Totalizator Sportowy: Nie dawaliśmy Adidasowi zgody ws. muru

Totalizator Sportowy w oświadczeniu prasowym zaprzecza, że w jakikolwiek sposób współpracował z domem mediowym reprezentującym firmę Adidas i nigdy nie wydawał zgody na użycie komercyjne muru na Służewcu. Nie zgłosił się zwłaszcza - jak pisali we wczorajszym oświadczeniu pracownicy Adidasa - z ofertą.

Na stronie warszawskiego toru wyścigów konnych na Służewcu pojawiło się oświadczenie jego dzierżawcy Totalizatora Sportowego w sprawie wczorajszego zamalowania słynnej galerii graffiti na murze wyścigów:

"W imieniu Totalizatora Sportowego oświadczam, że Spółka nie jest ani stroną, ani beneficjentem działań prowadzonych przez dom mediowy na rzecz firmy odzieżowej Adidas. Z całą mocą podkreślam, że z tytułu aktywności reprezentującego firmę Adidas domu mediowego Totalizator Sportowy nie otrzymał ani nie otrzyma żadnego wynagrodzenia. Okalający Tor Wyścigów Konnych mur od lat jest traktowany jako przestrzeń publiczna, na której obowiązuje nieformalna akceptacja dla aktywności środowiska grafficiarzy, która w pełni respektujemy, nie wydając formalnych czy nieformalnych zgód lub zezwoleń na tworzenie graffiti".

Rzecznik Totalizatora: Adidas kłamie

- Nigdy nie zwróciła się do nas ani firma Adidas, ani dom mediowy ją reprezentujący - powiedział nam Piotr Gawron, rzecznik Totalizatora. Twierdzi, że wczorajsze oświadczenie władz Adidasa , jakoby zgłosił się do nich przedstawiciel wyścigów, jest nieprawdą.

- Jeszcze zanim Totalizator Sportowy przejął tor na Służewcu, to miejsce stało się nieformalną galerią graffiti. Traktujemy go jako przestrzeń publiczną, ale równocześnie nie wydajemy żadnych zgód na jego wykorzystanie komercyjne - mówi Piotr Gawron. - Dostawaliśmy takie prośby, jednak zawsze je odrzucamy - dodaje podkreślając, że cała akcja i wczorajsze oświadczenie firmy oburzyło go: - Podkreślę jeszcze raz. Nie było zgody, ani nikt się nas o nią nie pytał - mówi. Dodaje, że o całej sprawie dowiedział się wczoraj, będąc poza Warszawą.

- Który dom mediowy przedstawił Adidasowi wersję, że udostępniamy mur pod reklamę - nie mamy pojęcia. Zażądamy od Adidasa przedstawienia umów, które by te słowa potwierdzały. Nie znajdzie ich, bo my takiej zgody nie wydaliśmy - zapewnia.

Totalizator: To nie jest przestrzeń reklamowa

Na stronie grupy Adisucks - nawołującej do bojkotu Adidasa w związku z zamalowaniem muru pojawiła się także wiadomość, że w czasie akcji firma nie miała także zgody ZDM na zajęcie chodnika.

- Nie wydawaliśmy zgody na zagrodzenie ciągu pieszo-rowerowego przy torze na Służewcu. Nikt nawet się o to do nas nie zwrócił. Wysyłamy inspektorów, obliczą karę za zajęcie obrzeża drogi wojewódzkiej, jaką jest Puławska - powiedziała w rozmowie z "Gazetą Stołeczną" Urszula Nelken, rzeczniczka ZDM.

Adidas kontra graffiti. Przerwane zamalowywanie

Cała sprawa rozpoczęła się w sobotę. Mur otaczający tor wyścigów konnych na warszawskim Służewcu, miejsce które od lat 90 znane jest w Warszawie jako "Hall of Fame" - gdzie tworzą legalnie swoje prace najlepsi artyści graffiti w kraju, zostało odgrodzone od barierkami i czarnymi osłonami. Odcięto dostęp do chodnika, a na miejscu pojawili się ochroniarze i osoby, które zaczęły zamalowywać mur na czarno niszcząc prace. Jak się okazało, był to wstęp do nowej kampanii firmy Adidas.

Zawrzało w internecie. "Ogłaszamy ogólny bojkot produktów z linii Adidas! Nie przykładaj ręki do śmierci miejsca, które jest częścią naszej historii. Miejsca do którego przyjeżdżali artyści z całego świata, aby umieścić za własne pieniądze swoją pracę" - napisano na profilu grupy Adisucks , która gromadzi osoby sprzeciwiające się kampanii. Wypowiedzieli się hip-hopowi muzycy współpracujący z firmą. DJ 600V stwierdził, że od tego jak zostanie rozwiązana sprawa, zależy jego dalsza współpraca z Adidasem.

Wczoraj po południu, po dwóch dniach, Adidas wydał oświadczenie , w którym poinformował, że zamalowanie ściany miało być "hołdem dla graffiti", a propozycję wykorzystania muru otrzymał od jego właściciela. Internauci nie zostawili na nim suchej nitki. "Mając na uwadze dokonania i chęć uczczenia - malarzy, postanowiliśmy spalić muzeum w Luwrze, a przy okazji zburzyć Piramidy i wysadzić w powietrze Zamek Królewski" - pisał Jacek Gadzinowski , specjalista od marketingu w internecie.

Nie udało się nam skontaktować z przedstawicielami firmy. Wszyscy przebywają obecnie na ważnym spotkaniu. Dowiedzieliśmy się jedynie, że "dziś zostanie wydane kolejne oświadczenie"

Zamalowany mur na Służewcu. Zdjęcia czytelników >>

Więcej o: