Jarosław Kaczyński ostrzega przed wprowadzeniem stanu klęski. "Uruchomiłoby to przemysł prawniczy"

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w rozmowie z "Gazetą Polską" wykluczył wprowadzenie stanu nadzwyczajnego, a następnie przesunięcie dzięki temu terminu wyborów prezydenckich. Podkreślił, że takie działanie byłoby "ciężkim i ewidentnym deliktem konstytucyjnym".

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński stwierdził w najnowszym wywiadzie dla "Gazety Polskiej", że ostatnie tygodnie pokazały, iż opozycja nie uznaje reguł demokratycznych i nie respektuje zasad praworządności.

- Nie cofnęli się przed zablokowaniem wyborów z prostego powodu: ponieśliby w nich ciężką porażkę. Wykorzystali do tego epidemię koronawirusa. Najpierw twierdzili, że nie może dojść do głosowania, bo lokale wyborcze są zagrożeniem epidemicznym, potem ogłosili, że nie można też głosować korespondencyjnie. Senat zastosował obstrukcję parlamentarną okraszoną dyżurną retoryką, że my łamiemy konstytucję - komentował prezes PiS.

Były premier podkreślił, że większość rządowa uczyniła wszystko, by dotrzymać terminów konstytucyjnych, by zrealizować przepisy ustawy zasadniczej, "tymczasem opozycja dokładnie odwrotnie". - Wykorzystała cały swój potencjał, by nie dopuścić do wypełnienia zobowiązań ustawy zasadniczej, osłaniając ten proceder parawanem manipulacji językowych i jak zwykle agresją - wyliczał Jarosław Kaczyński.

Zobacz wideo Czy wybory prezydenckie w formie mieszanej pod koniec czerwca są możliwe?

Jarosław Kaczyński o stanie klęski żywiołowej

Prezes Prawa i Sprawiedliwości oświadczył, że ogłoszenie stanu klęski żywiołowej, czego domagała się opozycja, byłoby jawnym złamaniem konstytucji w sytuacji, w której rządzący skutecznie przeciwdziałają epidemii na mocy istniejących przepisów. Podkreślił, że propozycja opozycji, zakładająca wprowadzenie stanu nadzwyczajnego, by przesunąć wybory, byłaby "ciężkim i ewidentnym deliktem konstytucyjnym".

Nasze działanie w tym kierunku jest zatem wykluczone. Mało tego. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, iż wprowadzenie stanu klęski uruchomiłoby tzw. przemysł prawniczy w kierunku uzyskiwania odszkodowań. Nie można zatem wykluczyć, mając w pamięci aferę reprywatyzacyjną w Warszawie, na której część kancelarii po prostu się obłowiła, że był to jeden z motywów działania opozycji i części wspierających ją w tym środowisk prawniczych. Być może widzieli w tym szanse na duży zarobek, bo nie można wykluczyć, iż nawet krótkotrwały stan nadzwyczajny spowodowałby podstawy do skutecznego ubiegania się o odszkodowania i to nie tylko dla małych przedsiębiorców, lecz przede wszystkim dla dużych międzynarodowych koncernów

- mówił Jarosław Kaczyński.

Wybory prezydenckie 2020. Jarosław Kaczyński: PO nie ma "żadnego zamiennika"

Pytany o to, czy spodziewa się, że Platforma Obywatelska zastąpi Małgorzatę Kidawę - Błońską innym kandydatem, odpowiedział, że sądzi, iż "decyzja w tej sprawie zapadnie w Brukseli, czy innym miejscu, w którym najczęściej przebywa teraz Tusk".

- Jeśli on tego nie będzie chciał, a najpewniej nie będzie, to kogo innego mają wystawić? - mówił były premier. Zdaniem prezesa PiS, PO nie ma "żadnego zamiennika, który w krótkiej kampanii może zmienić ich położenie". - Dla samego Tuska to perspektywa zapewne niezbyt kusząca, bo związana z dużym czy wręcz bardzo dużym ryzykiem porażki - mówił Jarosław Kaczyński.

--

W Gazeta.pl chcemy być dla Was pierwszym źródłem sprawdzonych informacji, ale też wsparciem i inspiracją w tych trudnych czasach. PRZECZYTAJ NASZĄ DEKLARACJĘ i weź udział w badaniu >>

Więcej o: