Xi Jinping wybrany na trzecią kadencję. Niemiecka prasa komentuje: Chiny stają się czynnikiem ryzyka

Xi Jinping został oficjalnie wybrany na trzecią kadencję na stanowisku sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Chin. Niemieckie dzienniki komentują. "Metody rządzenia Xi są mało zauważalne, ale ich efekt jest ogromny: konkurencyjne nurty partyjne zanikły" - stwierdza komentator dziennika "Sueddeutsche Zeitung".

"Ta rewolucja będzie kształtować Chiny przez następną dekadę i porwie za sobą świat" - pisze "Sueddeutsche Zeitung". Na zewnątrz przejawia się to w absolutnej kontroli, jaką Xi Jinping sprawuje obecnie nad Komunistyczną Partią Chin. W przeszłości ten aparat partyjny często pokazywał pęknięcia, ale teraz już nie. "Metody rządzenia Xi są mało zauważalne, ale ich efekt jest ogromny: konkurencyjne nurty partyjne zanikły" - stwierdza komentator dziennika. "Sektorowi prywatnemu, podobnie jak rosyjskiej oligarchii, pokazano jego miejsce. Wojsko i aparat bezpieczeństwa stoją lojalnie przy boku przewodniczącego" - czytamy w dzienniku.

Zobacz wideo Rosję i Chiny łączy ścisłe partnerstwo na wielu płaszczyznach? Ekspert komentuje

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Chiny. Xi Jinping wybrany na trzecią kadencję. Niemieckie dzienniki: Dwie rzeczy dają do myślenia

Zdaniem "Frankfurter Allgemeine Zeitung" już dawno Chiny Xi Jinpinga przestały być krajem, któremu Niemcy powinny bezkrytycznie zawierzyć infrastrukturę krytyczną. "Tym bardziej po najnowszym zjeździe partii" - wskazuje dziennik i stwierdza, że w najwyższych gremiach rządowych siedzą wyłącznie ci, którzy zawdzięczają Xi swoją karierę. "Nie można spodziewać się po nich oporu, jeśli szef państwa i partii nadal utrzymuje swój kraj na kursie kolizyjnym z Zachodem i stawia na państwowe sterowanie w gospodarce" - twierdzi komentator. Wszyscy zwolennicy pragmatyzmu zostali usunięci. Nic, co wydarzyło się w ostatnich dniach, nie wskazuje na to, że Xi może w przyszłości zachować umiar. Zdaniem komentatora wręcz przeciwnie. "Xi dał do zrozumienia, że widzi zagrożenie dla utrzymania władzy przez partię ze strony amerykańskiej polityki ograniczania. Chce temu przeciwdziałać".

W podobnym tonie komentuje "Augsburger Allgemeine", stwierdzając, że skończyły się czasy, kiedy Zachód mógł stosunkowo pragmatycznie współpracować z Chinami, póki korzystała na tym gospodarka. "W przyszłości głównie europejskie rządy będą musiały zadać sobie pytanie, jak ma wyglądać współpraca z systemem, który stał się nieobliczalny" - pisze komentator niemieckiego dziennika. Jak wysokie dla własnej ludności jest ryzyko w przypadku wątpliwych biznesów, unaoczniła w ostatnich miesiącach Rosja. Problem w tym, że całkowicie bez Chin się nie da. I nie jest to dobra wiadomość dla gospodarki światowej. "Zamiast wspólnie napędzać mechanizm wzrostu, narody blokują się wzajemnie. Chiny coraz częściej stają się czynnikiem ryzyka" - czytamy.

Z kolei "Allgemeine Zeitung" z Moguncji pisze: "Pojawiają się dwie rzeczy, które dają do myślenia: wewnętrzne represje z cenzurą internetu i tzw. systemem kredytu społecznego, który nagradza wszystkich, którzy się do niego dostosują. A jednocześnie zagrożenie z zewnątrz, przed którym trzeba się chronić". Dziennik zwraca jednocześnie uwagę, że Chiny będą musiały zmierzyć się z problemami, gdyż mniejszości społeczne się mobilizują, społeczeństwo szybko się starzeje i zakończona wydaje się być era niepohamowanego wzrostu gospodarczego. "Xi według własnych słów chce uczynić Chiny silnymi. Jeśli nie uda mu się to w kraju, tym ważniejsze może to być w polityce zagranicznej".

***

Autorka: Alexandra Jarecka 

Artykuł pochodzi z Deutsche Welle

 
Więcej o: