Wybory 2019. Grzegorz Schetyna ostrzega: Nikt nie wie, czy będą wolne. Nie mam zaufania do tej ekipy

- Te patologie, które obserwujemy dziś w wykonaniu ekipy Kaczyńskiego, są niczym w porównaniu z tym, do czego PiS jest zdolny i co będzie budować w kolejnej kadencji, jeśli wygra - mówi Grzegorz Schetyna w wywiadzie dla "Polski the Times". Jak dodaje, nie ma zaufania to instytucji, które będą legalizować wyniki i głosy oddane 13 października. - Nikt nie wie, czy to będą wolne wybory - zaznacza.
Zobacz wideo

Szef Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna w wywiadzie udzielonym "Polsce The Times" przyznaje, że w nadchodzących wyborach parlamentarnych najważniejsze jest, by "pokazać dobrą współpracę partii opozycyjnych i zrobić wszystko, żeby nie dać większości PiS". Przyznaje także, że jeśli Koalicja Obywatelska wygra wybory i odsunie PiS od władzy, to fotel premiera z pewnością obejmie Małgorzata Kidawa-Błońska.

Wybory 2019. Schetyna: Nikt nie wie, czy będą wolne

Schetyna ostrzega, że jeśli Prawo i Sprawiedliwość dojdzie ponownie do władzy, to posunie się znacznie dalej, niż przez ostatnie cztery lata rządzenia. - Te patologie, które obserwujemy dziś w wykonaniu ekipy Kaczyńskiego, są niczym w porównaniu z tym, do czego PiS jest zdolny i co będzie budować w kolejnej kadencji, jeśli wygra - mówi.  - Kolejne fale nienawiści propagandy PiS, głównie telewizji państwowej. Po straszeniu uchodźcami, LGBT, nagonkach na lekarzy, sędziów, nauczycieli i niepełnosprawnych na pewno coś wymyślą nowego - dodaje. Na pytanie czy partia Jarosława Kaczyńskiego w razie wygranej "pójdzie po bandzie?", szef PO odpowiada:

Jestem o tym przekonany. Wiem, że nie ma dziś w Polsce większości, która chce tego słuchać, ale moim obowiązkiem jest to mówić.

Podkreśla też, że "Polacy są dziś zadowoleni z transferów socjalnych i dlatego akceptują PiS".  - Z twardymi zwolennikami PiS rozmowy raczej nie ma. Są inwektywy, krzyki i zaciśnięte zęby. Rzadko zdarza się ktoś, kto głosuje na PiS i mówił mi o tym z uśmiechem. Raczej towarzyszy temu podniesiony głos i agresywna komunikacja - dodaje Schetyna.

Szef PO wyraził też obawę, że wybory, które odbędą się 13 października, mogą nie być wolne wolne. 

Tego akurat nikt nie wie [czy będą wolne - red.]. Na pewno już dziś boisko wyborcze nie jest równe - choćby dlatego, że państwowa telewizja to nieustająca reklamówka partii rządzącej albo młot na opozycję. 24 godziny na dobę

Obawiam się tylko, że wtedy zaczną się igrzyska, odwracanie uwagi od tych najważniejszych spraw.

Ja nie mam zaufania ani do tej ekipy, ani do Sądu Najwyższego, ani do instytucji, które będą legalizować wynik wyborów. Władza wykorzystywana przez ludzi, którzy mają złe intencje, jest władzą groźną

- dodał Grzegorz Schetyna.

Na pytanie, na jaki wynik liczy 13 października, odpowiedział: - Chciałbym, żeby PiS zdobył mniej niż 231 głosów, potrzebnych do samodzielnej większości.