Polacy w Birmingham: Jesteśmy dumni, że kolejka do głosowania jest tak długa

To moje pierwsze wybory w życiu - mówi pan Edmund mieszkający w Anglii od 60 lat. - Stało się to możliwe dzięki Wam, młodym, bo przyjechaliście do Birmingham. Relację z wyborów w tym mieście przysłał na Alert24.pl Filip Przybysz

Niedziela wyborcza, południe. Przed Komisją Wyborczą okręgu West Midlands zaskakuje długa kolejka Polaków, głównie młodych ludzi, chętnych oddać swój głos. Nie minęła godzina, a tłum powiększył się dwukrotnie, znacznie wykraczając poza chodnik przy Klubie Polskim w Birmingham, gdzie Polacy dziś oddawali głosy. Dlaczego przyszli głosować? Pan Edmund, od 60 lat w Anglii, należy do grupy wojennych emigrantów, którym Królestwo dało dom i schronienie po wojnie, w podziękowaniu za udział Polaków w wojnie. - Głosuję, bo jestem Polakiem - oświadcza dumnie. - To moje pierwsze wybory w życiu. Wcześniej głosować nie mogłem, bo było można tylko w Ambasadzie w Londynie. To za daleko. Teraz dzięki Wam, młodym, można głosować wszędzie - wyjaśnia. Kasia i Ania, z Łodzi głosują, bo chcą dobrze dla Polski. Kasia mieszka w Birmingham, Ania przyjechała ją odwiedzić. Dzisiejszą frekwencję podsumowują krótko: - Młode pokolenie dojrzało do politycznego myślenia, dlatego tyle nas dzisiaj. Chcemy, żeby w Polsce było lepiej, żeby wreszcie zaczęło się coś zmieniać. Polacy w Anglii głosują, bo - jak mówią - są idealistami przekonanymi, że mogą coś zmienić. Długa kolejka raczej ich cieszyła i napawała duma, niż martwiła. - Jest się z czego cieszyć - mówi Rafał, student z pobliskiego Wolverhampton. - W końcu wszyscy czują i rozumieją swój obywatelski obowiązek. To dobrze, dla Polski - podsumowuje Rafał.

W kolejce stoją głównie młodzi

"W Birmingham głosowanie odbywa się w kanciapce o wymiarach ok. 5x8m, udostępnionej przez miejscowy Klub Polski - informuje nas Z. Rudzki. - Wejście, będące zarazem wyjściem, ma ok. 60 cm szerokości. Kolejka, jak za komuny po kiełbasę, rosnąca od chwili, gdy się w niej pokornie ustawiłem (godz. 16.00) - sądzę, że kilkaset osób odejdzie z kwitkiem po zamknięciu owego "lokalu" wyborczego.

Klub Polski jest przy tym całkiem spory, tyle, że władająca nim Stara Polonia urządza akurat dzisiaj jakąś bliżej nieokreśloną uroczystość rocznicową. Ich klub, mają prawo. Dodam jeszcze, że Stara Polonia jakby nie głosuje. W kolejce stoją prawie wyłącznie młodzi ludzie. Atmosfera mimo wszystko rozluźniona, nikt się nie denerwuje."