Komisja Europejska chce ochrony praw dzieci par jednopłciowych w całej Unii. Polska zablokuje projekt?

Komisja Europejska chce "unijnego poświadczenia rodzicielstwa", by poprawić los dzieci par jednopłciowych, które przeprowadzają się do takich krajów jak Polska. Ale projekt wymaga jednomyślności 27 państw UE.

Komisja Europejska przedłożyła w środę projekt reformy, która ma ułatwić ochronę praw dzieci "w sytuacjach ponadgranicznych" (tylko tej dziedziny dotyczą uprawnienia instytucji UE), czyli w państwach Unii różnych od krajów UE, gdzie akta stanu cywilnego pierwotnie poświadczyły relację dziecko-rodzic.

- Wszystkie dzieci powinny mieć takie same prawa niezależnie od tego, w jaki sposób zostały poczęte lub narodzone i w jakiej rodzinie dorastają. Nasz wniosek ma zagwarantować, by prawa podstawowe dzieci nie były zagrożone w sytuacjach transgranicznych w UE - powiedział komisarz UE ds. sprawiedliwości.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Didier Reynders podkreślał, że projekt Komisji Europejskiej nie zmierza do zmiany definicji rodziny w poszczególnych państwach UE, co zgodnie z unijnymi traktatami jest uprawnieniem każdego z tych państw. - Chodzi wyłącznie o prawa dziecka. Jeśli rodzicielstwo jest uznawane w jednym państwie UE, musi istnieć możliwość takiego samego uznania we wszystkich pozostałych krajach Unii - tłumaczył.

 

Celem jest m.in. jednoznaczne objęcie dziecka z rodziny jednopłciowej prawnie uznawanej we Francji - po przykładowo jej przeprowadzce do Polski - zwykłymi polskimi zasadami dziedziczenia po obu rodzicach, obowiązkiem alimentacyjnym, prawem szkolnym, prawem do pieczy dla obu matek (lub obu ojców), w tym ich prawem do reprezentowania interesów niedorosłego potomka. Te prawa wynikłaby z unijnych przepisów, ale dodatkowo - na życzenie każdej rodziny - mogłyby być certyfikowane "unijnym poświadczeniem rodzicielstwa" respektowanym w całej Unii.

- Dziecko jest zawsze dzieckiem. Z całego serca popieram ten wniosek, który stawia dzieci w centrum uwagi i stanowi krok we właściwym kierunku do równości dla wszystkich! - komentowała w środę holenderska europosłanka Catharina Rinzema (frakcja "Odnowić Europę") z zespołu ds. praw dziecka.

Zobacz wideo Premia dla piłkarzy to był dobry pomysł? Kosiniak-Kamysz: To było nieprzyzwoite

"Wzmocniona współpraca" bez Polski?

Jednak wspólne przepisy dotyczące rodziny zawsze wymagają w Unii Europejskiej jednomyślnej zgody 27 państw UE. To oznacza, że co najmniej część dzisiejszej propozycji jest narażona na wetowanie np. przez Polskę.

Środowy projekt może zatem skończyć jako "wzmocniona współpraca", do której potrzeba co najmniej dziewięciu krajów Unii chętnych do pogłębienia integracji w mniejszym gronie, do którego w przyszłości mogą dołączać kolejne państwa UE.

- Jeśli nie uda się przekonać wszystkich 27 państw Unii, to zobaczymy, czy są możliwości, by pójść dalej ze "wzmocnioną współpracą". Ale jestem pewien, że będziemy w stanie przedyskutować nasz projekt z poszczególnymi państwami, wyjaśniając im, że nie chodzi nam o zmianę definicji rodziny i adopcji - przekonywał Didier Reynders.

IKEAWyrok ws. kierowniczki z Ikei. Zwolniła pracownika za wpis o osobach LGBT

Problem dokumentów tożsamości

Trybunał Sprawiedliwości UE już przed rokiem - odpowiadając na pytanie prejudycjalne z Bułgarii - orzekł, że małoletni obywatel każdego kraju UE ma prawo do dowodu lub paszportu na podstawie akt USC z rodzicami tej samej płci, które wydano w innym państwie Unii.

W tamtej sprawie chodziło o córkę dwóch matek, małżeństwa Bułgarki oraz Brytyjki z Gibraltaru, i próbę uzyskania dla niej bułgarskiego dokumentu tożsamości (czy też paszportu) na podstawie hiszpańskich akt stanu cywilnego, według których dziewczynka ma dwie matki. Uprawnienia do dowodów i paszportów z rodzicami tej samej płci zostały wywiedzione przez TSUE z unijnej swobody przemieszczania się, a zatem i do dokumentów podróżnych.

Protest w Berlinie przeciwko dyskryminacji osób LGBT w RosjiRosja rozszerza zakaz "propagandy LGBT". W tle związki z Ordo Iuris

TSUE jednocześnie potwierdził, że Bułgaria w imię traktatowego prawa do "zachowania tożsamości narodowej, nierozerwalnie związanej z ich podstawowymi strukturami politycznymi i konstytucyjnymi" (w tym przypadku chodzi o niedopuszczalność rodzicielstwa par jednopłciowych) może zachować swe obecne zasady w kwestii USC, czyli odmówić przeniesienia hiszpańskich zapisów o dwóch matkach do swych akt USC. A to w rezultacie rzutuje na wewnątrzkrajowe uprawnienia, lub raczej ich ograniczenia, związane z dziedziczeniem czy alimentami, czyli zachowuje luki w ochronie praw dziecka, które Komisja Europejska chciałaby zakleić za pomocą środowej propozycji.

Tyle że Bułgaria dotychczas nie dostosowała się nawet do wyroku TSUE w sprawie dokumentów. A Komisja - jak wytykał Rémy Bonny z brukselskiej organizacji Forbidden Colours - nadal nie wszczyna w tej sprawie postępowania przeciwnaruszeniowego.

Dzieci z tęczowych rodzin. Sytuacja w Polsce

W czerwcu tego roku TSUE na pytanie prejudycjalne z krakowskiego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego dotyczące rodziców LGBT odpowiedział przypomnieniem swej wykładni z powyższego orzeczenia bułgarskiego. A polski Naczelny Sąd Administracyjny w 2021 roku orzekł, że transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia, w którym figurują dwie matki, naruszałaby polski porządek prawny, ale niewydawanie polskich dokumentów dziecku pary jednopłciowej byłoby złamaniem Konwencji Praw Dziecka. I dlatego urzędy lub konsulaty powinny to robić bez konieczności przedstawienia transkrypcji.

W polskim rządzie trwają prace nad przepisami, które dawałby dzieciom z tęczowych rodzin prawo do zaświadczenia potwierdzającego uprawnienie do unijnej swobody przemieszczania się (podróże, zamieszkiwanie w dowolnym państwie UE). Takie zaświadczenie miałby być wydawane na wniosek każdego rodzica z zagranicznego aktu stanu cywilnego, który jednak nie podlegałby transkrypcji. A w polskim dowodzie tożsamości dziecka dwóch matek jedno miejsce pozostałoby puste, co wydaje się sprzeczne z orzecznictwem TSUE.

Tekst pochodzi z serwisu Deutsche Welle >>>

 
Więcej o: