Janusz Sanocki wyprowadzony z urzędu wojewódzkiego, który okupował. "Naruszono moją nietykalność"

Policjanci siłą usunęli z biura opolskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego posła Janusza Sanockiego. W ostatni wtorek rozpoczął tam głodówkę w geście protestu przeciwko zapisom w ordynacji wyborczej, która nie pozwala na kandydowanie do Sejmu obywatelom nie posiadającym poparcia partii politycznych.
Zobacz wideo

Na początku sierpnia Janusz Sanocki zniszczył barierkę w opolskim urzędzie wojewódzkim, gdzie chciano go wylegitymować. Nie spodobały mu się obostrzenia, które wprowadził urząd dla interesantów. Teraz głoduje, ponieważ - jak twierdzi - naruszane jest prawo obywateli do kandydowania do Sejmu RP.

Janusz Sanocki głodował w urzędzie wojewódzkim. Został wyprowadzony przez policję

Po kilku godzinach okupowania urzędu, Sanocki został z niego wyprowadzony przez policję. Poskarżył się "Nowej Trybunie Opolskiej" na brutalne potraktowanie przez funkcjonariuszy:

- Naruszono moją nietykalność jako człowieka i parlamentarzysty - powiedział. - Zostałem siłą wyprowadzony z urzędu przez policjantów z komendy miejskiej w Opolu, jest oczywiste, że funkcjonariusze zdecydowali się na użycie wobec mnie siły po uzyskaniu zgody swoich zwierzchników, co jest kolejnym dowodem na to, jak pojmują prawo obecnie rządzący Polską.

- Długie rozmowy z panem i próby nakłonienia go do wyjścia, nie przyniosły skutków. Po przyjęciu od przedstawiciela urzędu zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, mężczyzna został wyprowadzony - zdradziła Wirtualnej Polsce mł. asp. Agnieszka Nierychła, rzecznik prasowy opolskiej policji.

Poseł stwierdził, że protest głodowy będzie kontynuować w swoim biurze w Nysie.

Janusz Sanocki stara się o miejsce w Senacie

Obecnie Sanocki należy do kola poselskiego Przywrócić Prawo. Do Sejmu dostał się w 2015 z list Kukiz'15. W najbliższych wyborach chciał startować do Senatu. Ale obecny system - jak twierdzi Sanocki - promuje "lizusów i krętaczy partyjnych, starających się jedynie o poparcie szefów partii, a nie o dbałość o interesy Polaków".

W ostatni wtorek wszedł do opolskiej delegatury KBW i skrupulatnie rozłożył na podłodze akcesoria potrzebne do okupacji urzędu.

- Rozpoczynam protest głodowy, mam śpiworek i ręczniczek. Zamieszkam tutaj u pana dyrektora na znak protestu, że nie mogą być tak odebrane nasze prawa. Walczę o prawa wszystkich obywateli. Walczę o to, by było normalnie - zapowiedział.

Więcej o: