Wybory 2020. Problemy w głosowaniu za granicą. Niektóre karty nie mają pieczątek, inne wyglądają na skserowane

Do głosowania w wyborach prezydenckich w 2020 roku poza Polską zgłosiło się prawie 400 tysięcy wyborców. Tegoroczne wybory cieszą się dużym zainteresowaniem głosujących, którzy coraz częściej zgłaszają uwagi dotyczące ich organizacji. Jakie problemy zauważyli polscy wyborcy za granicą?
Zobacz wideo Jak będą wyglądały przepływy elektoratu w drugiej turze?

Blisko 400 tysięcy Polaków zarejestrowało się do głosowania za granicą: w Wielkiej Brytanii jest to 133 tys. osób, w Niemczech 61 tys. osób, a w Stanach Zjednoczonych 34 tys. osób. Do rekordowej liczby głosujących dochodzi też rekordowo krótki czas na przeprowadzenie wyborów. 

Ministerstwo Spraw Zagranicznych zmienia ostateczny termin na odesłanie pakietu wyborczego

Jak informuje TVN24, wielu Polaków mieszkających za granicą boi się, że koperta nie dotrze do nich na czas, przez co nie będą mogli oddać swojego głosu w wyborach. - Jeszcze nie dostałam pakietu wyborczego i nie ukrywam, zaczynam się stresować, czy uda mi się zagłosować. Trzeba wziąć poprawkę na to, że poczta we Francji jest spowolniona przez aktualną sytuację i nie ukrywam, że się tym stresuję - powiedziała w rozmowie ze stacją pani Zuzanna mieszkająca we Francji. Podobne problemy zgłaszają też wyborcy w Wielkiej Brytanii, Irlandii czy Skandynawii. 

Zgodnie z pierwszym założeniem MSZ wypełnione pakiety wyborcze miały być dostarczone do konsulatów do piątku 26 czerwca. Wielu wyborców zgłaszało jednak, że nie otrzymało jeszcze pakietu, więc ich wysłanie w wyznaczonym terminie jest niemal niemożliwe. Różna interpretacja przepisów przez konsulaty doprowadziła do tego, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych postanowiło ujednolicić przepisy dla wszystkich placówek. "Informujemy, że koperty zwrotne w wyborach na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej będą przyjmowane przez konsula od operatorów pocztowych/kurierów do czasu zakończenia głosowania, tj. do godz. 21.00 w niedzielę czasu lokalnego" - napisało MSZ po interwencji Onetu.

Karty wyborcze dla Polaków za granicą: niektóre nie mają pieczątek, inne wyglądają na skserowane

W mediach społecznościowych pojawiają się także zdjęcia kart do głosowania, jakie otrzymali Polacy przebywający za granicą. Polka, która głosuje w Wielkiej Brytanii, napisała, że karta wyborcza nie wygląda na oryginalną, ale skserowaną. Z kolei wyborcy w Holandii zauważyli, że ich karty mają pieczątki ambasady, ale nie mają pieczątki obwodowej komisji wyborczej. Kolejni wyborcy zauważają, że koperty zwrotne z kartami są na tyle cienkie, że bez otwierania koperty można sprawdzić, na kogo został oddany głos, a to z kolei nie daje gwarancji tajności wyborów.

W sprawach kart z Wielkiej Brytanii i Holandii do MSZ interweniowali dziennikarze WP. Zgodnie z oświadczeniem ministerstwa, na karcie do głosowania poza granicami kraju powinny znaleźć się dwie pieczęcie: jedna z nich to pieczęć urzędowa przedstawicielstwa dyplomatycznego lub urzędu konsularnego, a druga to pieczęć obwodowej komisji wyborczej. Nie ma wymagań co do koloru tuszu, dlatego karty z Wielkiej Brytanii będą uznane za prawidłowe. Aby uznać głos, na karcie muszą znaleźć się jednak obydwie pieczątki.

Kolejnym problemem jest także to, że z powodu epidemii koronawirusa wybory nie mogą odbyć się w kilku krajach. Dotyczy to m.in. Chile, Peru, Wenezueli czy Kuwejtu. Polacy w tych krajach w ogóle nie będą mogli zagłosować. - W samym Chile przebywa ponad tysiąc Polaków. Odbiera się nam prawo do wypowiedzenia naszych decyzji - powiedziała w rozmowie z TVN24 Anna De Mondey mieszkająca w Chile.