Szykany wobec student闚 na Bia這rusi: "Nie zag這sujesz, nie zdasz"

Grozi im nieprzyznanie miejsca w akademiku, niezaliczenie zaj耩 i z豉 opinia. Dostajemy informacje o tym, jak bia這ruscy studenci zmuszani byli do g這sowania w wyborach prezydenckich.

- Codziennie dziekanat będzie otrzymywać listy osób, które głosowały, jeśli kogoś tam nie będzie, w przyszłym roku taka osoba nie dostanie akademika (oczywiście nie z przyczyn politycznych. Przyczyny można znaleźć dla każdego), nie będą podpisywane karty zaliczeń, a studenci piątego roku otrzymają złe skierowania do pracy - takiego maila od starosty roku otrzymali przed wyborami studenci FTK (Wydział Telekomunikacji Białoruskiego Uniwersytetu Radiolektroniki).

- Co do skierowań do pracy, każdy student na Bia這rusi musi przepracować dwa lata w określonym przez uczelnię miejscu, zdobywając doświadczenie i "spłacając" naukę. "Złe" skierowanie oznacza na przykład zsyłkę absolwenta informatyki do pracy na poczcie na wsi - pisze Alertowicz.

Jak pisze inna studentka z Białorusi, takie zdarzenia są na porządku dziennym. Przywołuje przykład nagłośnionego przez portal Noviny.by wypadku, kiedy uczniowie technikum zostali zmuszeni przez nauczycielkę do głosowania w trwających od 14 do 18 grudnia wyborach przedterminowych. Nauczycielka stwierdziła, że wszyscy uczniowie muszą zagłosować w ciągu dwóch pierwszych dni, kiedy było możliwe głosowanie. Też miała dostawać listy głosujących z komisji.

- W wypadku tegorocznych wyborów nie słyszałem jeszcze o takich wypadkach, ale na Białorusi to normalna praktyka - mówi Marek Bućko z Fundacji Wolność i Demokracja, autor portalu Kresy 24. - Łukaszenka spacyfikował wyższe uczelnie. Na wydziałach obecni są pracownicy KGB i aparatu ideologicznego. Przy wejściu studenci są przeszukiwani czy nie wnoszą ulotek, wzywa się na uniwersytety rodziców niepokornych - mówi Bućko.

- Jest jakaś, niewielka, grupa studentów aktywnych, ale większość została zastraszona, podobnymi metodami rozbito "Młody Front" - międzynarodowy ruch młodzieży białoruskiej. Jego aktywiści byli wyrzucani z uczelni i wcielani do wojska - tłumaczy Bućko.

Według oficjalnych wyników wyborów, zwyciężył miażdżąco Aleksander Łukaszenka, zdobywając 79,7 procent głosów. Frekwencja wyniosła 90,66 proc. W niedzielę po zakończeniu wyborów doszło do manifestacji. Zostały one rozpędzone przez milicję, a wszyscy kontrkandydaci prezydenta zostali aresztowani.