Warszawa: Uwięzione ptaki uratowane od śmierci głodowej

Na Ursynowie, w zakratowanych otworach wentylacyjnych Domu Sztuki uwięzione były gniazdujące ptaki. Dzięki pomocy Stołecznego Towarzystwa Ochrony Ptaków udało się je uratować.

Jak donosi Alertowiczka Magda Działosz, wolontariusze Stołecznego Towarzystwa Ochrony Ptaków, organizacji pozarządowej zajmującej się głównie ochroną ptaków w mieście, że do zakratowanych otworów wentylacyjnych stropodachu Domu Sztuki przy ulicy Wiolinowej rozpaczliwie dobijają się ptaki.

Wolontariusze STOP i fundacji Noga W Łapę uzbrojeni w lornetkę, lunetę i aparat fotograficzny udali się na Ursynów, by sprawdzić jak wygląda sytuacja.

Dom Sztuki, niewielki, jednopiętrowy budynek, w którym oprócz placówki kultury mieszczą się również sklep mięsny i restauracja, po obserwacji okazał się dla ptaków więzieniem. Otwory stropodachu, jak donosi Magda Dziadosz, z 3 stron budynku zabite były metalowymi kratkami. W otworach wentylacyjnych widać było rozkładające się szczątki martwych ptaków, którym przybita mocnymi nitami kratka odcięła drogę wyjścia.

Uwagę wolontariuszy przykuły jednak fruwające w pobliżu kawki i gołębie, wczepiające się w zakratowane otwory, próbujące dostać się do środka. Według relacji miłośników ptaków szybko okazało się, że to desperackie próby uwolnienia od śmierci głodowej żywych jeszcze ptaków. Każdemu uwięzionemu ptakowi towarzyszył partner próbujący pomóc z zewnątrz. Bezradnie szarpały kratki i próbowały je dziobać, jednemu udało się powiększyć nieco otwory kratek, nie na tyle jednak, żeby uwolnić więźnia. Próby te były całkowicie skazane na niepowodzenie, gdyż do zerwania kraty, tak jak i jej założenia, potrzebne są narzędzia, a tymi dysponuje tylko człowiek.

Wraz ze Strażą Miejską wolontariusze udali się do dyrektora Domu Sztuki, który początkowo stanowczo odmawiał natychmiastowego zdjęcia kratek, żądał pisma z pieczątką, twierdził, że kratki zostały zainstalowane zgodnie z prawem, a ptaki dostały się do stropodachu "samowolnie". Sam fakt okratowania otworów uzasadniał "względami higienicznymi".

Nie ma jednak takiego prawa, które pozwalałoby "dla higieny" eliminować ptaki za pomocą powolnej śmierci głodowej, a odwiedzającym Dom Sztuki, sklep i restaurację fundować smród i robactwo żerujące na padłych ptakach. W końcu udało się zdjąć 3 kratki i uwolnić uwięzione ptaki. Wykonała to grzecznościowo, pod nadzorem Straży Miejskiej, wykwalifikowana ekipa.