Wyborów nie było, ale zostały faktury. Tvn24.pl: Umowy na prawie 70 mln zł, Poczta wypłaciła już 26 mln zł

Jacek Sasin jeszcze niedawno mówił, że zna koszt druku pakietów wyborczych, ale "nie może powiedzieć". Tymczasem portal tvn24.pl dotarł do dokumentów, z których wynika, że Pocztę Polską organizacja wyborów kosztowała 68,8 mln złotych, z czego 26 mln już zapłacono kontrahentom. Pomimo tego, że wybory się nie odbyły.

We wtorek 26 maja "odnalazły się" pakiety wyborcze, które przygotowano na majowe wybory prezydenckie (ostatecznie się nie odbyły). Przez jakiś czas przedstawiciele władzy, Poczty Polskiej ani Państwowej Komisji Wyborczej, nie potrafili powiedzieć, co się stało z pakietami, czy też gdzie się znajdują.

Senator Krzysztof Kwiatkowski przekazał w Senacie, że Poczta Polska od 25 maja ma wspomniane pakiety i składuje je w jednym ze swoich obiektów logistycznych.

Sasin o kosztach pakietów: Wiem, natomiast nie mogę tego po prostu powiedzieć

Wokół pakietów narosło mnóstwo wątpliwości. Na przykład takich, czy w ogóle władza mogła zlecić ich drukowanie, skoro stosowna ustawa nie była jeszcze wtedy przyjęta. Chodziło o pełne, korespondencyjne wybory 10 maja, które obsługiwać miała właśnie Poczta Polska.

Czytaj więcej: Znalazły się pakiety wyborcze. Nikt nie wiedział, gdzie są, teraz pilnuje ich poczta

Jacek Sasin, wicepremier i minister aktywów państwowych, odpowiedzialny za organizację wyborów z 10 maja, był wielokrotnie pytany nie tylko o podstawę prawną decyzji władz (gdy ustawa nie obowiązywała), lecz także o koszty druku pakietów. W RMF FM Sasin mówił: - Wiem, natomiast nie mogę tego po prostu powiedzieć.

Zapewniał też, że pieniądze wydane na wybory przez Pocztę Polską i Państwową Wytwórnię Papierów Wartościowych (to PWPW drukowała karty, a Poczta szykowała pakiety) nie zostaną zmarnowane.

Czytaj więcej: Sasin o koszcie druku pakietów wyborczych: Wiem, ale nie mogę powiedzieć

Tvn24.pl: Poczta podpisała umowy na 68 mln zł, wypłaciła już 26 mln

26 maja na portalu tvn24.pl ukazał się tekst Szymona Jadczaka, w którym dziennikarz ujawnił, ile wydała tylko Poczta Polska na przygotowania do nieprzeprowadzonych wyborów.

68 896 820 złotych - na taką kwotę opiewają faktury, które w związku z przygotowaniami do organizacji majowych wyborów prezydenckich Poczta Polska podpisała z co najmniej czterema firmami. Z dokumentów wynika, że Poczta wypłaciła z tego już ponad 26 milionów złotych, choć wybory prezydenckie się nie odbyły

- czytamy.

Portal tvn24.pl wylicza, że z dwiema firmami umowy podpisano już 18 kwietnia. Jedna z nich miała otrzymać ponad 30 mln zł brutto, a dotychczas - w ramach przedpłaty - dostała przelewy opiewające na siedem milionów złotych. Druga z nich otrzymała 12 mln złotych z zaplanowanych ponad 31 mln brutto.

Umowa na opisywane ponad 30 mln brutto ma tytuł: "Outsourcing czynności eksploatacyjnych zleceniobiorcy, czyli na rzecz Poczty Polskiej. Usługi polegające na skompletowaniu pakietów wyborczych w wyborach Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej urządzanych w 2020 r.".

"MAP nie zawierało z Pocztą Polską żadnej umowy"

Inna umowa dotyczyła urn wyborczych - zapłacono już faktury za nie (ponad 2,3 mln zł brutto). Jest też umowa na "worki", do przewożenia głosów - na ponad 5,1 mln zł brutto. Portal tvn24.pl w tym kontekście cytuje stanowisko Ministerstwa Aktywów Państwowych, do którego zwrócił się z komentarzem do sprawy. MAP stwierdza jedynie:

Ministerstwo Aktywów Państwowych nie zawierało z Pocztą Polską żadnej umowy dotyczącej organizacji wyborów.

Portal podsumowuje, że nie udało mu się uzyskać komentarzy od firm, które zawarły za to umowy z Pocztą Polską na różne usługi związane z organizacją wyborów.

Więcej o: