Polacy zatrzymani na granicy rosyjsko-kazachskiej

Dziewięcioro studentów stosunków międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego i ich opiekun zostali we wtorek wieczorem w miejscowości Toboł wyrzuceni z pociągu, którym wracali do Polski. Zabrano im paszporty, noc spędzili w niewielkiej izbie. Pomoc zaoferował uniwersytet, który zapłaci za bilety lotnicze

- Grupa dziewięciu studentów stosunków międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego i ich opiekun zostali zatrzymani przez Kazachów na pograniczu kazachsko-rosyjskim w miejscowości Toboł o godz. 1.30 lokalnego czasu. Wysadzono ich z pociągu, zabrano im dokumenty i na dworcu, otoczeni wojskiem, czekali na jakąkolwiek decyzję. Oficjalnym powodem zatrzymania był nieprawidłowy meldunek przy wizach. Kazachowie uważają, że przebywają na ich terenie nielegalnie i oczekują, aż przyznają się do winy - poinformowała Alert24 Anna Żamejć.

- Nasz profesor mówi, że zgodnie z kodeksem administracyjnym straż graniczna nie może nas zatrzymać, tylko pouczyć albo wystawić mandat. Tymczasem zabrano nam paszporty, a bez nich tutaj jesteśmy nikim - opowiada Weronika, jedna ze studentek.

Studenci są w kontakcie z Polską , nie odebrano im telefonów. - Noc spędziliśmy w jakiejś izbie, spaliśmy na podłodze, łóżkach i stołach. Nie jesteśmy traktowani źle, pozwolono nam pójść do sklepu po chleb, mieliśmy gdzie się umyć - mówi Weronika.

Kazachskie wizy studentów tracą ważność 5 października, ale rosyjska wiza tranzytowa kończy im się już o północy z czwartku na piątek.

W środę rano sytuacja studentów wyglądała nieco lepiej. Student Stefan Wyszyński: - O ile jeszcze we wtorek straszono nas sądem administracyjnym i wysokimi karami, to już dziś naczelnik lokalnej straży granicznej tylko nas upomniał. Za kilka godzin mamy odzyskać paszporty i będziemy mogli wracać - mówił nam w środę w południe. Jednak do wieczora Polacy dokumentów nie odzyskali.

W pomoc studentom zaangażowały się władze Uniwersytetu Wrocławskiego. - Kontaktowaliśmy się z polskim MSZ i konsulem Polski w Kazachstanie - mówi dr Jacek Przygodzki, rzecznik uczelni. - Uniwersytet zobowiązał się do pokrycia kosztów przelotu całej grupy z Czelabińska do Kaliningradu, co wyniesie 1600 euro. Najważniejsze, żeby nasi studenci jak najszybciej dotarli do Polski.

Przygodzki: - Prawdopodobnie całe zamieszanie to wynik przekroczenia terminu pobytu w Kazachstanie, gdzie sprawy meldunkowe i związane z tym formalności są bardzo rygorystycznie traktowane. Za to wykroczenie grozi im upomnienie albo grzywna.

Polska konsul w Kazachstanie zapewniła władze wrocławskiej uczelni, że Polacy są bezpieczni. W środę po południu polski konsulat zadeklarował, że pojedzie do miejscowości Toboł, gdzie przybywają wrocławianie.

Na czwartek w tamtejszym sądzie zaplanowana została rozprawa sądowa. - Studenci złamali przepisy i taka rozprawa musi się odbyć - mówi rzecznik UWr. - Jednak zdaniem naszych przedstawicieli skończy się na upomnieniu. Poza tym polski konsulat o pomoc w wyjaśnieniu sprawy zwrócił się do kazachskiego rządu.

W piątek Polacy powinni dojechać do Czelabińska, skąd odlecą do Kaliningradu. Przygodzki: - Jeśli wszystko pójdzie według planu, to w Polsce będą w nocy z piątku na sobotę.

Polska grupa przebywa w Kazachstanie od 11 września, realizując projekt naukowy o stosunkach kazachsko-chińskich.

Więcej o: