Awaria czarterowego boeinga. Zawrócił na lotnisko

Boeing należący do czarterowych linii Enter Air który wyruszył z Katowic do Sharm el-Sheikh zawrócił do Polski i wylądował po godz. 12 na katowickim lotnisku. Przyczyną zawrócenia samolotu były problemy ze szczelnością kabiny. To najprawdopodobniej ten sam samolot, który w sobotę zawrócił na warszawskie lotnisko Fryderyka Chopina z powodu problemów z podwoziem.

- Według tego co widzę na stronie www.flightradar24.com, samolot linii Enter Air z Katowic do Sharm el Sheikh po starcie z Katowic zawrócił z nad granicy polsko-slowackiej, wrócił nad lotnisko w Pyrzowicach i krąży nad nim już od dłuższej chwili. Czyżby znowu kłopoty z boeingiem? - napisał na Alert24 Łukasz.

- Od kilkudziesięciu minut samolot linii Enter Air z Katowic do Sharm El Sheikh krąży nad lotniskiem. Właśnie leci na trzecie podejście - informuje "Rafal82".

Informacje potwierdził Cezary Orzech, rzecznik lotniska w Katowicach. - Samolot zawrócił i krąży nad lotniskiem - powiedział. Boeing 737 wystartował o godz. 8.05, z opóźnieniem. - Piloci Boeinga 737, który dziś rano odlecieć miał do Egiptu zauważyli, że coś niedobrego dzieje się z samolotem już w czasie kołowania. Pasażerowie musieli opuścić pokład maszyny. Jednak po kilkudziesięciu minutach wrócili na pokład. Jak mówi rzecznik lotniska, sprawdzane były silniki, jednak nie one są przyczyną powrotu na lotnisko.

Problemy z hermetycznością kabiny. Samolot wylądował po godz. 12

- Są problemy z hermetycznością kabiny. Nie są poważne. Nie wypadły maski tlenowe, jednak pilot podjął decyzję o powrocie do Katowic - mówił rzecznik lotniska. Samolot obniżył lot, żeby nie doszło do dehermetyzacji kabiny, krążył nad lotniskiem ponad godzinę wytracając paliwo, żeby zmniejszyć swój ciężar. Po godzinie 12 samolot bezpiecznie wylądował. - Nie była ogłaszana akcja "samolot". Odbyło się to tylko przy tzw. zwiększonej gotowości - dodaje Orzech.

Według informacji z portalu flightradar, to ten sam samolot, który w sobotę zawrócił, z powodu problemów z podwoziem , na lotnisko w Warszawie. Tym razem na pokładzie znajdowali się pasażerowie. Ma im zostać podstawiona nowa maszyna.

Ekspert: To standardowa procedura

- Powrót na lotnisko macierzyste, jeśli samolot znajduje się w jego bliskości, to standardowa procedura w wypadku możliwości rozszczelnienia - wyjaśnia Tomasz Białoszewski, ekspert i publicysta lotniczy oraz współautor książki o katastrofie smoleńskiej ''Ostatni lot. Raport o przyczynach katastrofy''. - Kiedy na wysokości powyżej 4.5 tysiąca metrów dochodzi do dehermetyzacji kabiny, następuje spadek ciśnienia w samolocie - mówi.Nawet w wypadku krótkiego lotu na dużej wysokości rozszczelnienie kabiny może spowodować u ludzi niedotlenienie krwi, możliwe rozrywanie pęcherzyków płucnych i śmierć.

- Co do krążenia nad lotniskiem i wypalania paliwa, to też standardowe działanie. Każdy samolot do lądowania musi mieć określoną masę, zależną od maszyny, na przykład w wypadku TU było to 80 ton - mówi Białoszewski. - Do masy samego samolotu doliczany jest ciężar paliwa, pasażerów i bagażu - wyjaśnia. Dlatego paliwo jest wytracane poprzez krążenie nad lotniskiem, do osiągnięcia określonej masy - mówi. W wypadku lądowania za ciężkiego samolotu może dojść do uszkodzenia podwozia.

Nie demonizowałbym "czarnej serii" awarii

Pytany o to, dlaczego właśnie w ciągu zeszłego tygodnia doszło do sześciu zdarzeń lotniczych z udziałem boeingów na terenie naszego kraju, stwierdza, że był to po prostu zbiór przypadków. - Nie demonizowałbym tej "czarnej serii". Awarie zdarzają się niezależnie od wieku czy producenta samolotu. Może się zdarzyć, że samolot prosto z fabryki będzie miał jakąś usterkę - stwierdza. Dodaje, że media mają tendencję do rozdmuchiwania tego typu zdarzeń lotniczych. - Lotnictwo cywilne cały czas pozostaje najbardziej bezpiecznym środkiem transportu - stwierdza Tomasz Białoszewski.

Top 5 ekstremalnych lądowań [WIDEO] >>

Więcej o: