Strajk pod siedzibą ZUS. Pracowników "obowiązuje dyscyplina pracy"

Dziś związkowcy z całego kraju zebrali się pod siedzibą ZUS, gdzie manifestują przeciw nowemu prezesowi i polityce płacowej. Według informacji od jednego z pracowników ZUS zakazano opuszczania budynku bez pisemnej zgody. Tej informacji zaprzecza rzecznik ZUSu. Jak mówi, przypominano o dyscyplinie pracy. Stwierdza też, że żądania protestujących są bezpodstawne.

- Prowadzona w ostatnim czasie polityka kadrowo - płacowa w ZUS, nakładanie dodatkowych zadań przy jednoczesnym zmniejszaniu zatrudnienia, wprowadzane w ciągu ostatnich dwóch lat częstych zmiany organizacyjnych, spowodowało powstawanie zaległości w realizacji podstawowych zadań Zakładu, przyczyniło się do powstania chaosu organizacyjnego, dezorganizacji pracy i niewydolności Zakładu - tej treści informację dostaliśmy od związkowców z ZUSu.

Jak informują, w związku z żądaniami, a także niespełnionymi obietnicami podwyżki z 2008 roku, które związkowcy zawarli z pracodawcą, dziś w Warszawie, pod główną siedzibą ZUS. Związkowcy domagają się obiecanych trzy lata temu podwyżek, przyjęcia jednolitej i racjonalnej organizacji pracy, oraz "wprowadzenie systemów informatycznych dostosowanych do posiadanego sprzętu i obowiązków ciążących na ZUS". Związkowcy złożyli przeciw prezesowi pozew zbiorowy, a dziś pod siedzibą główną Zakładu Ubezpieczeń manifestują związkowcy z całej Polski.

"Mamy nie wychodzić z budynku" - pracownik ZUS

Od anonimowego pracownika ZUS dostaliśmy informacje o działaniach, które w głównej siedzibie ZUS zastosowano, żeby pracownicy nie przyłączyli się do protestujących. - Rano sprawdzona została lista obecności. Poinformowano nas też, że każde opuszczenie budynku wymaga pisemnej zgody. Te departamenty, w których okna wychodzą na ulicę dostały także ostrzeżenie, żeby w czasie protestu "nie wysiadywać w oknach" - mówi pracownik ZUS.

"Przypominaliśmy o dyscyplinie pracy"

Tym informacjom zaprzecza Jacek Dziekan, rzecznik prasowy zakładu. - W tym tygodniu przypominaliśmy pracownikom, że obowiązuje ich dyscyplina pracy, i kiedy opuszcza się miejsce pracy, żeby iść do lekarza, czy w innej prywatnej sprawie, należy się wpisać do książki wyjść - mówi.

Jak informuje, Zarząd ZUS nie może podjąć decyzji o podwyżce w żądanej przez związkowców łącznej kwocie 800 zł na etat w związku z ustawą okołobudżetową, która zabroniła jednostkom administracji publicznej zwiększania wynagrodzeń w 2011 roku, w odpowiedzi na światowy kryzys finansowy. Dodaje, że mimo tego udało się wygospodarować 40 złotych podwyżki dla pracowników zakładu.

- Dzisiejsza akcja, obmyślana przez działaczy związkowych jest dla nas niezrozumiała, gdyż działacze doskonale wiedzą o obiektywnych przesłankach, wynikających z przepisów prawa nie pozwalających na zwiększenie środków na fundusz wynagrodzeń. Interpretujemy więc dzisiejszą akcję jako chęć nadania medialnego rozgłosu sprawie - informuje rzecznik ZUS.

Jak głosują Polacy za granicą? [ZOBACZ ZDJĘCIA] >>