"Zdanowska - sukces w trudnym mieście", "Biedroń - nie wierzyłem", "Twój Ruch - całkowita porażka"... Wygrani/przegrani wyborów [NASZE TYPY]

Za nami wybory samorządowe. Znamy już większość wyników głosowań. Pozostaje pytanie, kto tak naprawdę wygrał wybory, a kto je przegrał. 4 naszych redaktorów przygotowało swoje typy na wygranych i przegranych.

Redaktorzy Gazeta.pl komentująRedaktorzy Gazeta.pl komentują Gazeta.pl

Monika Margraf, wydawca portalu Gazeta.pl

Najwięksi wygrani? Hanna Zdanowska , która w Łodzi - trudnym mieście, z przewagą elektoratu PiS-owskiego i socjalnego - wygrała już w pierwszej turze. Kolejna osoba: Jacek Jaśkowiak w Poznaniu. Jego wygrana oznacza jedyną w tych wyborach zmianę władzy w dużym mieście i to mieście, jak się wydawało, bardzo konserwatywnym, w którym o taką zmianę będzie szczególnie trudno.

Grupowi wygrani to PSL i ruchy miejskie , którym udało się dostać do niektórych rad, m.in. w Warszawie. Ale to nie wszystko: ważne, że pomysły i język ruchów przebiły się do publicznej debaty, a polityczni liderzy zaczęli się z nich czerpać. Jaśkowiak, choć był kandydatem PO, podkreślił nawet, że jego wygrana to sukces ruchów miejskich.

Mniejszych wygranych jest więcej: Robert Biedroń, Marek Materek ... Jest też jeden nieoczywisty: Jacek Sasin, który - mimo porażki - uzyskał w Warszawie jak na kandydata PiS-u bardzo dobry wynik, co może być dobrym startem do udanej działalności samorządowej, zwłaszcza jeśli Sasin chciałby kiedyś odłączyć się od PiS-u.

Przegrani to przede wszystkim Ryszard Grobelny w Poznaniu - z jego wystąpienia podczas wieczoru wyborczego wynikało, że sam się jeszcze z tą porażką nie oswoił. Przegrany grupowy to SLD z wynikiem dużo gorszym niż 4 lata temu. A także PiS , które nie ma prezydenta w żadnym z największych miast, straciło swój dawny bastion - Radom, swoją wygraną ogłosiło przedwcześnie i jeszcze przed II turą zdążyło rozpocząć kolejną awanturę (oskarżenia o fałszerstwa).

Wiktoria Beczek, dziennikarz Gazeta.pl

Największy wygrany: Aktywiści miejscy . Hanna Gronkiewicz-Waltz będzie się musiała w tej kadencji liczyć z ruchami miejskimi. Jacek Sasin zadeklarował nawet, że w razie wygranej odda stanowisko wiceprezydenta stowarzyszeniu Miasto Jest Nasze. Gronkiewicz-Waltz takich obietnic nie składała, jednak układ sił w Śródmieściu nie pozostawia jej wyboru.

Pewna niechęć prezydent Warszawy jest jednak dla mnie niezrozumiała. Aktywiści w prawdzie przynoszą ze sobą garść - często ciężkich do zrealizowania - postulatów, ale przede wszystkim przynoszą zwycięstwo. Przekonała się o tym Hanna Zdanowska, która wygrała wybory prezydenckie w Łodzi już w pierwszej turze. Zdanowska wpuściła do ratusza ludzi z zewnątrz i właśnie w Łodzi padł rekord liczby mieszkańców, którzy uczestniczyli w zarządzaniu budżetem partycypacyjnym.

Ruchy miejskie to jednak nie tylko Warszawa. To Jacek Jaśkowiak, który pokonał Ryszarda Grobelnego po 16 latach jego rządów. To Jacek Wójcicki, który wygrał wybory na prezydenta Gorzowa Wielkopolskiego. Ba, wygrał je w pierwszej turze!

Aktywiści stoją teraz przed ogromnym wyzwaniem. Muszą pracować sprawnie i pokazać, że miastom potrzebna jest nowa, niekoniecznie partyjna energia. Oby udało im się wciągnąć do działania samych mieszkańców miast.

Największy przegrany: Lewica . Wynik SLD, niecałe 9 proc. głosów w wyborach do sejmików, rozczarowuje. Jeszcze cztery lata temu Sojusz uzyskał ponad 15 proc. głosów i czwarty wynik spośród wszystkich komitetów. Jednak nie wynik sprawił, że umieszczam SLD w tej kategorii. W końcu zbliżony rezultat uzyskiwał we wcześniejszych głosowaniach - w wyborach parlamentarnych w 2011 i do europarlamentu w 2014 roku. Kluczowa jest natomiast decyzja Leszka Millera, by współpracować z PiS.

Lider SLD krytykował Kaczyńskiego, nazywał go reprezentantem rządu emigracyjnego w Smoleńsku, a dziś - w imię czego? rozgłosu? ewentualnych stanowisk? - chce usiąść z nim przy jednym stole i robić słodkie oczy.

To może być ostatnie tchnienie Sojuszu. SLD próbowało otwierać się na nowo kilka razy, jednak nigdy nie udało się znaleźć lidera, który zerwałby z wizerunkiem partii postkomunistycznej, a tylko taki krok mógłby zachęcić do SLD młodych, lewicowych wyborców.

Czas Leszka Millera na polskiej scenie politycznej się skończył, Janusz Palikot oświadczył, że Twój Ruch nie jest partią lewicową. Co mają zrobić lewicowi wyborcy, by nie głosować na "mniejsze zło"? Liczyć na mniej znanych polityków, którzy podejmą ryzyko i odłączą się od znanych nazwisk, które już nie przynoszą profitów. Najlepszym przykładem takiego odłączenia jest Robert Biedroń, nowy prezydent Słupska. Czy wygrałby, gdyby w mieście agitował Janusz Palikot? Wątpię.

Łukasz Głombicki, wydawca portalu Gazeta.pl, szef Pieniadze.gazeta.pl

Wygrani: Ewa Kopacz, Janusz Piechociński i Robert Biedroń

Platforma Obywatelska wygrała te wybory. OK, w głosowaniu do sejmików dostała mniej głosów niż PiS, ale realnie to ona - razem z PSL - będzie rządzić. To PO wygrała też wybory w większości dużych miast. Nie był to nokaut, efekt Kopacz nie był powalający, ale się udało. Dużo łatwiej będzie teraz pani premier prowadzić partię do kolejnych wyborów.

Drugim wygranym jest Janusz Piechociński. Świetny wynik do sejmików i - jak zawsze - bardzo dobra pozycja w regionach sprawiły, że w większości województw PSL będzie współrządzić. Chyba nawet najwięksi optymiści wśród ludowców nie podejrzewali, że pójdzie im aż tak dobrze. Najlepiej było to widać, gdy PKW podawała cząstkowe wyniki wyborów do sejmików - wyłączając duże miasta, PSL miażdżył konkurencję.

Trzeci wygrany to Robert Biedroń, poseł Twojego Ruchu został prezydentem Słupska. Prawdę mówiąc, nie wierzyłem, że mu się uda. Nie pochodzi ze Słupska, otwarcie mówi o swoim homoseksualizmie i nie miał zbyt wielu środków na kampanię. A jednak wygrał w II turze z kandydatem PO. Wielki sukces i wielkie gratulacje. Fajnie, że mu się udało.

Przegrani: Jarosław Kaczyński, Ryszard Grobelny, Janusz Palikot

Jarosław Kaczyński nie przejął władzy, jego partia będzie rządzić prawdopodobnie tylko w jednym województwie, jego kandydaci przegrali wybory prezydenckie w Radomiu i Elblągu, a największym miastem, w którym partia ma prezydenta, jest Nowy Sącz. Gorycz porażki słodzi lepszy od PO wynik w wyborach do sejmików, ale - jak już mówiłem - koniec końców rządzić będą tylko w jednym miejscu.

Ryszard Grobelny po 16 latach żegna się z urzędem. Wczoraj, gdy podawano wyniki, wydawał się bardzo zaskoczony. Widocznie mieszkańcy mieli dość słynącego z kontrowersyjnych decyzji prezydenta.

Robert Biedroń został prezydentem Słupska - to jedyna pozytywna informacja dla Janusza Palikota. Jego partia praktycznie nie istnieje, nie liczy się w debacie publicznej i nie ma nic do zaoferowania wyborcom. To przykry koniec tej partii.

Michał Protaziuk, wydawca portalu Gazeta.pl, autor quizów Gazeta.pl

Największy wygrany: PSL . Partia ta była rewelacją wyborów. W sejmikach na ich kandydatów głosowało prawie 24 proc. Polaków - to najlepszy wynik w historii partii. Dzięki temu ma prawie tyle samo radnych, co dużo silniejsze PO i PiS. Rządzi z PO w 15 województwach, a w 5 ma swojego marszałka. Ludowcy poprawili również wynik w miastach i mają teraz 5 prezydentów, gdy w 2010 r. mieli tylko 2.

Wygrana ta wzmocni PSL w koalicji rządowej oraz uciszy krytyków twierdzących, że partia musi z biegiem czasu zaniknąć, zjedzona przez PiS. W dodatku ludowcy wypromowali wielu młodych działaczy, którzy na pewno zapewnią wymianę pokoleniową w ugrupowaniu. Co jednak najważniejsze dla PSL, jej najsilniejsza karta - umocowanie w samorządach - stała się jeszcze mocniejsza. Tak jakby wymienili asa na jokera.

Największy przegrany: lewica . Teza, że polska lewica jest w kryzysie powoli staje się truizmem. Proces ten przyśpieszyły obecne wybory, w których wszystkie lewicowe partie poniosły porażki. SLD zdobył zaledwie 8,8 proc. głosów do sejmików, co jest wynikiem prawie 2 razy gorszym niż 4 lata temu. Do tego stracił ok. 2/3 radnych wojewódzkich. W wyborach na prezydentów miast było już lepiej, ale i tak wynik jest gorszy niż 4 lata temu.

Start Twojego Ruchu był całkowitą porażką. Partia ta zdobyła znikomą liczbę mandatów samorządowych. Jedynym sukcesem jest zdobycie Słupska przez Roberta Biedronia, ale to raczej łyżka miodu w beczce dziegciu, bo klub traci jednego z najpopularniejszych posłów. Z kolei w wyborach do sejmików wojewódzkich dużo lepsze wyniki uzyskiwali korwinowcy, czy nawet narodowcy.

Nieudany był też start planktonowej lewicy. Ani Zieloni, ani radykałowie z Ruchu Sprawiedliwości Społecznej nie osiągnęli nigdzie znaczących wyników i nie mogą pochwalić się samodzielnym zdobyciem mandatów radnych.

Można bez przesady napisać, że to są najgorsze wybory dla lewicy od 1990 roku.

Zobacz wideo

O machinie napędzanej przez sztaby wyborcze i spin doktorów przeczytaj w "Anatomii władzy" >>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: