Lech Wałęsa znowu zaskoczył. Tłumaczy, o co chodzi z tym poparciem dla PSL. "Rodacy, przepraszam!"

Na finiszu kampanii wyborczej były prezydent Lech Wałęsa znów jest w centrum wydarzeń. Opublikował na Facebooku oświadczenie, w którym oznajmił, że w najbliższych wyborach jednak poprze Platformę Obywatelską, natomiast wcześniejsza deklaracja poparcia dla PSL była tylko i wyłącznie próbą udzielenia pomocy partii Kosiniaka-Kamysza w potrzebie.
Zobacz wideo

Lech Wałęsa "jeszcze raz wyjaśnił" swoje ostatnie decyzje o udzieleniu wsparcia dla opozycyjnych ugrupowań.

Lech Wałęsa zamierza poprzeć Platformę, bo jest jedyną realną siłą zdolną pokonać PiS

Nie atakowałem PO, natomiast wykazywałem jak doszło do popierania przez masy PIS-u i na jakich bohaterach. Widząc problemy PSL chciałem podać im pomoc. To są prawdziwe motywy moich poczynań

- napisał były prezydent na Facebooku.

W jednym z poprzednich wpisów, ze środy 9 października, zapowiadał, że wraz z żoną będzie głosował na swojego syna Jarosława, kandydata Koalicji Obywatelskiej. Nadal podkreślał jednak życzliwość wobec ludowców.

Nieoczekiwane wsparcie dla PSL

Lech Wałęsa jeszcze w niedzielę był gościem konwencji Koalicji Obywatelskiej, gdzie przemawiał, a o jego wystąpieniu stało się głośno za sprawą stwierdzenia, że zmarły niedawno Kornel Morawiecki był "zdrajcą". Ale to nie był koniec niespodzianek, jakie Wałęsa zgotował wyborcom opozycji. Ogłosił bowiem nagle, że wycofuje swoje poparcie dla KO, a w zamian wesprze partię Kosiniaka-Kamysza.

Były prezydent ten fakt również ogłosił na Facebooku, ale po kilku godzinach usunął swój wpis. Od tego czasu wszyscy zastanawiali się, o co chodzi i kogo tym razem zmienny w politycznych deklaracjach Wałęsa obdarzy swoją życzliwością.

Po prostu chciał pomóc słabszym

W rozmowie z TVN24 jeszcze we wtorek były prezydent tłumaczył się w ten sposób: - Mi zależy na tym, by PiS przegrał. Kalkuluję tak, by wspierać wszystkie możliwości, które do tego prowadzą. PO sobie poradzi, natomiast z rolnikami jest problem, dlatego wydaje mi się, że trzeba im pomóc, żeby weszli do parlamentu, bo mogą nie wejść. Wtedy PiS weźmie parę punktów. Tak rozumując, jako stary polityk ustawiam się, żeby osiągnąć dla Polski zwycięstwo. 

To dziennikarze nie zrozumieli

Wszystkim komentatorom, którzy poczuli konsternację po serii sprzecznych deklaracji Wałęsy, rady udzielił  Mirosław Szczerba, który doradza też Wałęsie w kontaktach z mediami.

"Taka moja praktyczna uwaga dla wszystkich bez wyjątku mediów i dziennikarzy oraz pseudodziennikarzy. Proszę zwracać uwagę na Twittera, a nie Facebooka. Na TT nie ćwierkał p. Prezydent o poparciu i wycofywaniu poparcia dla jakiejkolwiek koalicji bądź partii. To tyle" - napisał na Twitterze. Tym samym zasugerował, że jeśli chodzi o Wałęsę, to zawsze "obowiązuje" wersja z Twittera - a przynajmniej powinni wiedzieć to "dziennikarze uważający się za poważnych".

Więcej o: