"Dokument" TVP o marszach równości. Eksperci nie wiedzieli, jak będą użyte ich wypowiedzi

Niektóre z osób wypowiadających się w "dokumencie" TVP o społeczności LGBT i edukacji seksualnej nie wiedziały, jak zostaną wykorzystane ich słowa. Film pt. "Inwazja" ma dowodzić, że uczestnicy marszów równości są na nie zwożeni przez organizacje, a osoby LGBT chcą "indoktrynować dzieci".
Zobacz wideo

Na krótko przed końcem kampanii wyborczej - w której ponownie jednym z tematów były kwestie związane z prawami osób LGBT - TVP wyemitowało krótki film "dokumentalny" pt. "Inwazja". Starano się w nim udowodnić tezy o narzucaniu "seksualizacji" czy "ideologizacji" dzieci czy rzekomym postulowaniu legalizacji pedofilii przez środowisko LGBT. 

Kampania Przeciw Homofobii - organizacja, która była inwigilowana przez TVP za pomocą pracownicy stacji, która podawała się za wolontariuszkę i nagrywała spotkania kamerą w okularach - wydała oświadczenie w sprawie filmu. "Pod z góry założoną tezę dobrano kilka wyrwanych z kontekstu cytatów, czego efektem jest ciężkostrawna papka" - pisze organizacja. Teraz okazuje się, że niektóre z osób pojawiających się w materiale nie wiedziały, jak zostaną wykorzystane ich wypowiedzi dla TVP. 

Obok m.in. Bronisława Wildsteina z TVP i Pawła Lisickiego z "Do Rzeczy" pokazano wypowiedzi seksuologa Zbigniewa Lwa-Starowicza. Jak opisuje Onet.pl, Lew-Starowicz udzielił wywiadu pracownikom TVP, ale nie wiedział, w jakim filmie zostaną wykorzystane wypowiedzi. Odpowiadał na zadane pytania, a nie - co może wydawać się po obejrzeniu filmu - komentował prezentowane w nim tezy. W rozmowie z Onetem podkreślał, że wbrew nieprawdziwym tezom homoseksualizmem nie można się "zarazić" ani na niego namówić, a on sam "nie ma nic przeciwko" paradom równości. 

Lew-Starowicz jest prezesem Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, które dzień po emisji "Inwazji" wydało stanowisko na temat edukacji seksualnej i projektu ustawy obywatelskiej, którego twórcy postulują karanie edukatorów. O projekcie ustawy pisaliśmy już w czerwcu. Wcześniej PTS wydało również stanowisko na temat konsekwencji szerzenia uprzedzeń związanych z homoseksualnością.

Wcześniej PTS wydał

"Edukacja seksualna w szkołach jest potrzebna"

Psycholożka Maria Rotkiel, której wypowiedzi także wykorzystano w filmie, powiedziała serwisowi kobieta.wp.pl, że nie wiedziała, jaki będzie tytuł "dokumentu" i jakie tezy zostaną w nim  zaprezentowane. Stwierdziła, że jej wypowiedzi zostały skrócone. 

Sprawę skomentowała szerzej na Facebooku. Napisała, że odpowiada na pytania dziennikarzy niezależnie, z jakiej są stacji i występuje w różnych programach. Zaznaczyła też, że popiera prowadzenie zajęć z edukacji seksualnej. "Odpowiedziałam na kilka zadanych mi pytań tak samo, jak mogę odpowiedzieć i teraz, jak również mogę takiej odpowiedzi udzielić każdemu, kto zapyta, niezależnie w której redakcji pracuje, czy w TVP czy w TVN czy w innej" - napisała nt. programu TVP.

Stwierdziła, że na pytanie o jej stanowisko ws. edukacji seksualnej odpowiada niezmiennie: "Edukacja seksualna w szkołach jest potrzebna, i powinna być oparta o program przygotowany przez ekspertów czyli seksuologów, psychologów dziecięcych i pedagogów w oparciu o standardy dostosowane do wieku dziecka. Program powinien być jawny i dostępny dla rodziców i opiekunów".

Więcej o: