Śmierć dziennikarzy Reutera: wyciekł wstrząsający film amerykańskiej armii

Strona Wikileaks opublikowała film nakręcony z pokładu amerykańskiego helikoptera Apache w 2007 roku. Nagranie przedstawia ostrzelanie wziętych za rebeliantów cywilów, w tym kierowcy i fotografa agencji Reutera. Do tragedii doszło we wschodnim Bagdadzie.

Wiadomość o nagraniu, które dziś umieszczono w sieci, dostaliśmy na Alert24 .

Film to zarejestrowany w kokpicie atak amerykańskiego helikoptera na grupę cywilów i kilka osób, które starały się im pomóc. Wśród 12 zastrzelonych osób byli dziennikarz agencji Reuters Namir Nur-Eldin i jego współpracownik oraz kierowca Said Chmagh.

Na nagraniu widać Saida idącego ulicą z kamerą na ramieniu, która jest wzięta za broń. W pewnym momencie piloci zauważają mężczyznę, który wydaje się mieć w dłoni ręczny granatnik przeciwpancerny. Na nagraniu nie widać jednak wyraźnie, czy to aby na pewno broń. Amerykańscy żołnierze raportują, że widzą 5-6 osób uzbrojonych w AK47 i proszą o pozwolenie na ostrzelanie całej grupy. Po uzyskaniu zgody dowództwa załoga helikoptera strzela do grupy mężczyzn. Wszyscy padają na ziemię, niektórzy próbują uciekać. Biegnący Said zostaje ponownie trafiony, na nagraniu widać też leżące w kurzu ciało Namira.

- Popatrzcie na tych martwych drani - mówi jeden z żołnierzy. Załoga helikoptera zauważa też rannego Saida, który czołga się i próbuje podnieść, i zastanawia się, czy znów do niego strzelać. - No dalej, stary, musisz tylko podnieść broń - mówi żołnierz.

Film można zobaczyć TUTAJ Uwaga - drastyczne zdjęcia.

Amerykanie ostrzelali nieuzbrojoną grupę, która chciała pomóc rannym

Po wypadku na miejsce tragedii przyjeżdża w miniwanie grupa nieuzbrojonych dorosłych i dzieci, którzy próbują pomóc rannym i przetransportować ich w bezpieczne miejsce. Załoga helikoptera zwraca się o pozwolenie na ostrzelanie samochodu. - No dalej, pozwólcie nam strzelać - mówi jeden z żołnierzy.

Samochód zostaje ostrzelany. Osiem minut po incydencie na miejsce przejeżdża oddział naziemny. Jeden z pojazdów przejeżdża po zwłokach. W wanie żołnierze znajdują dwójkę rannych dzieci, które jeden z żołnierzy chce przewieźć do szpitala w amerykańskiej bazie. Jego przełożony decyduje jednak, że dzieci należy przekazać irackiej policji i przewieźć do irackiego szpitala. - To ich wina, że zabrali dzieci na bitwę - komentuje jeden z żołnierzy.

"Strzelają do każdej grupy ludzi, która zbiera się w tej okolicy"

Jeden z fotografów agencji AFP, Ahmad Sahib, przyjechał na miejsce tuż po strzelaninie. - Wyglądało na to, że amerykański helikopter strzela do każdej grupy ludzi, którzy zbierają się w tej okolicy, bo kiedy wysiadłem z samochodu i zacząłem robić zdjęcia, wokół zebrała się grupa osób, a amerykański helikopter wystrzelił kilka serii, ale trafiły w pobliski dom - mówił Sahib w "New York Times".

Amerykańska armia w oficjalnym oświadczeniu określiła wszystkich zabitych dorosłych jako rebeliantów. Przedstawiciele wojska twierdzili, że nie wiedzą, w jaki sposób zostały postrzelone dzieci.

Od 2007 roku agencja Reutera domagała się wyjaśnień, jak doszło do śmierci pracowników. W sprawie incydentu prowadzone było śledztwo, ale amerykańska armia stwierdziła, że działania żołnierzy były zgodne z zasadami prowadzenia konfliktu zbrojnego.

Nagranie wyciekło z armii

Wikileaks (strona specjalizująca się w "przeciekach" tajnych informacji) opublikował dziś wideo z nagraniem akcji wraz z zapisem rozmów i towarzyszącymi dokumentami. Wszystkie dane znajdują się na stronie CollateralMurder .Na stronie znajduje się zarówno pełne 38-minutowe nagranie jak i krótsza wersja z analizą. Portal Wikileaks otrzymał nagranie i dokumenty od anonimowych pracowników armii. Wikileaks zapewnia, że zweryfikował prawdziwość wszystkich materiałów. Portal rozmawiał również ze świadkami i dziennikarzami, którzy brali udział w zdarzeniu.

Więcej o: