Marcin Horała chwali służbę zdrowia. Kosiniak-Kamysz: Panie pośle, trzeba przejść się na SOR

- Słyszą teraz państwo o kraju mlekiem i miodem płynącym. Trzeba przejść się na SOR i porozmawiać z pacjentami, jak czekają po 17 godzin na pomoc lekarską - mówił Władysław Kosiniak-Kamysz do przedstawiciela PiS w czasie debaty w TVN24. Marcin Horała przekonywał o osiągnięciach PiS w służbie zdrowia czy gospodarce.
Zobacz wideo

Na niespełna tydzień przed wyborami parlamentarnymi na antenie TVN24 odbyła się debata wyborcza ogólnopolskich komitetów. PiS i Koalicja Obywatelska nie wysłały na nią swoich liderów czy kandydatów na premiera. Partie reprezentowali kolejno Marcin Horała i Izabela Leszczyna. Poza tym w debacie brali udział lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, jeden z liderów Lewicy Adrian Zandberg oraz Krzysztof Bosak, polityk Konfederacji.

Pierwszy z bloków tematycznych dotyczył służby zdrowia i m.in. tego, jak rozwiązać problem braku specjalistów. 

- Drodzy państwo, druga debata, a Jarosława Kaczyńskiego, premiera Mateusza Morawieckiego jak nie było, tak nie ma. Nie ma też Grzegorza Schetyny czy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. A przecież zdrowie jest najważniejsze - powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz, który jako pierwszy zabrał głos w debacie. Po tym przeszedł do odpowiedzi na pytanie. Chwalił pakt na rzecz służby zdrowia, który podpisały prawie wszystkie komitety, oraz propozycję wzrostu nakładów.

Adrian Zandberg: Oszukaliście lekarzy rezydentów

Marcin Horała od początku chwalił PiS za "wygospodarowanie większych pieniędzy" na służbę zdrowia i wzrost liczby miejsc na studiach medycznych. Odpierał zarzuty, że za rządów PiS zamykane są oddziały i szpitale i przekonywał, że za rządów PO-PSL zamykano ich kilka razy więcej. Jego wypowiedź skomentował Kosiniak-Kamysz. - Słyszą teraz państwo o kraju mlekiem i miodem płynącym. Panie pośle, trzeba przejść się na SOR i porozmawiać z pacjentami, jak czekają po 17 godzin na pomoc lekarską - odpowiedział na to lider PSL. 

Władze krytykowała także Izabela Leszczyna z Koalicji Obywatelskiej. - Rząd PiS przez ostatnie cztery lata wydłużył jak żaden inny rząd kolejki do specjalistów - mówiła i zapewniała, że KO "wie, co zrobić", by poprawić ochronę zdrowia. Podkreślała, że kluczowe są tu środki europejskie. 

Zandberg przekonywał, że organizacyjna zmiana w służbie zdrowia nie poprawi jej kondycji. - Jeśli chcemy leczyć się tak, jak Europejczycy, to musimy wydawać w proporcji do PKB tyle, co inne kraje - mówił. 

- Przepraszam panie pośle, ale kiedy powtarza pan z dumą, że zwiększyliście nakłady na ochronę zdrowia, to to jest jednak  nie na miejscu. Oszukaliście lekarzy rezydentów. Podpisaliście z nimi porozumienia obiecujące 6 proc., a prawdziwych 6 proc. nie ma i pan to wie tak dobrze, jak ja

 - zarzucał przedstawicielowi PiS. W drugim pytaniu politycy musieli powiedzieć, czy są gotowi na ponadpartyjny pakt na rzecz ochrony zdrowia. Zgodzili się z tym Zandberg, Leszczyna i Kosiniak-Kamysz. 

"Postulujemy spełnienie obietnicy Beaty Szydło"

W części społeczno-gospodarczej padło pytanie o to, jak powinna być wyliczana płaca minimalna i ile powinna wynosić. Krzysztof Bosak odpowiedział, że powinna rosnąć proporcjonalnie do wzrostu wynagrodzeń w gospodarce. 

- Płaca minimalna musi rosnąć. Dziś rządzący chcą łatwą ręką podpisać rozporządzenie. Ale nie zapłaci za to rząd. Zapłacą za to przedsiębiorcy i pracodawcy. Najlepszym sposobem jest podniesienie kwoty wolnej od podatku - mówił z kolei lider PSL.

