Kosiniak-Kamysz nie udziela poparcia żadnemu z kandydatów drugiej tury. "Moi wyborcy zachowają się przyzwoicie"

Władysław Kosiniak-Kamysz idzie na urlop po wyborczej klęsce. Nie udziela jednak poparcia żadnemu z kandydatów, którzy weszli do drugiej tury wyborów prezydenckich. Jak twierdzi, wie, iż jego wyborcy "zachowają się przyzwoicie".

Naczelny Komitet Wykonawczy PSL podsumował kampanię prezydencką lidera partii Władysława Kosinika-Kamysza. W pierwszej turze wyborów, która odbyła się w niedzielę, uzyskał on 2,36 procent głosów, co sprawiło, że nie dostał się do dalszego etapu wyborów. W drugiej turze, która odbędzie się 12 lipca, zmierzą się Andrzej Duda (kandydat PiS) oraz Rafał Trzaskowski (kandydat KO).

Wybory prezydenckie 2020. Kosiniak-Kamysz nie udziela poparcia żadnemu z kandydatów drugiej tury

Lider Ludowców dziękował podczas konferencji prasowej po posiedzeniu władz partii za wszystkie oddane na niego głosy. Nie powiedział jednak, którego z kandydatów poprze w drugiej turze wyborów prezydenckich.

Oczekujemy poważnej debaty tych, którzy weszli do drugiej rundy

- powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz. Dodał, że debata o przyszłości Polski powinna być wyrazem szacunku dla wyborców. Jak powiedział, jest ona nieodzowna i PSL takiej dyskusji oczekuje.

Wiem, że dla moich wyborców to będzie na pewno bardzo ważne i wiem o tym, że zachowają się przyzwoicie

- podkreślił polityk. Na pytanie, czy poprze konkretnego kandydata, odpowiedział, że stoi po stronie demokratycznego państwa prawa, a istotą demokracji jest przedstawienie programu dla Polski.

"Musi odpocząć, przemyśleć parę spraw"

Jak dowiedziała się Interia, Władysław Kosiniak-Kamysz w związku ze słabym wynikiem wyborczym bierze urlop przynajmniej do końca tygodnia.

Władek przez tydzień będzie niedostępny. To taki urlop. Musi odpocząć, przemyśleć parę spraw. Napracował się w tej kampanii i zasługuje na odpoczynek od polityki i bieżących spraw

- powiedział Interii jeden z parlamentarzystów PSL-u.

Zobacz wideo Macierewicz przed Trybunał Stanu? Kosiniak-Kamysz: Zagłosowałbym za tym
Więcej o: