Czy można "włamać" się do spisu powszechnego?

"Istnieje prosty sposób, by podszyć się pod jakąś osobę i zalogować się do formularza w jej imieniu". Taka informacja pojawiła się dziś w internecie. Chodzi o osoby, które prowadzą działalność gospodarczą i podają swój PESEL i NIP w ogólnodostępnych bazach danych, takich jak KRS. Główny Urząd Statystyczny stwierdza, że rzeczywiście, w opisany sposób można dostać się do spisu, ale tylko... niewypełnionego.

- Jako właściciel firmy jednoosobowej wpisanej w KRS boje się o swoje dane... teraz każdy ma wgląd do tego co wypełniam w formularzu spisu? - pyta czytelnik Alert24 "Mixer". Chodzi o informacje, które pojawiły się w internecie na stronie, której autor przeciwny jest idei obowiązkowego, imiennego spisu. Autor pokazuje, w jaki sposób można "włamać się" do spisu w wypadku osób prowadzących działalność gospodarczą jako osoba fizyczna.

Autor podaje, jak za pomocą dostępnych w internecie rejestrów, takich jak KRS można dostać się do numerów NIP i PESEL osób prowadzących działalność gospodarczą jako osoba fizyczna. Dostęp do takich danych kosztuje ok. 10-11 złotych, a jak twierdzi autor strony, w ten sposób można "spowodować, że nasza ofiara będzie miała problem z prawem, można komuś zrobić głupi, bardzo głupi żart albo ktoś może popełnić jakieś większe przestępstwo wykorzystując zdobyte po zalogowaniu się dane".

GUS: Do systemu można wejść, ale nic się nie uzyska

Główny Urząd Statystyczny po naszej informacji szybko zainteresował się tym problemem. Potwierdził, że rzeczywiście do spisu da się w opisany na stronie sposób wejść, jednak niekoniecznie przyniesie to takie skutki, jak opisuje autor. Włamać da się jedynie do formularza jeszcze nie wypełnionego.

- W opisany na tej stronie sposób rzeczywiście da się dostać do niewypełnionego formularza spisowego. Ale dzięki temu da się uzyskać jedynie imię, nazwisko i adres zameldowania osoby, która nie wypełniła jeszcze formularza w internecie. Jeśli dana osoba już to zrobiła, utworzyła hasło, które zabezpieczyło jej dane - mówi Agnieszka Nowakowska, z Centrum Zarządzania Spisem w GUS. Jak dodaje, dane, które przez takie "włamanie" da się uzyskać, najprawdopodobniej są także dostępne w KRS i innych dokumentach administracyjnych.

- Oczywiście możliwa jest sytuacja, że ktoś wejdzie do spisu po zdobyciu takich danych, choćby po to, by zrobić jakiegoś psikusa - dodaje Nowakowska. Jednak, jak mówi, w wypadku niemożliwości dostania się na swoje konto wystarczy jeden telefon na infolinię spisu.

- Dane z samospisu internetowego i tak będą weryfikowane - wyjaśnia pracownica GUS. W oświadczeniu, które pojawiło się już na stronie spisu w tej sprawie możemy przeczytać, że zanim dane zostaną wprowadzone do statystyk, będą sprawdzane z już dostępnymi w rejestrach administracyjnych danymi, i w wypadkach dużych rozbieżności rachmistrze będą je weryfikować.

Jeśli ktoś włamałby się na nasze konto, odpowiedzialność karna grozi tylko jemu

- Osoba, której włamanoby się na konto nie poniesie żadnej odpowiedzialności karnej. W przeciwieństwie do osoby, która się włamuje - wyjaśnia Agnieszka Nowakowska z GUS. Grozi za to do 5 lat więzienia. GUS nie zamierza zmieniać systemu w związku z tą "luką". - PESEL i NIP to najbardziej pełne i najłatwiej identyfikowalne dane - mówi Nowakowska.

Wziąłeś/aś udział w spisie powszechnym przez internet?