Postulujemy spełnienie obietnicy Beaty Szydło z pierwszych stu dni rządów - 8 tys. zł kwoty wolnej 

- dodał.

Poseł Horała chwalił się obniżkami podatków za rządów PiS i bronił propozycji znacznego zwiększenia płacy minimalnej w ciągu czterech lat. - Pojedźcie do Niemiec, do Francji i powiedzcie, że jest jakąś tragedią, że ludzie będą zarabiali mniej więcej 700 euro. Żeby to nie zaszkodziło gospodarce, mamy cały pakiet propozycji dla przedsiębiorców - mówił. 

Izabela Leszczyna oceniała, że "płaca minimalna nie może być kwestią przetargu polityków". W związku z tym - mówiła - ma stanowić 50 proc. średniego wynagrodzenia, bo "osoby najniżej zarabiające muszą korzystać z owoców wzrostu". 

- Mamy dobrą sytuację gospodarczą i to jest moment, w którym można odpowiedzialnie podnieść płacę minimalną - powiedział Zandberg i dodał, że Lewica proponuje podniesienie już teraz płacy minimalnej do 2700 zł, by docelowo wynosiła 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia. 

W drugim pytaniu - o finansowanie z budżetu procedury in vitro - za byli przedstawiciele KO, Lewicy i PSL, zaś przeciwko - PiS i Konfederacji.

Marcin Horała: My przywracamy te normy antysmogowe

W bloku dotyczącym klimatu i ekologii pierwsze pytanie dotyczyło smogu i rozwiązania problemu "kopciuchów". - Nasi poprzednicy rozluźnili normy antysmogowe, żeby powietrze było tak brudne, jak było, ale żeby rzadziej był alarm. My przywracamy te normy antysmogowe - mówił poseł Horała i zachwalał rządowy program czyste powietrze.

Adrian Zandberg ocenił, że trzeba wspierać wymianę takich pieców. - Proponujemy wielki program wymiany 2 mln pieców finansowany z budżetu centralnego. Zagrożenie jest poważne i muszą pójść na to poważnie pieniądze - mówił. Zarzucał, że skala programów rządowych jest za mała, by rozwiązać problemy.

- Nasi następcy zastali Polskę zieloną, a zostawiają zakopconą od ruskiego węgla, od smogu, od płonących śmieci. To jest obraz, który zostaje dla młodego pokolenia - mówił Władysław Kosiniak-Kamysz i chwalił aktywistów walczących ze smogiem.  

"Kryzys klimatyczny, panie Bosak, to nie jest ideologia"

W pytaniu o politykę klimatyczną Marcin Horała stwierdził, że "polski miks energetyczny musi się zmieniać w kierunku dywersyfikacji, różnych źródeł, także odnawialnych". - Dlatego m.in. sprowadzamy gaz z USA, zbudujemy drugi gazoport na Zatoce Gdańskiej, rozpoczynamy wielki program budowy morskiej energetyki wiatrowej - powiedział.

Ale węgiel to podstawa naszego bezpieczeństwa energetycznego, to również źródło pracy dla polskich górników, dlatego to odejście od węgla musi odbywać się w sposób naturalny, nieszkodzący gospodarce

- dodał. Kosiniak-Kamysz zarzucał sprowadzanie "ruskiego węgla". Proponował miks energetyczny zwierający 50 proc. źródeł odnawialnych w 2030 roku. - To ambitny plan - dodał. Z kolei Bosak mówił, że Konfederacja nie planuje odejść od węgla w ciągu "kilkudziesięciu lat". 

Ja zdaje się jestem jedynym uczestnikiem debaty, który udzieli odpowiedzi na pytanie. Powinniśmy odejść od węgla do 2035 roku. To nie jest wbrew pozorom kwestia ambicji, tylko elementarnej odpowiedzialność. Bo kryzys klimatyczny, panie Bosak, to nie jest ideologia. Wpływ człowieka na klimat będzie oznaczał dla pokolenia naszych dzieci dramatyczne problemy. To zagrożenie dla cywilizacji

- powiedział kandydat Lewicy. - Trzeba wyjść z węgla odpowiedzialnie. Za każde zlikwidowane miejsce w przemyśle węglowym - publiczne inwestycje w niskoemisyjnym przemyśle w tych miejscach, aby nie powtórzyła się taka tragedia jak w Wałbrzychu - dodał Zandberg.  

Więcej o: