Wybory prezydenckie 2020. Media: Zlecenie na druk kart do głosowania znów dostała prywatna firma

Wydrukowaniem kart do głosowania na wybory planowane 10 maja 2020 r. zajmowała się prywatna firma z niemieckim kapitałem. Jak ustalił Onet, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych znów nie była w stanie zająć się kartami do głosowania w nadchodzących wyborach. Po raz kolejny zlecenie na ich druk dostała ta sama spółka.

Jak ustalił Onet, państwowa Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych znów nie była w stanie zająć się kartami do głosowania w nadchodzących wyborach. Po raz kolejny ma je drukować prywatna firma - Samindruk. Jest ona kontrolowana przez niemiecką spółkę Gather Druck und Vertrieb GmbH. 

Zobacz wideo Kto powinien ponieść odpowiedzialność za koszty majowych wyborów?

Druk poprzednich kart i połączenie ich w pakiety kosztowało budżet niemal 70 mln zł. Po przełożeniu terminu wyborów prezydenckich stały się bezużyteczną makulaturą. Platforma Obywatelska skorzystała z możliwości, którą otworzyło porozumienie Jarosława Gowina z Jarosławem Kaczyńskim i zmieniła mało popularną kandydatkę, Małgorzatę Kidawę-Błońską na Rafała Trzaskowskiego. Z podobnej możliwości skorzystała również Unia Pracy, która w międzyczasie zebrała niezbędną liczbę 100 tys. podpisów pod kandydaturą Waldemara Witkowskiego. W efekcie niezbędny jest druk nowych kart do głosowania na wybory 28 czerwca.

Były też inne powody uniemożliwiające wykorzystanie chociażby części wydrukowanych kart i instrukcji. Między innymi chodzi o uwagi dotyczące nieprawidłowych godzin zwrotu kart oraz oświadczenie o osobistym i tajnym oddaniu głosu - obie informacje były wydrukowane na tej samej kartce.

Nie wiadomo, co stało się ze starymi kartami, ale jest już nowe zlecenie

Wiele wskazuje na to, że poprzednim razem doszło też do wycieku przygotowanych kart. Jeden z kandydatów, Stanisław Żółtek zaprezentował je bowiem publicznie. Poczta Polska złożyła w tej sprawie doniesienie do ABW - brak gwarancji bezpiecznego przechowywania pakietów wyborczych może podważać wiarygodność wyborów.

Poczta Polska (zdjęcie ilustracyjne)Poczta Polska (zdjęcie ilustracyjne) Fot. Robert Robaszewski / Agencja Wyborcza.pl

"Gazeta Wyborcza" ustaliła natomiast, że wydrukowane karty są składowane w magazynie pocztowym przy ul. św. Teresy od Dzieciątka Jezus 105 w Łodzi. To prywatny budynek, Poczta Polska tylko wynajmuje w nim powierzchnię.

Opozycja za nieudane majowe wybory odpowiedzialnością obarcza Jacka Sasina z PiS, który piastuje stanowisko wicepremiera i ministra aktywów państwowych. Jednak w głosowaniu sejmowym przeprowadzonym w tej sprawie, nie udało się go odwołać. Uratowała go własna partia.

Więcej o: