Polacy chcący głosować za granicą odbijają się od formularza MSZ. "Absurdalna procedura"

Polacy mieszkający za granicą, którzy chcą zagłosować w zbliżających się wyborach prezydenckich, nie muszą już dopisywać się do spisu wyborców, jeśli zrobili to przed nieudanymi wyborami 10 maja. Wystarczy do 16 czerwca wypełnić dodatkowy formularz na stronie MSZ. Z relacji czytelników Gazeta.pl wynika jednak, że w niektórych przypadkach jest to zadanie niemal niewykonalne.

W zaplanowanych na 28 czerwca wyborach prezydenckich Polacy mieszkający poza granicami kraju będą mogli zagłosować w 169 obwodów do głosowania. Z rozporządzenia ministra spraw zagranicznych wynika, że ze względów epidemicznych w 74 obwodach wyborcy będą mogli głosować wyłącznie w formie korespondencyjnej. Pełna lista krajów, w których można głosować tylko korespondencyjnie, znajduje się TUTAJ.

Głosowanie odbędzie się w niedzielę 28 czerwca w godzinach 7-21. Wyjątkiem będą kraje Ameryki Południowej i Ameryki Północnej - tam głosowanie odbędzie się w sobotę 27 czerwca w godzinach 7-21 czasu lokalnego.

Żeby zagłosować za granicą, trzeba być wpisanym do spisu wyborców sporządzanego przez konsula w danym obwodzie (można to zrobić do 15 czerwca). Osoby, które dopisały się do spisów wyborców przed 10 maja, nie muszą tego robić ponownie. Jeśli jednak chcą teraz zagłosować korespondencyjnie (lub nie mają innego wyjścia) muszą do 16 czerwca wypełnić dodatkowy formularz dostępny na stronie ewybory.msz.gov.pl. 

"Jeżeli zarejestrowałeś swój wniosek przed 10 maja i chcesz głosować korespondencyjnie, zgodnie z obowiązującymi przepisami ustawy, należy dokonać zawiadomienia poprzez wypełnienie dodatkowego formularza [...] do dnia 16 czerwca 2020 r. Osoby, które nie dokonają zawiadomienia bądź dokonają tego po dniu 16 czerwca br. nie będą mogły wziąć udziału w wyborach i nie zostanie do nich przesłany pakiet wyborczy" - czytamy na stronie MSZ

Wybory 2020. Polacy chcący głosować za granicą nie mogą wypełnić formularza na stronie MSZ

Jak się okazuje, skuteczne wypełnienie wspomnianego formularza może kosztować sporo nerwów lub w niektórych przypadkach całkowicie się nie udać. Czytelnicy Gazeta.pl codziennie informują redakcję o problemach związanych z korespondencyjnym głosowaniem za granicą. Oto wybrane wiadomości od naszych czytelników.

"We wtorek 9 czerwca otrzymałam maila o konieczności zmiany formy głosowania na korespondencyjną, bo jestem już zarejestrowana w systemie. Niestety, wygenerowany automatycznie link, który powinien przyjść od razu po wypełnieniu pierwszego formularza, czyli "zmień sposób głosownia" albo nie przychodzi w ogóle, albo przychodzi z takim opóźnieniem (rekord to 23 GODZINY), że jest nieaktywny... Od wtorku próbowałam kilkanaście razy, jest coraz gorzej. Telefon w ambasadzie i w konsulacie nie działa, tzn. włącza się automatyczna informacja, żeby dzwonić w godzinach pracy, nieistotne, o której się dzwoni. W czwartek napisałam maila do ambasady, zobaczymy, czy i jaki będzie odzew" - pisze mieszkająca w Norwegii pani Agnieszka. 

"Od blisko 30 lat mieszkam z mężem w Meksyku i wiele razy głosowaliśmy na terenie Ambasady RP w Mexico City, ale sytuacja jaka obecnie mamy jeszcze nigdy nie zaistniała. Z nasza Ambasada nie ma kontaktu, chciałam zarejestrować się przez internet i również jest to niemożliwe. Po pierwszym kroku przy drugim gdzie wybiera się system głosowania (w naszym przypadku tylko korespondencyjne) strona się blokuje i nie ma możliwości zakończenia rejestracji, a czasu mało. Bo przecież tylko do 16 czerwca. Chcielibyśmy bardzo zagłosować ale jak widzę chyba będzie to niemożliwe jak tak dalej pójdzie, bo gdyby nawet udało mi się zarejestrować to poczta tutejsza ujmując rzecz delikatnie jest powolna - relacjonuje pani Wiesława.

"Mieszkam pod Mediolanem. Zarejestrowałam się na wybory majowe (nieodbyte). W czwartek próbowałam wypełnić obowiązkowy formularz o zmianie wyborów na korespondencyjny. Wielokrotnie na dwóch różnych komputerach. Bezskutecznie. Dostaje generyczne info żeby skonsultować się z MSZ. Żadnej dalszej informacji, telefonu, maila. Konsulat w Mediolanie był w czwartek był nieczynny. Napisałam w piątek maila i czekam na odpowiedź. Nie wiem czy dziś konsulat pracuje. Tak samo w weekend. Zostaje poniedziałek na interwencję. Mężowi się udało przejść przez formularz" - pisze pani Aneta. 

"Sama procedura wydaje się absurdalna: trzeba wejść na stronę „ewybory” i niejako jeszcze raz potwierdzić, że chce się wziąć udział w wyborach poprzez głosowanie korespondencyjne. I niestety w tym momencie zaczynają się schody! Po wypełnieniu danych pojawia się informacja, że na maila zostanie automatycznie wysłana wiadomość z jednorazowym linkiem do potwierdzenia chęci wzięcia udziału w wyborach... ani do mnie ani do męża od środy wieczorem taki link nie został przysłany. Od dziś będziemy "dobijać się" do konsulatu - tak problem z wypełnieniem formularza na stronie MSZ opisuje mieszkająca w Niemczech pani Agnieszka. 

W Niemczech głosowanie będzie wyłącznie korespondencyjne, choć w maju miało odbyć się w lokalach

Inny z czytelników Gazeta.pl zwrócił uwagę na fakt, że wybory 10 maja miały się odbyć w Niemczech w tradycyjnej formie. W tych zaplanowanych na czerwiec Polacy będą mogli głosować już tylko korespondencyjnie, mimo że, zdaniem naszego czytelnika, sytuacja epidemiczna w Niemczech uległa stabilizacji.

"Zapisałem się na wybory 10 maja w Kolonii, w Niemczech. Wybory miały odbyć się w tamtejszym Konsulacie RP. Zostały przełożone, a teraz dostałem wiadomość, iż wybory 'ze względu na sytuację epidemiczną' mogą się tam odbyć wyłącznie korespondencyjnie. Sytuacja epidemiczna w Niemczech jest obecnie bardzo dobra, wszelkie urzędy wznowiły działalność, nawet konsulat ponownie przyjmuje interesantów. Skąd więc to nagłe manipulowanie przy sposobie  przeprowadzenia wyborów? Dlaczego miałbym być zmuszony do wyborów korespondencyjnych, jeżeli co najmniej ich anonimowość budzi moje poważne wątpliwości?" - pisze jeden z czytelników Gazeta.pl.

Więcej o: