Finisz kampanii dla Dudy, Trzaskowskiego dopadła lekka zadyszka [ANALIZA SONDAŻY]

Sondaże z ostatniego tygodnia kampanii pokazują, że zarówno Andrzej Duda, jak i Rafał Trzaskowski mogą liczyć na poparcie zbliżone do swoich obozów politycznych. Rzecz w tym, że kandydat Zjednoczonej Prawicy zatrzymał trend spadkowy, a polityk Koalicji Obywatelskiej stracił impet z wcześniejszych etapów kampanii.

Chociaż ostatnie dni kampanii przed pierwszą turą nie przyniosły przełomu, pokazały dwa ważne w kontekście walki o Pałac Prezydencki trendy. Pierwszym z nich jest wyhamowanie impetu Trzaskowskiego, który na ostatniej prostej zaczął minimalnie tracić poparcie - zarówno w pierwszej, jak i drugiej turze. Drugi trend dotyczy prezydenta Dudy - zatrzymał spadkową tendencję swoich sondaży w pierwszej turze, z kolei w drugiej - częściej wygrywał, niż przegrywał z kandydatem Koalicji Obywatelskiej.

Wyhamowany Trzaskowski

Do chwili pisania tego artykułu, w tygodniu 19-26 czerwca ukazało się czternaście sondaży przedstawiających poparcie dla kandydatów w pierwszej turze. Trzaskowski zaledwie dwukrotnie przekroczył w nich pułap 30 proc. głosów - w opublikowanym 25 czerwca badaniu Pollstera dla "Super Expressu" (30,3 proc.) oraz opublikowanym dzień później sondażu IBRiS dla Onetu (30,7 proc.). Jego średnia ze wspomnianych czternastu sondaży to 28,37 proc.

To poparcie bardzo porównywalne z tym, jakim w ostatnim czasie może pochwalić się Koalicja Obywatelska. W badaniu Estymatora dla serwisu DoRzeczy.pl (21 czerwca) największa siła opozycyjna otrzymała 28,4 proc. głosów.

Walka toczyła się więc o to, by nie stracić zebranego wcześniej poparcia

- ocenia wydarzenia ostatniego tygodnia politolog dr hab. Sławomir Sowiński z UKSW. I dodaje: - Prezydent Duda zdał sobie chyba sprawę, że nie przekroczy poparcia dla Zjednoczonej Prawicy, a prezydent Trzaskowski - poparcia dla Koalicji Obywatelskiej.

Zdaniem socjologa i eksperta od systemów wyborczych prof. Jarosława Flisa z Uniwersytetu Jagiellońskiego dla Trzaskowskiego kluczowe będzie pozyskanie jak największej liczby wyborców innych opozycyjnych kandydatów. Najnowsze sondaże - opisywaliśmy je niedawno na Gazeta.pl - pokazują, że ma na to spore szanse.

Dla samego Trzaskowskiego to z kolei potężna próba, żeby po pierwszej turze być przekonującym dla tych, którzy na niego nie głosowali

- podkreśla prof. Flis. I dodaje: - Może w tym pomóc prezydent Duda, który ma spory potencjał zniechęcania do siebie innych wyborców niż ci Zjednoczonej Prawicy.

Duda wrócił do gry

Więcej powodów do zadowolenia ma niewątpliwie ubiegający się o reelekcję kandydat Zjednoczonej Prawicy. Wydaje się, że na dobre oddalił ryzyko spadku w sondażach poniżej bariery 40 proc. W ostatnich czternastu sondażach stało się tak tylko raz - w mocno odbiegającym swoimi wynikami od reszty badaniu pracowni Maison&Partners prezydent Duda otrzymał 33,1 proc. głosów (Trzaskowski - 28,2). Średnia sondażowa Dudy w badaniach z ostatniego tygodnia to 40,95 proc., a należy pamiętać, że bardzo mocno zaniża ją wspomniane wcześniej badanie pracowni Maison&Partners.

Prezydent Duda ma też jednak drugi powód do zadowolenia. W ciągu ostatniego tygodnia poprawił też swoją sondażową sytuację w drugiej turze w starciu z prezydentem Warszawy. Wygrał siedem z jedenastu takich konfrontacji. Warto jednak zaznaczyć, że żadna z tych wygranych nie była różnicą większą niż dopuszczalny błąd statystyczny (3 pkt proc.). Oznacza to, że szanse w drugiej turze wciąż są niezmiernie wyrównane i będzie liczyć się każdy głos.

Zobacz wideo Poseł Zjednoczonej Prawicy Kamil Bortniczuk uważa, że prezydent Duda ma większe szanse na pozyskanie elektoratu innych kandydatów, niż pokazują to sondaże
Przepływy wyborców będą absolutnie kluczowe

- mówi prof. Flis. Jego zdaniem "jednym z problemów PiS-u jest duża zdolność mobilizowania przeciwko sobie ludzi". - Dzisiaj wszyscy, którzy z przekonania chcą głosować na prezydenta Dudę, zrobią to w pierwszej turze. Potem może już nie zebrać tych kilku procent głosów z obozów innych kandydatów - ocenia nasz rozmówca.

Z kolei politolog i historyk prof. Antoni Dudek (UKSW) zaznacza, że "prezydent Duda na pewno ma bez porównania mniejsze rezerwy poparcia od Trzaskowskiego, jeśli chodzi o przepływy elektoratów w drugiej turze". Pytany przez Gazeta.pl o swoje przewidywania, stwierdził, że wyborcy Szymona Hołowni, Władysława Kosiniaka-Kamysza i Roberta Biedronia w swojej większości zapewne poprą Trzaskowskiego, ale to nie wystarczy mu do wygranej nad Dudą. Jego zdaniem, kluczowy będzie więc elektorat Krzysztofa Bosaka, o którego Trzaskowski z Dudą stoczą morderczą walkę.

W trakcie tych dwóch tygodni między głosowaniami możemy z ust obu kandydatów usłyszeć rzeczy, o które w najśmielszych snach byśmy ich nie podejrzewali

- przewiduje nasz rozmówca.

Więcej o: