Wilno. Awantura o sowieckie pomniki. Rozbiórka wstrzymana przez ONZ

Sześć posągów radzieckich żołnierzy miało zniknąć z wileńskiego cmentarza na Antokolu do 1 listopada. Rozbiórka została jednak wstrzymana przez Komitet Praw Człowieka ONZ, do którego wpłynęła skarga na decyzję miasta.

Kilkunastometrowych granitowych posągów żołnierzy radzieckich miało na cmentarzu na Antolkolu w Wilnie już nie być. Decyzja o demontażu zapadła na Radzie Miasta jeszcze w czerwcu, po tym jak pomnik został wykreślony z rejestru dóbr kultury. Rozbiórkę wyceniono na 48 tys. euro i znaleziono wykonawcę.

Ale posągi nadal stoją, a miasto zamiast w prace rozbiórkowe zainwestowało w kilkaset metrów czarnej tkaniny, która posłużyła do przykrycia pomników. Władze tłumaczą, że chciały w ten sposób uchronić figury przed wandalizmem, bo już wcześniej zdarzały się próby ich zniszczenia. Jak choćby w październiku, kiedy ktoś namalował na nich niecenzuralne słowo. – Zakryliśmy je też dlatego, żeby nie drażnić ludzi – przyznał mer Wilna Remigijus Simasius w mediach.

Zobacz wideo Jak zachował się premier w obliczu tragedii w Przewodowie? Pytamy posła Kowala

Litwa rozlicza się z przeszłością

Podobny los spotkał w ostatnich miesiącach wiele radzieckich pomników w regionie. Litwa, podobnie jak inne kraje bałtyckie, po inwazji Rosji na Ukrainę zaczęła aktywnie pozbywać się śladów sowieckiej przeszłości. Z ulic litewskich miast znikają więc radzieckie rzeźby, zmieniane są rosyjskie nazwy ulic, we wrześniu Wilno przemianowało Litewski Rosyjski Teatr Dramatyczny (lepiej znany Polakom jako Teatr na Pohulance) na Wileński Teatr Stary, stołeczne władze podjęły też decyzję o wyburzeniu Domu Moskwy. Z badań opinii publicznej wynika, że połowa obywateli Litwy opowiada się za usunięciem sowieckich pomników z przestrzeni publicznej, 35 proc. jest temu zdecydowanie lub raczej przeciwna.

Tymczasem litewskie władze mówią, że rozbiórki są konieczne, bo radzieckie rzeźby niosą za sobą te same symbole, które dzisiaj wykorzystywane są przez armię rosyjską, która zaatakowała Ukrainę. A do tego boleśnie przypominają Litwinom o czasach sowieckiej okupacji.

Ale w odróżnieniu od np. Łotwy, Litwa nie niszczy pomników, tylko usuwa je z przestrzeni publicznej. Część zwożona jest do Parku Grutas nieopodal Druskiennik; trafiają tu radzieckie rzeźby z całego kraju. Władze miasta zapewniają, że pomników z cmentarza na Antokolu też nikt nigdy niszczyć nie zamierzał. – Nigdy nie pojawił się pomysł, ani nawet sugestia, dotycząca zniszczenia tych pomników – mówi DW wicemer Wilna Tomas Gulbinas. I zapewnia, że miały one zostać przeniesione w inne miejsce. Gdzie? – Prawdopodobnie do muzeum – mówi polityk. W tym kontekście mówi się o Litewskim Muzeum Narodowym.

Wizualizacja pomnika rosyjskiego żołnierzaPomnik hańby. Rosyjski żołnierz z sedesem pod pachą

Ministerstwo: ONZ dostało błędne informacje

Wygląda jednak na to, że inną wersję tej historii otrzymał Komitet Praw Człowieka przy ONZ. Do organizacji wpłynąć miała petycja od mieszkańców, przedstawiających się jako "etniczni Rosjanie", skarżących decyzję miasta. Nieoficjalnie mówi się, że za skargę odpowiedzialni są litewscy działacze prorosyjscy. W piśmie do ONZ mieli oni zarzucić litewskim władzom łamanie praw człowieka oraz to, że chcą one usunąć posągi z grobów radzieckich żołnierzy. W odpowiedzi Komitet nałożył na pomnik środki ochrony tymczasowej i wstrzymał rozbiórkę. Litewskie władze kategorycznie zaprzeczają zarzutom. 

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

– Decyzja ONZ zapadła w oparciu o błędne informacje – wskazuje litewskie ministerstwo sprawiedliwości, które prowadzi korespondencję z ONZ w tej sprawie.

– Informacja, że posągi rzekomo stoją na grobach poległych żołnierzy sowieckich jest nieprawdziwa. Prawda jest taka, że ani pod pomnikiem ani nawet zaraz obok niego nie ma żadnych mogił – mówi DW wicemer stolicy.

Groby znajdują się na tarasach ciągnących się po obu stronach pomnika, pochowane są tu trzy tysiące żołnierzy radzieckich. Miasto powtarza, że ich mogił nikt nie będzie ruszał. Zniknie tylko pomnik.

Jak nieoficjalnie dowiedziało się DW, w praktyce litewskie władze mogą zdemontować pomnik w każdej chwili. Nie robią tego z szacunku dla ONZ. – Decyzja Komitetu Praw Człowieka nie jest dla nas prawnie wiążąca – mówi jeden z litewskich polityków. 

KatyńRosjanie usunęli polską flagę z Katynia. "To rosyjska historia"

Incydent na cmentarzu

Paweł Ławrinec, kierownik Katedry Filologii Rosyjskiej na Uniwersytecie Wileńskim, z pochodzenia Rosjanin, przyznaje, że sprawa pomników może wzbudzać emocje. – Trzeba mieć świadomość, że każdy pomnik jest namacalnym świadectwem polityki. Armia Czerwona w 1944 r. owszem była wyzwolicielką, ale potem była armią okupanta i dla wielu Litwinów to są bardzo bolesne wspomnienia. Z drugiej strony, dla wielu Rosjan, nawet tych którzy urodzili się na Litwie, jednym z najważniejszych wydarzeń XX w. jest II wojna światowa i te miliony ofiar, które oddały życie w imię zwycięstwa nad nazizmem. Ten pomnik im o tym przypomina – tłumaczy. Pod pomnikiem na Antokolu co roku 9 maja odbywały się uroczystości z okazji zwycięstwa ZSRR w II wojnie światowej.

Ławrinec dodaje, że nie rozumie jednak, dlaczego w sprawę wmieszało się akurat ONZ. – Przecież to organizacja, która w ostatnich latach pokazała jedynie swoją słabość i która potrafi jedynie "wyrażać głębokie zaniepokojenie" – mówi.

Dzisiaj opakowane i oklejone taśmą posągi, wyglądają jakby były w pokrowcach. U ich podnóża ktoś postawił fotografię pokazującą, jak wyglądały w całej krasie, zanim zostały zakryte. Przed pomnikiem ktoś położył czerwone goździki, zapalił znicze. 1 listopada na cmentarzu doszło do incydentu – grupa osób ściągnęła z posągów czarny kir. Wideo z tego wydarzenia obiegło sieć, trafiło do rosyjskich mediów.

Litewskie władze są pewne, że do demontażu sowieckich pomników dojdzie lada chwila i że ONZ cofnie nałożone przez siebie środki tymczasowe. – Żadne prawa człowieka nie zostały złamane i udowodnimy to przed ONZ. Jestem pewien, że kiedy wyjaśnimy sytuację, będziemy mogli kontynuować usuwanie posągów – komentuje Tomas Gulbinas.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: