Prezes NIK: 11 lat temu prowadziliśmy w KBW identyczną kontrolę. Wnioski były złe. Mam deja vu

- Mieliśmy identyczną kontrolę w KBW w 2003 roku. Mam uczucie deja vu, kiedy się zapoznałem z materiałami z tamtej kontroli, gdzie pokazaliśmy, jak źle przygotowano przetarg - mówił w TVN24 szef NIK Krzysztof Kwiatkowski. Izba wczoraj rozpoczęła kontrolę w PBW i - co podkreśla Kwiatkowski - nie wyklucza wniosku do prokuratury po jej zakończeniu.

Po niedzielnych wyborach samorządowych pojawiły się problemy z systemem informatycznym, z którego korzysta PKW. Choć we wtorek PKW poinformowała, że system działa prawidłowo, a wyniki zostaną podane późnym wieczorem, do środy tego nie zrobiono. W związku z tym Najwyższa Izba Kontroli rozpoczęła we wtorek kontrolę w Krajowym Biurze Wyborczym, będzie sprawdzać m.in., jak wydawano pieniądze na obsługę informatyczną wyborów. Zarządził ją osobiście Kwiatkowski po zamieszaniu, jakie wywołała awaria systemu i nieprawidłowościach w liczeniu głosów.

Kwiatkowski: NIK też dostała ofertę tej firmy

Firma Nabino, która przygotowała system liczenia głosów dla PKW, ubiegała się też o zlecenie wykonania systemu dla NIK. - Ale odrzuciliśmy jej ofertę, bo oceniliśmy, że nie spełnia oczekiwań jakościowych wynikających ze Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia. Chociaż przedstawiała ofertę najniższą cenowo. I nasze stanowisko podtrzymał organ odwoławczy, bo firma ta odwołała się od decyzji. Uznaliśmy, że rzeczy związane z funkcjonowaniem informatycznym NIK - od tych najprostszych po najtrudniejsze - wymagają partnera, który daje nam pełną gwarancji wykonanej usługi - mówił w TVN24 prezes Izby Krzysztof Kwiatkowski.

Jak podkreślił, nie ocenia samego wykonawcy, ale polega na opinii informatyków z NIK, którzy - biorąc pod uwagę samą ofertę i wcześniejsze projekty wykonywane przez Nabino - uznali, że nie wykona ona programu na takim poziomie, jakiego wymaga Izba.

Co oceniać będą kontrolerzy? - Elementy związane z tym, jak przygotowano się do przetargu i jak wyglądała Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia (podstawowy dokument w przetargach - red.), nie tylko zresztą przy tym przetargu, ale i poprzednich. Stąd też decyzja o przyspieszeniu kontroli, która miała się zacząć w styczniu. Ale oceniliśmy, że będzie obejmować nie tylko rok 2014, ale i lata wcześniejsze, m.in. przetarg z ubiegłego roku - wyjaśnił Kwiatkowski.

NIK nie chce przeszkadzać w liczeniu głosów. "To dziś najważniejsze"

Jak dodał, choć kontrola formalnie już się rozpoczęła, to główne działania kontrolerzy rozpoczną po ogłoszeniu wyniku wyborów: - Poprosiliśmy PKW o szereg dokumentów, ale nie będziemy prowadzić kontroli w sposób, który utrudniałby to, co jest dziś najważniejsze: liczenie głosów. Na to będzie pora, gdy te podstawowe czynności KBW będą zakończone.

- Kiedy mówimy, że będziemy oceniać całość procesu, znaczy to, że będziemy, oczywiście, sprawdzać bezpieczeństwo systemu, ale i szkolenia pracowników KBW, którzy powinni zostać dokładnie przygotowani do obsługi systemu. I czy były odpowiednie środki finansowe na funkcjonowanie Krajowego Biura Wyborczego, bo to Biuro odpowiadało za przygotowanie przetargu, a potem - za jego rozstrzygnięcie, a nie PKW, która korzysta z pracy KBW, by na końcu podać nam prawidłowe wyniki wyborów - mówił prezes NIK.

Czy 500 mln, na które opiewało zamówienie, obejmowało także koszt przeszkolenia pracowników KBW? Kwiatkowski: - Nie wiem, ale jeśli pracownicy komisji powinni zostać przeszkoleni, to logika podpowiada, że pewnie z udziałem firmy, która obsługuje system. Chcemy właśnie sprawdzić umowę, która została zawarta z firmą wygrywająca przetarg: jak zabezpieczono interes publiczny, czy ten obowiązek szkolenia był w umowę wpisany. I jeżeli był wpisany, jak go zrealizowano.

Identyczna kontrola 11 lat temu. "Mam deja vu"

Powtórzył też to, o czym już wczoraj informował rzecznik Izby Paweł Biedziak: - Mieliśmy identyczną kontrolę w KBW w 2003 roku. Mam troszkę uczucie deja vu, kiedy szczegółowo się zapoznałem z materiałami z tamtej kontroli, gdzie pokazaliśmy, jak źle przygotowano przetarg, że źle sformułowano Specyfikację Istotnych Warunków Zamówienia. Wtedy powiedzieliśmy wprost: w sposób nierzetelny dokonano wyboru firmy, która wtedy zwyciężyła w przetargu i obsługiwała tamten system. Sprawdzimy m.in., jak zrealizowano nasze wnioski z wcześniejszej kontroli w KBW, które dotyczyły w zasadzie tego samego.

Czy cała sprawa może zakończy się w prokuraturze? - Jeżeli byśmy stwierdzili taki rodzaj nieprawidłowości, który musiałby być oceniony w toku prawno-karnym, to oczywiście tak, kontrolerzy NIK kierują zawiadomienie do prokuratury - potwierdził Kwiatkowski. - Jeśli, oczywiście, ustalą fakty, które będą stanowić podstawę takiego wniosku - podkreślił szef NIK.

- Kontrolę tę traktujemy priorytetowo. Informację chcemy przedstawić w pierwszym kwartale przyszłego roku. Kiedy wnioski? Zależy to od tego, jak szybko będziemy mogli prowadzić kontrolę w KBW - czyli kiedy podadzą wyniki, także po drugiej turze wyborów - zapewnił.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: