mobilnego studia TVP. - Zapytałbym, dlaczego wyzywa ludzi, na przykład od złodziei, choć to nieprawda. Powiem od razu, że ja na Dudę nie głosuję, nie pasuje mi - mówi. Według niego Trzaskowski słusznie zrezygnował z przyjazdu do Końskich, bo "to nie jest poważna debata". - Nabiorą tych ludzi, oni mogliby zwyzywać Trzaskowskiego, dlaczego on ma się temu poddawać? - zastanawia się. Marcin głosował na Władysława Kosiniaka-Kamysza i uważa, że politycy mało mówią o pojednaniu narodowym. W rozmowie snuje historyczne analogie. - Znam dobrze historię, interesuję się. My zawsze się kłóciliśmy i wiem, że rozbiory to była wina Polaków. Zastanawiam się, czy znowu nas nie rozbiorą, jeszcze za naszych czasów. 

Nasz rozmówca przekonuje, że w 70 procentach za ten konflikt odpowiada jedna strona. Druga tylko w 30. - Wczoraj oglądałem program w telewizji państwowej, jeden gość był z Platformy, a pozostali z PiS i Solidarnej Polski. I wszyscy bili w Trzaskowskiego. Pisowska polityka międzyludzka jest okropna. Strasznie szczują. Nawet strach pogadać o takich sprawach tutaj, z kolegami. Ja nie rozmawiam, bo zaraz zaatakują - mówi.

Seniorkę Barbarę spotykamy przy słupie ogłoszeniowym z obwieszczeniem PKW o drugiej turze wyborów. Nie chce odpowiadać na pytania o swoje preferencje polityczne. - O tym rozmawiać nie będziemy - ucina. Chętnie za to opowiada, co według niej powinno być głównym tematem polskiej polityki. - Bardzo mało mówi się na temat ludzi starszych, a wiadomo, że społeczeństwo nam się bardzo starzeje. Nie ma dla starszych perspektyw, nie buduje się domów, w których można spędzać czas. Kolejki do lekarzy są przeokropne. Czekałam rok na wizytę u okulisty, a teraz przez epidemię zamknęli przychodnie i nie wiem, co dalej - mówi. Pytam o dobry wynik Dudy w Końskich. - Tutaj mieszka mało młodych ludzi, bo powyjeżdżali, a starsi głosują, jak głosują. Nie wiem dlaczego. Może im kościół każe? - zastanawia się. Barbara nie pójdzie na debatę, jak mówi, hala sportowa, w której się odbędzie, nie jest zbyt duża. - A ja nie lubię tłoku. Poza tym tam mogą wpuszczać tylko z jakimiś przepustkami, możliwe, że będą tam głównie zwolennicy Dudy, może podstawieni? To nie jest wiarygodna debata - stwierdza. 

Hala sportowa w KońskichHala sportowa w Końskich Gazeta.pl

Piotr zapytałby o ułaskawienie pedofila

Po drugiej stronie ulicy zaczepiamy 25-letniego Piotra. Na wstępie zaznacza, że w ostatnim czasie nie interesuje się polityką. - Ale jedna sprawa teraz mnie zszokowała - mówi. - Wczoraj się dowiedziałem, że Duda wyzwolił jakiegoś pedofila. O to bym go zapytał na debacie, dlaczego to zrobił. Dla mnie to był szok.

Zwracam uwagę na okoliczności głośnego ułaskawienia - prezydent podjął decyzję na wniosek ofiar i ułaskawienie dotyczyło zakazu zbliżania się. - To nic nie zmienia. Nie powinien tego robić, tamten pedofil powinien dostać dożywocie - mówi 25-latek.

- Gdyby nie to, głosowałbyś na Dudę? - pytam.

- Nie, na Trzaskowskiego - odpowiada.

Angelika chwali debatę w takiej formule, uważa, że dzięki niej można zapytać o wszystko.  - Andrzeja Dudę zapytałabym, czy utrzymałby te programy, które teraz są. Według mnie one są dobre dla społeczeństwa - mówi. Angelika uważa, że Trzaskowski źle zrobił, odrzucając zaproszenie do Końskich. - Nawet jeśli twierdzi, że to jest ustawione, a prezydent Duda zna pytania, nie powinien oddawać tego walkowerem - ocenia. Młoda kobieta ubolewa, że kandydaci nie mówią o problemie bezrobocia w mniejszych ośrodkach. - Mało się mówi o pracy dla młodych ludzi. W większym mieście można sobie poradzić, ale Końskie jest malutkie i jest bardzo trudno z pracą. Brakuje też rozmów o służbie zdrowia. Mój wujek zmarł na raka w tym roku. Dostać się do lekarza to jest katastrofa. W Polsce człowiek jest skazany na trzy miesiące życia i koniec - opowiada.

"Ja Trzaskowskiego wręcz się boję"

Przed urzędem miasta o debacie rozmawiam z Bogdanem, który po przejażdżce rowerem odpoczywa na ławce. - Dlaczego Duda miał iść do TVN? Do niemieckich telewizji i gazet? Żyjemy w Polsce, więc trzeba się wypowiadać w polskich mediach, a nie zagranicznych - mówi. Bogdan jest przekonany, że w kampanii poruszone zostały wszystkie ważne tematy, ale tylko przez jedną stronę - prezydenta Dudę. - Jego bym zapytał, czy będzie kontynuował to, co robił do tej pory. Bo to jest dobry kierunek. Trzaskowskiego, dlaczego kłamie bez przerwy, praktycznie w każdej sprawie. Jego obietnice są śmieszne, a to, co wyprawia jego sztab, to żenada, już nie chcę używać mocnych słów - mówi. - Jestem zdziwiony tym chamstwem w mediach, w internecie. Tymi najazdami na Dudę. Czego ci ludzie od niego chcą? - dodaje. Dopytuję o te najazdy. - Że jest sługusem PiS, że słucha tylko Kaczyńskiego. Robią z niego takiego człowieka ubezwłasnowolnionego, a on jest inteligentny i jednak ma swoje zdanie - odpowiada. - A wyobraża pan sobie, że Trzaskowski jako prezydent byłby nieupartyjniony? To jest bez sensu! On mówi, że nigdy nie był działaczem PO. Jak to nie był?! - oburza się. 

Mural w koneckim parkuMural w koneckim parku Gazeta.pl

"Pozostał mi tylko ból i żal"

Bogdan przyznaje, że dziwi go wysoki wynik Trzaskowskiego. - Czego ci ludzie chcą? No czego? Kłamstwa i tej obłudy? To jakieś nieporozumienie. Ja Trzaskowskiego wręcz się boję, on jest nieprzewidywalny. Mówił przecież, że będzie żelazem wypalał to, co zrobił PiS. Strach człowieka ogarnia. On będzie wetował wszystko z zasady. Nie, bo nie. Jestem zdegustowany tymi ludźmi, co na niego głosowali. Aż tylu ludzi dało się przekonać, ale, kurde, czym? Ludzie kochani! 

Na koniec pytamy, dlaczego według Bogdana Duda ma wielu zwolenników w Końskich. - Bo jest tu sporo rozsądnych ludzi i myślących o przyszłości - odpowiada z uśmiechem.

Wstępujemy do kebabu w centrum Końskich. Pytamy, co myśli o wyborach Shajed. Pracownik lokalu zaznacza, że nie ma obywatelstwa i nie może głosować, ale politykę śledzi. - Myślę, że taki nowy prezydent jak Rafał, byłby lepszy dla kraju. Duda jest z tej samej partii, co rząd, to nie jest dobre - mówi. Shajed pochodzi z Bangladeszu, przed Końskimi mieszkał w Żyrardowie. Jak mówi, tutaj, w Świętokrzyskiem, żyje mu się lepiej.

Zagaduję właścicielkę niewielkiego sklepu w ścisłym centrum miasta. - Nie śledzę polityki, bo nie mam czasu, całe dnie spędzam w pracy za ladą, a jak wrócę do domu, no to muszę się zająć domem. Dlaczego nikt nie dba o tych najmniejszych przedsiębiorców? O to zapytałabym na debacie - mówi Maria. 

Jak mówi, w pierwszej turze nie głosowała, bo miała imprezę urodzinową. Narzeka na niską emeryturę. - Siedzą w tych spółkach skarbu państwa, a ja po czterdziestu latach mam taką emeryturę, że szkoda gadać. Powinni się wstydzić, jestem już tym wszystkim rozczarowana, pozostał mi tylko ból i żal - mówi.

Schetyna honorowym obywatelem Końskich? Burmistrz: Może o to wystąpię

Burmistrz Krzysztof Obratański cieszy się, że w Końskich organizowana jest debata. - Jeżeli zagwarantowana będzie zasada, że każdy może zadawać pytania i one są kierowane do kandydatów losowo, to uważam to za dobry pomysł. Oczywiście przy zachowaniu bezstronności - mówi. Według burmistrza wydarzenie dobrze wpłynie na promocję miasta. - Rozpoznawalność na skutek tej inicjatywy ogromnie wzrosła. To, że na krótki czas staliśmy się medialną stolicą Polski, nie tylko łechce nasze ego - podkreśla. - Mam nadzieję, że to wpłynie także na wymierne decyzje, na przykład gdzie wyjechać na urlop. Nad morze, w góry czy może na wakacje do Sielpii koło Końskich? To, mam nadzieję, będzie przekładało się też na decyzje biznesowe - podkreśla.

TVP, wybierając na debatę Końskie, przypomniało słowa, które wypowiedział w 2015 r. Grzegorz Schetyna. "Wyborów nie wygrywa się w Wilanowie, a w Końskich" - powiedział ówczesny szef PO. - Nie wiem, czy za ten bon mot nie wystąpię o nadanie Grzegorzowi Schetynie honorowego obywatelstwa Końskich. To poszło w świat i, może to za dużo powiedziane, ale też czuję się za to trochę odpowiedzialny - mówi samorządowiec. Obratański wspomina rozmowę ze Schetyną, gdy ten był ministrem spraw zagranicznych. - W 2015 r. Grzegorz Schetyna został liderem listy Platformy Obywatelskiej w województwie świętokrzyskim. Planował objazd w swoim okręgu wyborczym i dostałem pytanie z jego sekretariatu, czy znajdę czas na rozmowę z panem Schetyną. Oczywiście się zgodziłem. Był w moim gabinecie, porozmawialiśmy trochę o problemach samorządu, wspólnie złożyliśmy wiązankę kwiatów pod pomnikiem majora Hubala. Chyba wyjechał z wrażeniem, że to sympatyczne, fajne miasteczko życzliwych ludzi. Pewnie przez to mu się to utrwaliło - opowiada. - Później Władysław Kosiniak-Kamysz złośliwie stwierdził, że wybory wygrywa się w Końskich, a nie w Waszyngtonie, co mnie jeszcze bardziej pochlebia - dodaje.

Więcej o: