Debata prezydencka TVP. Bosak o jednym z pytań: Ma pogrążyć Trzaskowskiego i pomóc Dudzie

Kiedy podczas debaty prezydenckiej TVP padło pytanie o małżeństwa jednopłciowe i adopcję dzieci przez pary homoseksualne, Krzysztof Bosak stwierdził, że ma ono na celu pogrążyć Rafała Trzaskowskiego. Ocenił, że jest to "zagrywka dla osób mniej inteligentnych".

Podczas debaty prezydenckiej TVP padło pytanie o związki osób homoseksualnych. Prowadzący program Michał Adamczyk przypomniał, że prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski powiedział niegdyś, że chciałby udzielić pierwszego homoseksualnego ślubu, a jego zastępca Paweł Rabiej zaproponował, aby najpierw wprowadzić związki partnerskie, następnie małżeństwa homoseksualne, a na końcu pozwolić na adopcję dzieci przez gejów i lesbijki. 

- To oczywiście wymaga zmian ustaw i konstytucji. Czy pan, jako prezydent, zgodzi się na te zmiany? - zapytał Michał Adamczyk wszystkich kandydatów.

Zobacz wideo Duda kontra LGBT. Komentuje prof. Antoni Dudek

Krzysztof Bosak o pytaniu TVP: To zagrywka dla osób mniej inteligentnych

Większość kandydatów wydawała się poirytowana postawionym przez dziennikarza pytaniem. Marek Jakubiak stwierdził, że "jest zażenowany" tym, iż ciągle rozmawiamy na ten temat. Paweł Tanajno powiedział z kolei, że spodziewał się takiego pytania i "najwyraźniej dyktuje je Jarosław Kaczyński". Swoją diagnozę postawił też Krzysztof Bosak.

- To pytanie, które ma oczywiście pogrążyć kandydata Platformy Obywatelskiej, którego słowa zostały zacytowane i poprawić pozycję obozu rządzącego i jego kandydata, urzędującego prezydenta Andrzeja Dudy - powiedział Bosak. 

Polityk ocenił, że "to zagrywka dla osób mniej inteligentnych, które nie zauważyłyby, że obóz rządzący w tej sprawie przez pięć lat nie zrobił nic".

- To, co ja postuluję, to powstrzymać finansowanie zza granicy tego środowiska, [...] to uszczelnić prawo oświatowe, tak żeby organizacje zajmujące się tą tematyką nie wchodziły bez zgody i wiedzy rodziców do szkół - powiedział Krzysztof Bosak. Bosak zapowiadając, że jako prezydent nie pozwoliłby na wprowadzenie zmian, które umożliwiałyby zawieranie małżeństw między osobami tej samej płci. 

Więcej o: