Wybory 2020. Były szef PKW: Sąd Najwyższy zbada wybory 10 maja, nawet jeśli się nie odbędą

Były szef Państwowej Komisji Wyborczej i sędzia Sądu Najwyższego Wiesław Kozielewicz wyjaśnił, że kluczem do przeprowadzenia wyborów prezydenckich 2020 w nowym terminie jest decyzja Sąda Najwyższego. Instytucja ta pochyli się nad ważnością wyborów, nawet jeśli się one nie odbędą.

6 maja liderzy Prawa i Sprawiedliwości oraz Porozumienia wydali oświadczenie na temat wyborów prezydenckich 2020. Wynika z niego, że głosowanie odbędzie się w sposób korespondencyjny, ale w terminie późniejszym niż pierwotnie zakładano. Jak to możliwe?

Po upływie terminu 10 maja 2020 r. oraz przewidywanym stwierdzeniu przez Sąd Najwyższy nieważności wyborów, wobec ich nieodbycia, Marszałek Sejmu RP ogłosi nowe wybory prezydenckie w pierwszym możliwym terminie

- zapowiedzieli Jarosław Kaczyński i Jarosław Gowin w środowym oświadczeniu.

Zobacz wideo Jakie ryzyko niosą za sobą wybory korespondencyjne?

Na takie rozwiązanie pozwala konstytucja. Art. 129. ust. 3. ustawy zasadniczej mówi, że w razie stwierdzenia nieważności wyboru prezydenta Polski przeprowadza się nowe wybory na takich samych zasadach, jak w przypadku opróżnienia tego urzędu. To procedura szybsza od zarządzania wyborów w normalnym trybie, bo została przewidziana m.in. na wypadek śmierci głowy państwa. 

Wybory Prezydenta Rzeczypospolitej zarządza Marszałek Sejmu [...] W razie opróżnienia urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej - nie później niż w czternastym dniu po opróżnieniu urzędu, wyznaczając datę wyborów na dzień wolny od pracy przypadający w ciągu 60 dni od dnia zarządzenia wyborów

- czytamy w konstytucji.

Czy Sąd Najwyższy musi zbadać wybory, których nie było? Opinie są podzielone

Ze słów Wiesława Kozielewicza wynika, że kluczowym dla ogłoszenia nowego terminu wyborów będzie unieważnienie wyborów 10 maja przez Sąd Najwyższy. Ma on na to 30 dni.

- To, że wybory nie odbędą się w wyznaczonym terminie, nie znaczy, że nie powinny być zbadane przez Sąd Najwyższy. I to da podstawę do nowych, pełnych wyborów. Wybory to cała procedura wyborcza, a głosowanie jest ważną, ale tylko jedną ich z czynności. Wymagają zatem orzeczenia ich nieważności, w razie gdyby nie było głosowania - wyjaśnił w rozmowie z "Rzeczpospolitą" sędzia Sądu Najwyższego Wiesław Kozielewicz.

Były przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej sędzia Wojciech Hermeliński oraz wiceprzewodniczący Trybunału Stanu prof. Marek Chmaj uważają jednak, że Sąd Najwyższy nie ma co badać ważności głosowania w przypadku, gdy wybory się nie odbędą. Ich zdaniem obowiązkiem Marszałka Sejmu jest natychmiastowe zarządzenia ponownych wyborów.