MSWiA oferuje wozy strażackie gminom z najwyższą frekwencją. Komentujący: "Korupcja wyborcza", "karta przetargowa"

Przed I turą wyborów prezydenckich Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zainicjowało profrekwencyjną akcję pod nazwą "Bitwa o wozy". Resort zapowiedział, że w każdym województwie jedna gmina do 20 tys. mieszkańców, w której frekwencja będzie najwyższa, otrzyma środki na zakup wozu strażackiego. Pomysł MSWiA spotkał się z ostrą krytyką w mediach społecznościowych. Część komentatorów zasugerowała nawet, że inicjatywa nosi znamiona korupcji politycznej.

W sobotę wiceministrowie spraw wewnętrznych i administracji zorganizowali konferencję, w której trakcie przedstawili szczegóły akcji "Bitwa o wozy". W założeniach MSWiA ma ona pozytywnie wpłynąć na frekwencję w zbliżających się wyborach prezydenckich 2020 (odbędą się już 28 czerwca). 

- Ta gmina do 20 tys. mieszkańców, której frekwencja wyborcza będzie najwyższa w województwie, otrzyma od komendanta głównego PSP środki na sfinansowanie w całości jednego z 16 średnich samochodów ratowniczo-gaśniczych - powiedział w trakcie spotkania z dziennikarzami wiceszef MSWiA Maciej Wąsik.

Zobacz wideo Męskie Granie - Studio Ż

Przedstawiciele MSWiA przekazali, że wartość jednego samochodu to blisko 800 tys. zł. Pojazdy mają trafić do jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej. 

- Jako współprzewodniczący Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego chciałbym zaapelować do wójtów, burmistrzów, radnych ze wszystkich opcji politycznych, byśmy razem za tydzień walczyli o jak najwyższą frekwencję wyborczą - stwierdził drugi z wiceministrów, Paweł Szefernaker.

"Manipulacji procesem wyborczym", "korupcja wyborcza", "karta przetargowa". Inicjatywa MSWiA w ogniu krytyki

Inicjatywa MSWiA spotkała się z krytyką ze strony dziennikarzy i komentatorów życia politycznego. Niektórzy z nich zasugerowali nawet, że profrekwencyjna akcja MSWiA może nosić znamiona korupcji politycznej. Dopytywano też, czy tak potrzebnego strażakom sprzętu nie można przekazać jednostkom OSP już teraz, a nie w ramach przedwyborczej zachęty. 

"Nazwijmy to po imieniu: to po prostu korupcja wyborcza, wiemy, komu sprzyja mobilizacja 'w gminach do 20 tysięcy'. Wozy strażackie powinny iść tam, gdzie są potrzebna do gaszenia pożarów, nie służyć jako nagroda za głosy" - napisał na Twitterze Jakub Majmurek, publicysta "Krytyki Politycznej". 

"To się wydaje bardzo zabawne, ale jest bardzo groźne, to tak naprawdę robiona w biały dzień próba manipulacji procesem wyborczym" - tak inicjatywę MSWiA ocenił Michał Danielewski, dziennikarz portalu OKO.press.

"Chyba wolałbym, by wozy strażackie trafiały tam, gdzie brakuje nowoczesnego sprzętu i jest zapotrzebowanie, a nie żeby były jakąś wyborczą kartą przetargową. Ale skoro mogą być finansowane z Funduszu Sprawiedliwości, to niewiele jest mnie w stanie zdziwić" - to z kolei komentarz Tomasza Żółciaka, dziennikarza "Dziennika Gazety Prawnej". 

"Żałosna próba zachęcenia elektoratu Dudy do pójścia na wybory przy użyciu zasobów państwa. To jest naruszenie dyscypliny finansów publicznych i zasady gospodarności - a więc natychmiastowa kontrola NIK i prokurator" - ocenił Patryk Wachowiec z Forum Obywatelskiego Rozwoju.