Polska aktywistka aresztowana w Izraelu

Na Zachodnim Brzegu aresztowano polską aktywistkę, redaktorkę serwisu Viva Palestyna, wieloletnią działaczkę pokojową - Anię. Jakub Klimczak z Viva Palestyna, który na Alert 24 przysłał informacje o aresztowaniu, powiedział portalowi Gazeta.pl, że Polka została aresztowana, gdyż chciała uchronić rodzinę lokalnego działacza przed brutalnym atakiem ze strony izraelskich żołnierzy. Przesądzona jest już deportacja Ani z Izraela.

Jak wynika z informacji Klimczaka - Polkę zatrzymano w palestyńskiej wiosce Bilin. Izraelskie wojska otoczyły tam dom Ijada Burnata, lidera lokalnego Ludowego Komitetu Przeciwko Murowi i Osiedlom. W jego mieszkaniu najprawdopodobniej znajdowała się polska działaczka. Jak dodał Klimczak - Ania próbowała uniemożliwić izraelskim żołnierzom przeszukanie domu, czy pobicie jego domowników i dlatego została zatrzymana.

Działaczka niewygodna dla izraelskich władz?

Aktywistka przebywa w tej chwili w izraelskim więzieniu w Ramle, gdzie oczekuje na deportację. Oficjalną przyczyną deportacji jest brak u Polki aktualnej wizy i paszportu. Jednak Klimczak zaznaczył, że brak odpowiednich dokumentów był jedynie pretekstem do deportacji Polki. Redaktor Viva Palestyna wyjaśnił, że izraelscy żołnierze mieli szczegółowe informacje na temat Ani, co może oznaczać, że była ona od jakiegoś czasu pod stałą obserwacją. - Najprawdopodobniej została uznana za niewygodną dla tamtejszych władz i dlatego postanowiono ją wydalić z kraju - powiedział w rozmowie z Gazetą.pl.

Groźby pod adresem Polki?

Izraelscy żołnierze mieli też grozić polskiej aktywistce. Klimczak, który jest w stałym kontakcie z Anią, powiedział, że straszono ją przeniesieniem do więzienia o zaostrzonym rygorze, jeśli nie przekaże im paszportu. Jak tłumaczył przedstawiciel Viva Palestyna - paszport potrzebny im był, aby wbić tam odpowiedni zakaz do wjazdu na terytorium Izraela, tak by mieć pewność, że nie wróci ona już kiedykolwiek na Zachodni Brzeg.

Nie pomogła interwencja MSZ

Ani nie pomogła interwencja polskiego konsula, ani pomoc prawnika, jakiego udało się jej zapewnić. - Deportacja jest już prawie pewna - oświadczył Robert Szaniawski, rzecznik polskiego MSZ. Szaniawski dodał, że nie zna dokładnych okoliczności zatrzymania działaczki Viva Palestyna, ale sam brak ważnej wizy, niezależnie od innych motywów tamtejszych władz, jest wystarczający, aby wydalić Polkę z Izraela.

Ania miała monitorować poczynania wojsk izraelskich na Zachodnim Brzegu i wspomagać lokalnych działaczy pokojowych. Jak powiedział Klimczak - całą swoją przyszłość wiązała właśnie z Palestyną, gdzie chciała zamieszkać na stałe.

Więcej o: