Wybory 2020. Tomasz Grodzki: Mam mieszane uczucia. Dwaj szeregowi posłowie mówią proroczo, co uchwali SN

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki stwierdził, że ma mieszane uczucia co do porozumienia Jarosława Kaczyńskiego z Jarosławem Gowinem. Stwierdził jednak, że nie uznaje tego za "totalną porażkę" i jest dumny z tego, że Senat walczy o wzmocnienie polskiej demokracji.

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki był gościem programu "Onet Rano". W rozmowie z Jarosławem Kuźniarem mówił m.in. o porozumieniu Jarosława Kaczyńskiego z Jarosławem Gowinem. Przypomnijmy, że 6 maja liderzy PiS i Porozumienia ustalili między sobą, że Zjednoczona Prawica odrzuci uchwałę Senatu, który sprzeciwił się organizacji wyborów kopertowych, a wybory prezydenckie nie odbędą się 10 maja. Głosowanie, w wyniku którego wybierzemy prezydenta Polski, ma się odbyć w późniejszym terminie w formie korespondencyjnej. Tomasz Grodzki stwierdził, że niepokoi go to, co wydarzyło się w środę wieczorem.

- Jeżeli dwaj liderzy partyjni, ale de facto szeregowi posłowie, coś ustalają i jeszcze proroczo mówią, co uchwali Sąd Najwyższy, to znaczy, że praca, którą wykonujemy dla wzmocnienia polskiej demokracji, jest jeszcze przed nami i musi być wykonywana. Jestem dumny, że Senat Rzeczpospolitej, senatorowie demokratycznej większości w Senacie, są awangardą tej walki o wzmocnienie polskiej demokracji - powiedział Tomasz Grodzki. 

Zobacz wideo „Termin wyborów jest, a wyborów nie będzie. Ustalają to dwaj szeregowi posłowie”

Tomasz Grodzki o Jacku Sasinie: Roztrwonił publiczne pieniądze

Marszałek Senatu ocenił, że prezes PiS Jarosław Kaczyński musiał ustąpić, a sukcesem Senatu i samorządów jest to, że wybory prezydenckie nie odbędą się 10 maja. Stwierdził też, że wyższa izba parlamentu dzięki rzetelnie wykonanej pracy pokazała, że przeprowadzenie wyborów w pierwotnym terminie jest niemożliwe zarówno ze względów konstytucyjnych, jak i logistycznych. 

- Cel taki, że wybory w tej formie 10 maja się nie odbędą, jest osiągnięty. I drugi cel, że nie będzie organizował ich ten czy tamten minister, który, można powiedzieć, roztrwonił publiczne pieniądze, tylko będzie je organizował organ do tego powołany, czyli Państwowa Komisja Wyborcza - powiedział Tomasz Grodzki, zaznaczając, że choć mogło być lepiej, Senatowi udało się coś osiągnąć. 

Przypomnijmy, że zanim przyjęto ustawę o organizacji wyborów prezydenckich w formie korespondencyjnej, przystąpiono do druku pakietów wyborczych. Te pakiety miała dystrybuować Poczta Polska, która podlega ministrowi aktywów państwowych Jackowi Sasinowi. W czwartkowej rozmowie z RM FM minister stwierdził, że wie, ile kosztował druk pakietów wyborczych, ale nie może ujawnić tej kwoty.

Tomasz Grodzki: Dzięki działaniom Senatu majowa farsa się nie odbędzie

W programie "Onet Rano" marszałek Senatu stwierdził, że to, co mogłoby się odbyć 10 maja, nie byłoby wyborami, a dostarczaniem ulotek, a on sam nie wziąłby w nich udziału. 

- Jeżeli te wybory późniejsze będą zorganizowane w sposób korespondencyjny, tak jak to było robione poprzednio, że dostarczano te druki za pokwitowaniem, one były w jakiś sposób spersonalizowane, to te szczegóły zmieniają trochę optykę - powiedział Tomasz Grodzki, mówiąc o tym, jak mogą wyglądać wybory prezydenckie w późniejszym terminie. 

Zapytany o porozumienie Jarosława Kaczyńskiego z Jarosławem Gowinem, Marszałek Senatu powiedział, że choć ma mieszane uczucia, nie traktuje tego jak totalnej porażki, a wyższa izba parlamentu przyczyniła się do tego, że majowa "farsa" się nie odbędzie. 

Wybory prezydenckie 2020. Kiedy się odbędą?

Wywiad z Tomaszem Grodzkim odbył się, zanim Sejm zagłosował za odrzuceniem uchwały Senatu, w której ten opowiedział się przeciwko ustawie o wyborach korespondencyjnych. Teraz ustawa trafi na biurko prezydenta.

Jarosław Kaczyński i Jarosław Gowin założyli w swoim porozumieniu, że Sąd Najwyższy stwierdzi nieważność wyborów 10 maja, ponieważ się one nie odbędą, dzięki czemu będzie można ogłosić je jeszcze raz. Jeśli tak się stanie, Marszałkini Sejmu Elżbieta Witek będzie miała 14 dni od ogłoszenia decyzji SN na wyznaczenie nowego terminu wyborów. Głosowanie będzie musiało się odbyć na 60 dni od daty ich ogłoszenia.

Więcej o: