Szumowski zagłosował wbrew własnym rekomendacjom. Bodnar: To tzw. prawda etapu

Jeszcze 17 kwietnia minister Łukasz Szumowski twierdził, że bezpieczne przeprowadzenie wyborów prezydenckich w tradycyjnej formie będzie możliwe dopiero za dwa lata. We wtorek zagłosował jednak "za" przyjęciem ustawy wprowadzającej tzw. głosowanie hybrydowe, czyli zarówno w korespondencyjne, jak i w lokalach wyborczych.

We wtorek po godz. 22 Sejm większością głosów Zjednoczonej Prawicy przyjął ustawę o wyborach prezydenckich, która umożliwia głosowanie mieszane - w lokalach wyborczych i w formie korespondencyjnej (po zgłoszeniu takiego zamiaru). "Za" było 244 posłów, 137 - "przeciw", a 77 wstrzymało się od głosu. Odrzucono większość poprawek zgłoszonych przez opozycję. Teraz ustawa trafi do Senatu.

Jeszcze kilka dni temu partia rządząca forsowała koncepcję przeprowadzenia wyborów 10 maja w formie korespondencyjnej. Politycy PiS zapewniali, że jest to "najbezpieczniejszy" sposób oddania głosy, a przedstawiciele opozycji straszą Polaków m.in. "śmiercionośnymi kopertami".

Podobną opinię wyraził również minister zdrowia. Więcej - wydał taką rekomendację premierowi. - Epidemia koronawirusa będzie nam towarzyszyła przez najbliższe miesiące, dopóki nie pojawi się szczepionka. Wiemy, że szczepionka może powstać w ciągu 15 miesięcy. W związku z tym moje rekomendacje przeprowadzenia wyborów prezydenckich w tradycyjnej formie, gdzie wszyscy idziemy do urn, spotykamy się w lokalach wyborczych, są możliwe najwcześniej w sposób bezpieczny za 2 lata - mówił 17 kwietnia Łukasz Szumowski.

Zobacz wideo Czy wybory prezydenckie w formie mieszanej pod koniec czerwca są możliwe?

Szumowski zagłosował za wyborami hybrydowymi. Wcześniej mówił o głosowaniu w lokalach "najwcześniej za dwa lata"

Szef resortu zdrowia stwierdził wówczas, że wybory korespondencyjne "minimalizują" ryzyko. Podkreślił też, że jedynym bezpiecznym terminem dla wyborów w lokalach będzie wtedy, gdy powstanie szczepionka, czyli za kilkanaście miesięcy lub nawet dwa lata. A w związku z tym w ciągu dwóch lat formuła głosowania korespondencyjnego będzie jedyną możliwą. 

We wtorek Szumowski zagłosował jednak za przyjęciem projektu PiS wprowadzającego wybory hybrydowe. Wcześniej złożył do projektu poprawki. Najważniejsza z nich zakładała, że minister zdrowia może, po zasięgnięciu opinii PKW, zarządzić głosowanie korespondencyjne na terenie co najmniej jednej gminy lub jej części, uwzględniając sytuację epidemiczną na tym terenie. Rozporządzenie w tej sprawie musi być wydane nie później niż 7 dni przed dniem wyborów.

Ostatecznie poprawka ta została przez Sejm przyjęta. Być może właśnie to skłoniło ministra Łukasza Szumowskiego do poparcia ustawy o wyborach hybrydowych.

Dziennikarze szybko wytknęli Szumowskiemu niekonsekwencję. "Minister zdrowia twierdzi, że wybory w tradycyjnej formie - w lokalach - stanowią zagrożenie dla zdrowia, ale jednocześnie głosuje za takim rozwiązaniem. Mógł się chociaż wstrzymać" - napisał na Twitterze Jakub Oworuszko, dziennikarz "Polska Times".

"Minister zdrowia, który kilka dni temu mówi o wyborach korespondencyjnych jako jedynych bezpiecznych w czasach pandemii, dzisiaj głosuje za wyborami hybrydowymi. Dodatkowo kwestia zakupu maseczek od znajomego z nart. Nie układa się to w najlepszy obraz" - ocenił Marcin Makowski, dziennikarz "DoRzeczy" i Wirtualnej Polski.

"To była tzw. prawda etapu" - napisał Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.

Więcej o: