Mieszkanie za grosze w centrum Warszawy? "To zwykła ściema"

Po raz kolejny wraca temat tzw. "agencji nieruchomości 240 zł", czyli firm, które naciągają klientów kusząc ich nie istniejącymi, bardzo atrakcyjnymi ofertami wynajmu mieszkania. Zanim z nich skorzystasz, musisz podpisać specjalną umowę i zapłacić ok. 240 zł. Oczywiście atrakcyjne mieszkania natychmiast potem rozpłyną się jak mgła.

- 2 pokoje 56m2, blisko metra! Cena: 1 120 zł + "liczniki" - taką oczywiście fałszywą ofertę po raz kolejny znalazłem na portalu gumtree.pl - poinformował Alert24 Jurek. Alertowicz podkreślił, że w internecie "aż roi się od podobnych ogłoszeń, które naciągają naiwnych internautów".

Agencja 240 zł

Jak to działa? O całej sprawie pisaliśmy już wcześniej . Chodzi o działalność agencji pośrednictwa wynajmu nieruchomości, które oferują podejrzanie atrakcyjne oferty. - Łatwo je odróżnić - są co najmniej 30 proc. niższe od cen rynkowych - mówi Marek Stefański z jednej z renomowanych warszawskich agencji nieruchomości.

Tak więc kiedy znajdujemy w internecie takie ogłoszenie (zamieszczone na gumtree 2 dni temu): "2 pokojowe 52 metrowe mieszkanie 3 minuty od metra, w samym centrum Warszawy. TANIO! 1050 zł plus rachunki". Od razu dzwonimy pod podany numer. - Przecież wydawało się, że to super atrakcyjna oferta - mówi Jurek.

Kiedy dodzwonimy się do jednej z nieuczciwych agencji, pracownik poinformuje nas, że ogłoszenie jest już nieaktualne, ale że ma inne atrakcyjne oferty, tylko trzeba się u nich zarejestrować. "Rejestracja" najczęściej kosztuje ok. 240 zł. Dzięki niej mamy uzyskać dostęp do "agencyjnej bazy danych". - Ta baza to zwykła ściema - mówi nam Jurek. - Jest całkowicie nieaktualna, lub wyssana z palca - dodaje.

Internauci się bronią

Niestety, problem Alertowicz to tylko wierzchołek góry lodowej - podobnych spraw jest dużo więcej. Kilka miesięcy temu powstała nawet specjalna strona zrzeszająca poszkodowanych klientów . Ostrzega przed kilkunastoma podobnymi firmami.

- Pamiętajmy, że licencjonowany pośrednik w obrocie nieruchomości pobiera prowizję jedynie po znalezieniu mieszkania i podpisaniu umowy najmu. Dodatkowo pobiera ją od właściciela mieszkania, nie najemcy - podkreśla Stefański. - Apelujemy o rozwagę. Nigdy nie płaćmy za kota w worku - dodaje.

Więcej o: