Kości zmarłych między grobami. Grabarz: "Taka gleba"

Mieszkaniec Bytomia nie krył zdumienia, kiedy obok grobu swojej ciotki znalazł resztki ludzkich żeber i kręgosłupa. Szczątki najprawdopodobniej pochodzą z sąsiedniej mogiły. - Po deszczu takie rzeczy się zdarzają - przyznają grabarze.

Marcin Nowak (na jego prośbę zmieniliśmy nazwisko) na bytomski cmentarz przy parafii Świętej Rodziny przyjechał we wtorek. Razem z narzeczoną chcieli wysprzątać grób jego ciotki. Tuż obok zauważyli świeżo usypany kopiec ziemi - mogiłę, w której została pochowana kobieta zmarła w lutym. Nowaka zaintrygował dziwny patyk, który wystawał z ziemi. Kiedy podeszli bliżej, okazało się, że to kawałek kości. Jeszcze dalej, między pomnikami, leżały fragmenty ludzkich żeber, kręgosłupa i zardzewiały uchwyt trumny.

- Zgroza mnie ogarnęła, kiedy to zobaczyłem. Kościół wmawia ludziom, że nawet po zlikwidowaniu grobu wszystkie szczątki są traktowane z należnym szacunkiem. Teraz trudno mi w to będzie uwierzyć - oburza się Nowak.

Fragmenty kręgosłupa butem wgniata w ziemię

Pojechaliśmy na cmentarz. Między grobami znaleźliśmy ludzkie szczątki. Kilkanaście metrów dalej grabarze sprzątali alejki. Szef grabarzy próbował bagatelizować sprawę. Wziął do ręki ludzkie szczątki. Ocenił, że mają kilkadziesiąt lat. - Nie da się tego upilnować. Jak przekopujemy grób, ziemia jest mokra i czasem trudno odróżnić kości od grudek ziemi. Jak deszcz wszystko przepłucze, kości wychodzą. Ostatnio tam pod płotem też były fragmenty jakichś szczątków. Dlatego właśnie na bramie wisi zakaz wprowadzania psów. I tego pilnujemy - wyjaśnia mężczyzna. W czasie rozmowy bierze od nas fragmenty kręgosłupa, rzuca je na świeżo usypaną mogiłę i butem wgniata w ziemię.

- I po problemie? - pytamy.

- Będziemy kopać jakiś inny grób, to po nie wrócę. Wtedy wsadzimy je pod trumnę - przekonuje. Jego zdaniem bytomski cmentarz to ciężki teren do chowania zmarłych. - Wszędzie glina, to i kości nie chcą się rozłożyć. Co chwila znajdujemy całe szkielety, a nawet czaszki. Raz chowaliśmy syna, to odkopaliśmy jego matkę. Trumna się rozłożyła, a kobieta w ogóle nie była ruszona - opowiada. Zapewnia, że kiedy grabarze znajdują szczątki, zawsze starają się je umieścić w nowo kopanych grobach. - Wszystko jest zgodne z przepisami sanepidu - dodaje grabarz.

Ksiądz: To karygodne

Jolanta Wąsowska, szefowa bytomskiego sanepidu, jest zaskoczona informacją o ludzkich szczątkach leżących między grobami. - Pierwszy raz dotarł do nas taki sygnał. Zgodnie z przepisami takie kości powinny zostać pochowane pod trumnami, które są wkładane do grobów. Jeśli osoba, która znalazła kości, zgłosi się do nas, to zwrócimy się do zarządcy cmentarza, żeby je w odpowiedni sposób pochował - mówi Wąsowska.

Sprawą poruszony jest też ks. Jarosław Kwiecień, rzecznik sosnowieckiej kurii diecezjalnej. - Zwykle szczątki osób, które wcześniej były pochowane w jakimś grobie, składa się głębiej. Na jednym cmentarzu widziałem nawet osobną mogiłę, gdzie były chowane. Zostawianie ich między grobami jest karygodne - podkreśla.

Ksiądz Dariusz Pietraś, proboszcz parafii Świętej Rodziny, obiecuje, że natychmiast poleci grabarzom pochować szczątki. - Sam jestem wstrząśnięty, ale to grabarze kopią groby, a nie ksiądz. Oczywiście będę pilnował, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła - mówi.

Nowak, który znalazł kości, nie może się otrząsnąć. - Nie chcę nawet myśleć, że to mogłyby być szczątki kogoś z mojej rodziny. Teraz długo się będę zastanawiał, czy wybrać tradycyjny pochówek - mówi.

Zobacz: Sędzia radzi niepełnosprawnej: "Wyślij syna do roboty"